Wielka Racza - perła Worka Raczańskiego


Wyśmienite walory widokowe to nie jedyne atuty tzw. Worka Raczańskiego, które mam zamiar opisać Wam w najbliższych artykułach. Teren ten ściśle powiązany jest bowiem z naszą historią. Obserwowano stąd między innymi rosnące zagrożenie ze strony Niemiec w przeddzień II wojny światowej. Tutaj również ukrywał się niemiecki dezerter z Wehrmachtu, który czuł się Polakiem, a po wojnie został gospodarzem tamtejszego schroniska. Zainteresowani? Zapraszam do lektury!

Pasma górskie, które ciągną się wzdłuż naszej południowej granicy nie zawsze są postrzegane i klasyfikowane tam samo po obu jej stronach. W Sudetach dobrym przykładem są Góry Bialskie, którym Czesi odmawiają odrębności, uważając je za fragment Gór Złotych, które sami zwą Rychlebskimi. Na pograniczu polsko-słowackim ma z kolei miejsce sytuacja odwrotna. Spór dotyczy tu Beskidów Kysuckich, które na Słowacji stanowią odrębne pasmo a Polacy uważają jedynie za fragment Beskidu Żywieckiego. W najbliższych dwóch artykułach przyjrzę się bliżej wzniesieniom, które tworzą Grupę Wielkiej Raczy – najwyższą część Beskidów Kysuckich. Zaczynam od samej Wielkiej Raczy - ich najwyższego szczytu, wznoszącego się na wysokość 1236 m n.p.m., na który trafiłem w trakcie kolorowej jesieni.

Można się spotkać z kilkoma hipotezami wyjaśniającymi znaczenie nazwy Racza. W dokumentach z XVII i XVIII wieku góra ta nazywana jest Raycą, co poniektórzy wiążą z nieodległą miejscowością  o nazwie Rajcza. Według innych teorii, w czasach kiedy granica polsko-węgierska na tych terenach była jeszcze dość płynna a możnowładcy po obu jej stronach toczyli o nią spory i walki, po jednym z takich konfliktów zawarli porozumienie, które zostało uczczone na szczycie góry przyjęciem, podczas którego "raczono" się winem i stąd niby wzięła się nazwa. Mi osobiście najbardziej przypada jednak do gustu wyjaśnienie, które wiąże słowo Racza ze staropolskim słowem rac, racz, oznaczającym rycerza. Teoria ta jest o tyle przekonująca, że u podnóży Wielkiej Raczy znajdują się miejscowości Rycerka Górna i Rycerka Dolna, które były niegdyś własnością rycerską. Ponadto, nieopodal płynie jeszcze Rycerski Potok a w tym samym paśmie wznoszą się inne ciekawe góry - Wielka Rycerzowa i Mała Rycerzowa, które przedstawię w kolejnym artykule. Ciekawe, jeśli ta ostatnia teoria jest słuszna, czy można było spotkać tam czasem raczę na jego koniu, przejeżdżającego przez swe włości górskimi grzbietami?


Wejście na Wielką Raczę najlepiej rozpocząć jest w Rycerce Górnej, skąd można wytyczyć sobie ok. 20 km pętelkę, w sam raz na dzień wędrówki. Poniżej widać tę trasę na mapie i ją właśnie zaprezentuję w tym artykule. Gdybym miał udać się tam jednak ponownie, wybrałbym nieco dłuższy wariant prowadzący dodatkowo szlakiem czerwonym i czarnym przez Będoszkę Wielką.


Na opisywanej trasie znajdują się zarówno odcinki prowadzące przez lasy, jak i przez otwarte przestrzenie, na których można podziwiać widoki.


Jesienne okoliczności przyrody, w których przyszło mi tamtędy wędrować, dodatkowo upiększały ten górski zakątek.


W okolicach Przełęczy Przegibek zrobiło się już w ogóle przyjemnie.


Na paśmie granicznym dostrzegłem kłęby dymu wydobywające się z lasu. Początkowo myślałem, że to pożar.


Po chwili zauważyłem jednak, że źródła dymu znajdują się również bliżej, więc domyśliłem się, że w lasach wypalane są akurat gałęzie.


Zabudowania na Przełęczy Przegibek a w tle smugi dymu w pobliżu granicy państwowej.


Będoszka Wielka w jesiennych barwach prezentowała się nad wyraz kusząco, jednak moje nogi kroczyły już w przeciwnym kierunku. 
Tym samym mam kolejną górę do zdobycia w przyszłości.


Kolory jesieni to nie tylko drzewa - to także runo leśne.


W pewnym momencie w lesie zrobiło się gęsto od dymu.


Jak wiadomo, nie ma dymu bez ognia.


W ten sposób odnalazłem źródło dymu, który widziałem z Przełęczy Przegibek.


Ognisk było kilka, niektóre z nich niemal całkiem już się wypaliły, pozostawiając żar i niewielkie płomienie.


Mając gotowe ognisko w środku lasu, nie sposób było z niego nie skorzystać.


Po wyjściu z lasu co jakiś czas pojawiały się polanki z widokiem na Wielką Raczę.


Jako ciekawostkę dodam, że pomiędzy XVII a XIX wiekiem, tereny wokół Wielkiej Raczy były miejscem kryjówki dla licznych rozbójników, którzy grabili okoliczne miejscowości. Po dłuższym czasie ich działalności ludność postanowiła rozprawić się z nimi ostatecznie i urządzała na nich obławy, przez co kat sam stał się ofiarą. W późniejszych czasach tereny te były doceniane już pod względem turystycznym. Poniżej widoczni są narciarze z Wielką Raczą w tle w 1934 roku. Zdjęcie pochodzi z Narodowego Archiwum Cyfrowego.


Ta sama grupa narciarzy w okolicach Zwardonia, z którego również można dotrzeć na Wielką Raczę.


Szczyt Wielkiej Raczy na wyciągnięcie ręki, z rozległą halą znajdującą się tuż pod nim. 


Coraz bliżej celu.


W końcu docieram na halę pod szczytem Wielkiej Raczy. Roztaczają się stąd fantastyczne widoki. Poniżej polska część Beskidu Żywieckiego.


Najładniejszy widok rozciąga się jednak w kierunku południowym.


Szczególną uwagę przyciąga tam słowacka Mała Fatra, którą opisywałem w jednym z poprzednich artykułów.


Z pasma Małej Fatry najbardziej wyróżnia się z kolei postrzępiony Wielki Rozszutec. Obok niego widać kopiec Stoha.


Dalej na lewo widać charakterystyczną, spiczastą sylwetkę Wielkiego Chocza. Przy lepszej pogodzie, jeszcze dalej na lewo, widać byłoby Tatry.


Ostatni rzut oka na Małą Fatrę z hali pod szczytem Wielkiej Raczy. Pora na wejście na sam szczyt.


Na szczycie Wielkiej Raczy znajduje się schronisko turystyczne, które zostało wybudowane w 1934 roku przez bielski oddział PTT (Polskie Towarzystwo Tatrzańskie - poprzednik PTTK). W połowie sierpnia 1939 roku pojawiła się w nim jednostka Korpusu Ochrony Pogranicza, ponieważ po czechosłowackiej stronie granicy zgromadziły się już wtedy oddziały niemieckiej 7 Bawarskiej Dywizji Piechoty gen. Otta. Po wybuchu II wojny światowej schronisko zostało przejęte przez niemiecką organizację turystyczną Beskidenverein (o ich zażyłym konflikcie z polskim PTT pisałem w tym miejscu) a w środku urządzono posterunek Wehrmachtu, ze względu na bardzo dobre warunki obserwacyjne panujące wówczas na szczycie. W 1942 roku, kiedy Anglicy rozpoczęli naloty na Luftwaffe, Niemcy postawili na Wielkiej Raczy wieżę obserwacyjną pełniącą również funkcję przeciwlotniczą. Posterunek miał stałą łączność z dowództwem w odległym Wrocławiu. Pod koniec wojny schronisko zostało trafione pociskami artyleryjskimi i przetrwało w bardzo złym stanie, dodatkowo rozszabrowane przez okolicznych mieszkańców. 


Po wojnie wyszła na jaw bardzo ciekawa historia. Okazało się bowiem, że w trakcie konfliktu, przez około cztery lata ukrywał się w raczańskich lasach, w wydrążonej przez siebie jamie, Karol Peterman - syn niemieckiego kolonisty mieszkającego w Rycerce. Na początku wojny został on wcielony do Wehrmachtu, jednak zdezerterował z niego, ponieważ czuł się Polakiem. Po zakończeniu wojny Karol Peterman ujawnił się i został gospodarzem schroniska na Wielkiej Raczy, które przejął na powrót PTT. Niestety ze względu na zaostrzenie kontroli granicznej i zamknięcie części szlaków, dostęp do niego był mocno ograniczony. W 1963 nieomal dokonano rozbiórki schroniska, jednak ostatecznie udało się je ocalić i przeprowadzić gruntowny remont, dzięki czemu służy turystom do dzisiaj.


W 1997 roku, wspólnym wysiłkiem Słowaków i Polaków, na szczycie postawiono platformę widokową. 
Umieszczono na niej jeszcze starszą rozpiskę dostępnej stamtąd panoramy.


Widok na polską stronę gór. Na dalszym planie widać Beskid Śląski.


W 2010 roku obok platformy widokowej postawiono krzyż pojednania z napisem "Żebyśmy wszyscy stanowili jedno".


Grupa Wielkiej Raczy jest bardzo dobrym celem na piesze górskie wędrówki, co postaram się udowodnić dodatkowo w kolejnym artykule, w którym opiszę jeszcze trzy znajdujące się tam szczyty.



Tymczasem zobacz inne miejsca w Beskidzie Żywieckim >>>



Komentarze

Miłośnikom Historii polecam Historykon.pl

oraz HISTORIA.org.pl

"To ryzykowna sprawa wychodzić z domu za próg. Uważaj na nogi, bo nie wiadomo, dokąd Cię poniosą."
J.R.R. Tolkien

Patroni medialni bloga:

Historykon.pl Historia.org.pl Polska Organizacja Turystyczna