Góra Ślęża - prehistoryczne sanktuarium w centrum Dolnego Śląska


W Polsce można znaleźć wiele śladów bytowania plemion słowiańskich oraz kultur znacznie od nich starszych. Niewiele jest jednak szczytów górskich, o których wiemy, że od starożytności były miejscem kultu i rytuałów odprawianych przez przedstawicieli tych pradawnych ludów. Jeszcze mniej jest gór, na których po dziś dzień przetrwały dobrze zachowane ślady tak odległych w czasie wydarzeń. Pod tym względem górą absolutnie wyjątkową jest Ślęża, na którą serdecznie Was teraz zapraszam!


Ślęża jest stosunkowo niedużą górą, gdyż wznosi się zaledwie na wysokość 718 m n.p.m. Mimo niewielkiej wysokości bezwzględnej, jej masyw wyraźnie góruje nad otaczającym ją terenem, będąc widocznym z odległości kilkudziesięciu kilometrów. Wszystko to ze względu na sporą wysokość względną, która wynosi około 500 m. Tyle właśnie Ślęża wyrasta ponad otaczające ją Równiny: Wrocławską i Świdnicką oraz ponad położoną na południu Kotlinę Dzierżoniowską. Sprawia to, iż jest ona najwyższym szczytem całego Przedgórza Sudeckiego i wlicza się ją do Korony Gór Polski, Korony Sudetów i Korony Sudetów Polskich.


Ślęża nie stanowi pojedynczej góry lecz cały masyw górski zbudowany z kilku szczytów, z których ona sama jest najwyższa. W masywie tym wyróżnia się trzy zasadnicze grupy górskie. Najwyższa z nich, czyli Ślęża wraz z sąsiednią Wieżycą (415 m), Stolną (371 m) i Gozdnicą (316 m), wznosi się między miejscowością Sobótka a przełęczą Tąpadła. Na południe od tej przełęczy znajdują się góry Radunia (573 m) i Świerczyna (411 m), które półkolem przechodzą w ciągnące się na południowym wschodzie Wzgórza Oleszeńskie stanowiące bastion otaczający Ślężę od tej strony. Natomiast na południowym zachodzie od Raduni ciągnie się trzecia i najniższa część masywu, czyli pasmo Wzgórz Kiełczyńskich, którego najwyższe wzniesienie, Szczytna, osiąga wysokość 466 m n.p.m.

Mozaikowa makieta przedstawiająca Masyw Ślęży.

Nazwa góry Ślęży pochodzi najprawdopodobniej od starosłowiańskiego słowa ślęg, oznaczającego wilgoć, mokrą pogodę, błoto i generalnie miejsca podmokłe, lub spowite mgłą. Wyraz ślęg wskazuje przez to na swoisty mikroklimat panujący na terenie tego masywu górskiego. Jego odosobnienie i znaczne oddalenie od innych wysokich wzniesień, połączone z dużymi różnicami wysokości względnej (wspomniane wcześniej 500 m) powodują, że klimat tych okolic charakteryzuje się stosunkowo dużą ilością opadów. Od słowa ślęg wzięła również swoją nazwę płynąca przez okoliczne mokradła rzeka Ślęza. Od tych nazw geograficznych wzięło następnie swoje miano słowiańskie plemię, które Masyw Ślęży uczyniło swym siedliskiem a jego najwyższe szczyty ośrodkami swego kultu. Mowa o Ślężanach.

Mapa plemion słowiańskich na terenie dzisiejszej Polski na przełomie IX i X wieku (autor: Szymon765, źródło: Wikipedia)

Ślężanie, czyli Słowianie, którzy zamieszkali terytorium wokół góry Ślęży oraz nad rzeką Ślęzą, przybyli na te tereny prawdopodobnie w okresie wędrówki ludów, gdzieś pomiędzy IV a VII wiekiem n.e. Po osiedleniu się stanowili plemię Słowian Zachodnich z grupy lechickiej. Zgodnie z zapiskami historycznymi z ok. 845 roku stworzonymi przez Geografa Bawarskiego (anonimowego, niemieckiego mnicha), posiadali oni aż 15 grodów. W ich kulturze odnotowano wpływy Wielkiej Morawy, jednak żaden dokument nie potwierdza ich zależności od Czech. Natomiast od około 985-990 roku mieszkali oni już w granicach państwa Mieszka I, stanowiąc jego integralną część. Nazwa plemienia Ślężan została rozciągnięta później na inne nadodrzańskie plemiona, przez co w XII wieku cały region zyskał już nazwę wywodzącą się właśnie od nich. Nazwa ta, to dobrze nam wszystkim znany Śląsk. W ten oto sposób od Góry Ślęży i płynącej w jej pobliżu rzeki można wywieść etymologię nazwy Śląska - historycznej krainy, która była związana z polską państwowością od samego jej początku, by na długie stulecia zostać od niej odłączoną w XIV wieku a powrócić do niej po długiej rozłące, czyli dopiero po zakończeniu II wojny światowej.

Herb Śląska oraz dawny herb miejscowości Sobótka, na którym widać śląskiego orła, górę Ślężę oraz znajdującą się na niej starożytną rzeźbę przedstawiającą niedźwiedzia

Ślęża była więc zarówno centrum fizycznym, czyli geograficznym, jak i duchowym, czyli religijnym, świata Ślężan. Stanowiła ona ośrodek ich kultu oraz umowną siedzibę ich bogów. Dowodzą tego zarówno odkrycia archeologiczne, jak i zapiski historyczne. Na początku XI wieku niemiecki kronikarz Thiethmar, biskup z Merseburga, zapisał takie oto słowa: "Owa góra wielkiej doznawała czci u wszystkich mieszkańców z powodu swego ogromu oraz przeznaczenia, jako, że odprawiano na niej przekląte, pogańskie obrzędy". Jest to najstarszy zachowany zapis o Ślęży, który wskazuje jednocześnie, jak ważną funkcję pełniło to miejsce dla miejscowego plemienia. Przez ową doniosłość niektórzy nazywają ją nawet dzisiaj Śląskim Olimpem. Okazuje się jednak, że wierzenia i obrzędy, a także same miejsca kultu na terenie Masywu Ślęży, nasi przodkowie przejęli od jeszcze starszych, starożytnych ludów. Samo osadnictwo na Ślęży sięga epoki kamienia, czego dowodzą badania archeologiczne. Z przeprowadzonych badań wynika jednak, że ślężańskie sanktuaria zostały wybudowane pod koniec IV w p.n.e. Ich rozkwit związany był z osadnictwem celtyckiego plemienia Bojów. Zamieszkiwali oni rozległy teren od Czech, przez Bawarię, część Słowacji i Węgier po północną część Italii i wschodnią część Francji. Od ich nazwy wywodzi się łacińska nazwa Czech - Boiohaemum (Ziemia Bojów, Bohemia). Badacze nie wiedzą jakim mówili oni językiem. Wiadome jednak, że pod koniec IV w p.n.e. przeszli oni przez Przełęcz Kłodzką z Czech na terytorium dzisiejszego Dolnego Śląska i osiedlili się w okolicach dzisiejszych miast Wrocław, Oława i Strzelin. Z Masywu Ślęży uczynili natomiast ośrodek swego kultu solarnego. Kilka wieków później ludy te uległy slawizacji, przekazując Słowianom zarówno sam kult, jak i jego centra na ślężańskich wzniesieniach. Jeszcze w XI wieku, kiedy na okolicznych terenach zdążono już wprowadzić chrześcijaństwo, na Ślęży nadal odbywały się stare słowiańskie obrzędy. Ich sceną były również inne szczyty masywu: Radunia, Wieżyca a całkiem możliwe, że również i inne. Z badań wynika, że Ślęża była ośrodkiem pogańskiego kultu solarnego, natomiast Radunia ośrodkiem kultu lunarnego. Jedną z odprawianych w rejonie praktyk religijnych naszych przodków było starosłowiańskie święto, zwane Sobótką. Nazwa ta ma charakter dość pejoratywny i pojawiła się już w erze chrześcijańskiej, w której na wszystkie możliwe sposoby demonizowano pogańskie obrzędy. O zjawisku tym pisałem w artykule o karkonoskim Duchu Gór, którego korzenie także sięgają starożytności a jego kult był celem ataków chrześcijańskich misjonarzy. W przypadku sobótki nazwa miałaby oznaczać „mały sabat”, czyli swego rodzaju zlot szarlatanów odprawiających niebezpieczne obrzędy. Tymczasem było to święto radości i pojednania, ognia, wody, słońca i księżyca, urodzaju, płodności, radości i miłości, powszechnie obchodzone na obszarach zamieszkiwanych przez ludy słowiańskie. W podobnym charakterze obchodzono je również na obszarach zamieszkiwanych przez ludy bałtyckie, germańskie i celtyckie, a także przez część narodów wywodzących się z ludów ugrofińskich. Obchodzone było z 20 na 21 czerwca, w czasie letniego przesilenia, czyli w trakcie najdłuższego dnia i najkrótszej nocy w roku. Rozpalano wtedy ogromne ogniska zwane właśnie sobótkami.

Astrup Jonsokbål, Ogień Świętojański

Święto to jest silnie powiązane z górą Ślężą, czego dowodem jest istniejącą do dzisiaj miejscowość położona u podnóża góry, nosząca taką samą nazwę – Sobótka. Niemiecka nazwa Ślęży również odnosi się do tego święta i brzmi Zobtenberg, czyli właśnie Góra Sobótka. Obchody tego święta były jednak popularne także wśród innych plemion słowiańskich i nie tylko. Na Mazowszu dla przykładu praktykowano Noc Kupały. Znaczenie tego święta było takie same a jego nazwa wywodziła się prawdopodobnie od bóstwa zwanego Kupałą, będącego słowiańską wersją Kupidyna, greckiego boga miłości. Po dziś dzień przetrwały przekazy, dzięki którym wiemy, że młodzieńcy szli wtedy z niewiastami do lasu szukać kwiatu paproci, choć prawdziwy cel wycieczek był oczywiście odmienny a jedynym kwiatem, który był ich owocem, było dziecko, które pojawiało się często na świecie około 9 miesięcy później. Zrozumiałe jest więc, że w czasach chrześcijańskich łatwo było przedstawić te prastare obrzędy, tętniące życiem i płodnością, jako praktyki pełne grzechu i rozwiązłości.

Obraz Iwana Sokołowa przedstawiający rytualne skoki przez ognisko, bawiącą się gawiedź i pary kochanków podczas Nocy Kupały.

Na ironię zakrawa jednak fakt, że chrześcijaństwo przejęło wiele z pogańskich praktyk zmieniając tylko nieznacznie ich przebieg, dzięki czemu łatwiej było mu skłonić ku sobie ludy pogańskie. Było tak nie tylko w przypadku świąt Matki Boskiej Gromnicznej, Zielnej czy Roztwornej, które wyrastają z kultów pogańskich, ale również w przypadku Nocy Świętojańskiej, czyli święta obchodzonego w nocy z 23 na 24 czerwca, zaledwie trzy dni po przesileniu letnim, w wigilię świętego Jana Chrzciciela. Jest to bowiem ni mniej, ni więcej, ale próba zasymilowania przez katolicyzm pogańskich obchodów Sobótki. 

Noc Świętojańska, obraz Henryka Siemiradzkiego

Początki upadku słowiańskiego kultu na górze Ślęży przypadają na wiek X. Wtedy to ziemie te zaczęły być intensywnie chrystianizowane. Najdalej w XI wieku pogaństwo zostało zupełnie wyplenione przez chrześcijaństwo. Nie obyło się to bez buntów powstańczych, które na Ślęży miały silny punkt oporu, jednak ostatecznie przedstawiciele starego porządku przegrali. 

Zaprowadzenie chrześcijaństwa, obraz Jana Matejki 

Jako przypieczętowanie nowego panowania, na początku XII wieku Piotr Włostowic, będący zarządcą dworu królewskiego Bolesława Krzywoustego, zbudował na szczycie Ślęży klasztor augustianów. Mnisi nie czuli się jednak chyba zbyt dobrze w centrum pogańskiego sanktuarium, gdyż szybko przenieśli się do Wrocławia. 

Panorama schrystianizowanej Sobótki ze Scenographia urbium Silesiae F.B. Wernera

Na zrębach klasztoru wybudowano w kolejnym stuleciu zamek. Początkowo była to warownia drewniana, jednak w następnym wieku, a dokładnie w 1353 roku, piastowski książę Bolko II przerobił ją na zamek murowany. Fragmenty jego murów zachowały się do naszych czasów. Zamek również nie przetrwał jednak długo. W czasie piętnastowiecznych wojen husyckich został zajęty przez buntowników, a po ich porażce częściowo zburzony. Ruiny zamku zasiedlili wtedy rozbójnicy, których przepędzili dopiero mieszkańcy Wrocławia i Świdnicy, mający dość coraz bardziej zuchwałych rabusiów łupiących okolicznych mieszkańców i kupców na okolicznych traktach. Wiązało się to z ostatecznym zniszczeniem Zamku na Ślęży.

Rysunek przedstawiający możliwy kształt Zamku na Ślęży

Udajmy się teraz na ślężańskie szlaki, by zobaczyć, jakie czekają nas tam pozostałości z tych odległych czasów. Warto wiedzieć, że walory kulturowo-historyczne tego regionu chronione są przez Ślężański Park Krajobrazowy, w którego skład wchodzą aż trzy rezerwaty przyrody: Góra Ślęża, Góra Radunia i Łąka Sulistrowicka. Cały park stanowi 8 190 hektarów powierzchni, do czego doliczyć należy jeszcze 7 450 hektarów otuliny parku. W sumie daje to 15 640 hektarów terenu godnego zwiedzenia, na którym wytyczono sporo interesujących szlaków turystycznych.


Ze względu na ciekawe miejsca, które planowałem zobaczyć już od dawna, w celu zdobycia Ślęży wybrałem sobie szlak żółty prowadzący z Domu Turysty pod Wieżycą w okolicach Sobótki. Szlak ten jest jednym z bardziej popularnych w całym Masywie Ślęży, co wiąże się ze sporą ilością turystów, jednak nie zniechęciło mnie to, gdyż plan po prostu musiał zostać zrealizowany. Bardziej popularny szlak od niego, to chyba tylko krótsza trasa wiodąca na szczyt z Przełęczy Tąpadła. Szedłem nią z resztą już kiedyś, jakieś 15 lat temu, w ramach rodzinnej wycieczki. Ot... zwykły szlak rekreacyjny, na którym dopiero na końcu czekają nas rzeczy bardziej interesujące niż samo podejście przez las. Natomiast szlak prowadzący przez Wieżycę, który obrałem sobie tym razem, jest znacznie bardziej interesujący z historycznego punktu widzenia, o czym się zaraz przekonacie.


Na szlaku tym znajdują się obecnie zaledwie dwa krótkie odcinki, które wymagają nieco większego wysiłku fizycznego, ze względu na sporą stromiznę podejścia. Poza tym, szlak należy raczej do prostych. Nie zawsze jednak tak było. Niegdyś w kilku miejscach przejście utrudniały rozległe gołoborza ze sporymi głazami. Na poniższym zdjęciu widać oddział saperów, którzy w listopadzie 1915 roku torowali przejście na owych odcinkach, czyniąc szlak znacznie łatwiejszym do pokonania.


Z kilku stron dostępne są jednak łatwiejsze trasy, czego dowodem są trasy samochodowe, którymi od dawna wjeżdżano na Ślężę. W 1899 roku odbyła się nawet próba zimowego wjazdu samochodem Beckamnn na Ślężę, jednak nie zakończyła się ona powodzeniem. Firma Otto Beckmann, Breslau Automobilbau, która podjęła się tej próby, istniała w latach 1882 - 1926. Poniżej zdjęcie przedstawiające to wydarzenie.


Pierwszym wzniesieniem na tym szlaku, na które trzeba się wdrapać jest Wieżyca. Jest to wyraźna kulminacja w północnym ramieniu Ślęży, osiągająca 415 m n.p.m. Nazwa góry nie jest bezpodstawna, gdyż na jej szczycie znajduje się stara, kamienna wieża. Na poniższym zdjęciu widać wierzchołek Wieżycy ze znajdującą się nim wieżą. W tle góruje Ślęża. Zdjęcie zrobiono w 1940 roku, czyli w czasie II wojny światowej, kiedy góra położona była jeszcze na terytorium Niemiec i nosiła nazwę Mittel-Berg. Zaraz po wojnie Polacy nazwali ją Górą Kościuszki, jednak nazwa ta nie przyjęła się i przemianowano ją później na Wieżycę.


Znajdująca się na Wieżycy budowla jest jedną z wielu wież Bismarcka. Niemcy budowali je w latach 1869-1934 na terenie wielu krajów, na cześć Żelaznego Kanclerza, który przyczynił się w znacznym stopniu do zjednoczenia Niemiec w drugiej połowie XIX wieku. Na całym świecie powstało łącznie około 240 budowli tego typu, wzniesionych według różnych projektów. Do tej pory zachowało się ich 172, z czego na terenach dzisiejszej Polski 17 spośród pierwotnych 40. Ostatnio opisałem pierwszą na świecie wieżę Bismarcka, która stoi do dzisiaj, także na terenie Ślężańskiego Parku Krajobrazowego, na Jańskiej Górze. Dzisiaj przedstawię natomiast tę z Wieżycy, która według oficjalnej terminologii nazywa się Zobten Bismarckturm, czyli Wieża Bismarcka w Sobótce. Została ona wybudowana z inicjatywy niemieckiego Wrocławskiego Zrzeszenia Studentów. Na cel budowy wybrano projekt Zmierzch Bogów (Götterdämmerung) autorstwa Wilhelma Kreisa. Był to niemiecki architekt, który do 1914 roku zaprojektował około 50 wież Bismarcka. Ponadto, w 1941 roku mianowano go generalnym radcą budowlanym odpowiedzialnym za projektowanie niemieckich cmentarzy wojennych. Zasłużył przez to na szczególne uznanie władz nazistowskich a jego nazwisko znalazło się na Gottbegnadeten-Liste, czyli na hitlerowskiej „Liście obdarzonych łaską Bożą”. Na poniższym zdjęciu widać Wilhelma Kreisa odbierającego od Goebbelsa wspomnianą nominację.

źródło: Bundesarchiv, Bild 146-1971-016-21 / Unknown / CC-BY-SA 3.0

Na poniższym rysunku widać szkic powstały w 1904 roku, jeszcze przed rozpoczęciem prac budowlanych. Na szczycie wieży widać płonący ogień, gdyż wiele spośród wież Bismarrcka miało na swoich szczytach specjalne misy służące do rozpalania ognia podczas uroczystości, głownie na cześć Ottona von Bismarcka. Znicz taki znajdował się również na omawianej wieży, jednak nie przetrwał do naszych czasów.


Kamień węgielny pod budowę położono 13 maja 1906 roku. Na poniższym zdjęciu widać ciągle aktywny plac budowy.


Prace budowlane trwały nieco ponad rok i 21 czerwca 1907 roku nastąpiło widoczne poniżej uroczyste otwarcie wieży.



Tutaj z kolei można zobaczyć dość niefortunny fotomontaż sprzed II wojny światowej, przedstawiający wierzchołek Wieżycy od strony północno-wschodniej i znajdujący się za nim szczyt Ślęży. Błąd montażysty polega na tym, iż w rzeczywistości wejście do wieży znajduje się w południowo-zachodniej ścianie wieży, która nie powinna być widoczna z tej perspektywy.


W trakcie podejścia wieża dość nagle i niepostrzeżenie wyłania się spośród drzew porastających zbocza góry. 
Ostatnie kroki trzeba wykonać po kilku stopniach schodów.


Tak wieża wygląda obecnie od frontu. Po wojnie zaczęła ona popadać stopniowo w ruinę, jednak na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku została odremontowana z inicjatywy mieszkańców Sobótki. Dzięki temu udostępniona jest dzisiaj dla turystów. Wejście na wieżę możliwe jest tylko w pogodne i ciepłe weekendy pomiędzy godziną 10 i 16.


Wieża ta zbudowana jest z drobnoziarnistego granitu wydobytego nieopodal. Osiąga ona wysokość 15 metrów.


Podczas remontu wstawiono w środku metalowe schody. 
Po niemal trzech dekadach tynk i farba na ścianach zaczynają się już niestety ponownie sypać, więc podwieszono zabezpieczające siatki.


Wejście na taras widokowy ma fajny klimat, choć przypomina raczej przejście do kolejnego poziomu jakiejś postapokaliptycznej lub postindustrialnej gry komputerowej, niż historyczną budowlę będącą nadal w użyciu.


Z tarasu widokowego roztaczają się ładne widoki. Poniżej widok na Równinę Wrocławską.


Mimo, iż powietrze było tego dnia dość mgliste, na horyzoncie widać było oddaloną o ponad 30 km Sky Tower we Wrocławiu.


Nieco na lewo rozciąga się widok na kamieniołomy granitu i skalenia w Strzeblowie, który stanowi część Sobótki Zachodniej.


Na południu położony jest główny cel wędrówki, czyli Góra Ślęża.


Ślęża wraz z murami wieży Bismarcka.


Tu natomiast widać z góry na pierwszym planie mały placyk przed wieżą.


Na zbliżeniu na wierzchołek Ślęży można dostrzec nie tylko nadajnik radiowo-telewizyjny ale również wieżyczkę znajdującego się tam kościoła.


Po nacieszeniu się widokami pora zostawić za sobą szczyt Wieżycy i tamtejszą budowlę.


Szczyt Wieżycy jest interesujący nie tylko ze względu na znajdującą się tam wieżę. Jego stoki porastają bowiem bardzo ładne i rzadko występujące lasy. Można zauważyć jednocześnie ciekawe ich zróżnicowanie. Wschodnie stoki porasta las klonowo-lipowy z domieszką buka. Jest to las typowy dla obszarów górskich o stromych zboczach z rozległymi gołoborzami i rumowiskami skalnymi. Z kolei zachodnie stoki Wieżycy porasta widoczna na poniższym zdjęciu dąbrowa świetlista, zwana również kwaśną dąbrową podgórską. Jest to las złożony głównie ze skarlałych dębów bezszypułkowych. Kolejną ciekawą rzeczą pod szczytem Wieżycy, są dość słabo już rozpoznawalne pozostałości prehistorycznych wałów kultowych. W znacznie lepszym stanie zachowały się one pod szczytem Raduni i Ślęży, na którą się teraz udamy.


Za Przełęczą Dębową, już po zejściu z Wieżycy, kontynuuję wędrówkę żółtym szlakiem.


Po chwili na mojej drodze wyrasta wiata, pod którą skrywa się jakiś obiekt.


Są to dwie starożytne rzeźby kultowe, które zachowały się do naszych czasów.


Jedną z nich jest "niedźwiedź". Posiada on 1,7 m długości. Ma dość mocno uszkodzone przednie łapy.


Druga rzeźba nosi natomiast nazwę „panny z rybą”. Przedstawia ona postać bez głowy, ubraną w długą, pofałdowaną szatę, trzymającą przed sobą dużą rybę. Posiada ona obecnie wysokość 2,2 m a kiedyś była jeszcze wyższa. Na obu rzeźbach można zauważyć wykute w nich ukośne krzyże. Jedni badacze wiążą te znaki z pogańskim kultem solarnym, inni sądzą z kolei, że powstały znacznie później niż rzeźby i były oznaczeniami punktów granicznych. Rzeźby te zostały odnalezione w 1733 roku. Poza nimi na terenie Ślężańskiego Parku Krajobrazowego znajduje się jeszcze kilka podobnych rzeźb, w tym tzw. "mnich, grzyb oraz dzik".


Wiąże się z nimi legenda, według której pewnego razu dziewczyna schodziła ze Ślęży do Sobótki, aby kupić świeże ryby. W drodze powrotnej drogę zagrodził jej niedźwiedź, który zaatakował dziewczynę i pozbawił ją głowy. W rzeczywistości rzeźba została uszkodzona najprawdopodobniej podczas chrystianizacji, jako symbol pogańskich wierzeń.


Jeszcze kilkadziesiąt lat temu, kiedy ziemie te należały do Niemiec, rzeźby te znajdowały się w odwrotnych pozycjach. 
Niedźwiedź znajdował się w pozycji stojącej, natomiast panna z rybą leżała u jego stóp, co widać chociażby na poniższym zdjęciu.


Tutaj z kolei widać niemiecki szkic z 1875 roku przedstawiający te starożytne rzeźby w tej samej pozycji.


Za rzeźbami rozpoczyna się kolejny przyjemny etap trasy.


Ścieżka wije się tam płytkim wąwozem, na którego zboczach rosną powykrzywiane drzewa, co daje bardzo malowniczy efekt.


Jeszcze dalej ścieżka zupełnie zmienia charakter, gdyż stanowią ją kamienie poukładane w wygodny i szeroki chodnik.
Pomimo sztuczności, ową ślężańską ceprostradą również wędruje się całkiem przyjemnie.


Idąc dalej dociera się do jeszcze jednego miejsca związanego z prehistorycznymi praktykami religijnymi. Są to starożytne wały kultowe, które otaczają szczyt Ślęży. Ułożono je wieki temu, na początku epoki żelaza z kamieni o różnej wielkości, nie wykorzystując do tego żadnej zaprawy. Szerokość tych obwarowań dochodzi nawet do 12 metrów. Kręgi te znaczyły zasięg świętych miejsc kultu, w których odprawiano obrzędy religijne.


Im bliżej szczytu, tym więcej rumowisk skalnych znajduje się przy szlaku. Korzystając z nich budowano niegdyś owe wały.


Po wejściu na szczyt trafia się na przestronny plac a oczy wędrowców przykuwa znajdujący się na jego środku kościół.
Jest to Kościół pod wezwaniem Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny.


Nie jest to  pierwsza i jedyna świątynia chrześcijańska wzniesiona na szczycie Ślęży. Jak już wcześniej wspomniałem, w XII wieku znajdował się tu klasztor, w którym na pewno mieściła się też kaplica. Później stanął zaś zamek, który również wyposażony był zapewne w jakiś przybytek duchowny. Ani klasztor, ani zamek nie przetrwały jednak próby czasu i przez długi okres na szczycie Ślęży sterczały jedynie ruiny. W drugiej połowie XVI wieku augustianie wznieśli na ruinach zamku drewnianą kaplicę. Dopiero na przełomie XVII i XVIII wieku, w latach 1698 – 1702, w jej miejscu wybudowano kościół. Na poniższym rysunku można zobaczyć jak on wyglądał.


Niestety nie zachował on się do naszych czasów, gdyż w 1834 roku strawił go pożar, który wybuchł w wyniku uderzenia pioruna.
Poniżej widać jego ruiny.


Świątynię odbudowano w latach 1851 – 1852, nadając jej dość podobny kształt.


Jest to ten sam kościół, który stoi w tym miejscu do dzisiaj. Pod koniec XX wieku był on już mocno zniszczony, jednak wyremontowano go i obecnie odprawiane są w nim msze św. Można również wejść na balkon znajdujący się wokół wieży kościelnej.


Tak wygląda wnętrze kościoła.


W jego podziemiach można zobaczyć fragmenty zabudowań średniowiecznych – zarówno klasztoru, jak i zamku.

autor powyższej fotografii: Adamt, źródło: Wikipedia, CC BY-SA 4.0

Widoki z balkonu kościoła na Sudety są ograniczone przez drzewa. Ponad nimi widać wierzchołek wieży widokowej, na którą się zaraz wybiorę.


Widok ponad dachem kościoła na Równinę Świdnicką.


W przeciwnym kierunku roztacza się widok na szczyt Ślęży i znajdujący się tam Dom Turysty PTTK im. Romana Zmorskiego. 
Na dalszym planie widać Wieżycę a w tle Równinę Wrocławską.


Analogicznie do kościoła, Dom Turysty również nie jest jedynym schroniskiem turystycznym jakie istniało na Ślęży. Pierwszym takim obiektem był wybudowany w 1837 roku Mechowy Domek, a właściwie Mooshaus. Obiekt czynny był tylko latem. Niestety nie udało mi się znaleźć nigdzie zdjęcia ani rysunku, który przedstawiałby Mechowy Domek. W prowadzonej w nim księdze pamiątkowej wpisał się Roman Zmorski - polski poeta, najwybitniejszy przedstawiciel Cyganerii Warszawskiej. Zapis ten miały charakter przepowiedni i brzmiał:

"Na słowiańskiej góry szczycie, 
Pod jasną nadziei gwiazdą, 
Zapisuję wróżby słowa: 
Wróci, wróci w stare gniazdo 
Stare prawo, stara mowa 
I natchnione Słowian życie"

Trzeba przyznać, że poniekąd przepowiednia ta się sprawdziła, gdyż w momencie kiedy Zmorski wypowiadał jej słowa, Śląsk wraz ze Ślężą opanowany był przez ludy germańskie, natomiast po II wojnie światowej wrócił do słowiańskiej macierzy.


Kolejne schronisko, które powstało na Ślęży wybudowano w latach 1851-52, czyli wraz z odbudową spalonego kościoła. 
Posłużyło ono około 100 lat. Na poniższej pocztówce można zobaczyć jak ono wyglądało.

źródło: dolny-slask.org.pl

Trzecie schronisko służy do dnia dzisiejszego i jest nim wspomniany Dom Turysty. Jego budowę rozpoczęto w 1907 roku a zakończono rok później, czyli niewiele po zakończeniu prac budowlanych przy wieży Bismarcka na Wieżycy. W 1967 roku nadano mu imię Romana Zmorskiego a w 1970 wmurowano w jego ścianę tablicę pamiątkową z wieszczym wierszem poety.

źródło: silesian.eu

Poniżej widać oryginalną bryłę Domu Turysty, która została nieco zmieniona w latach sześćdziesiątych XX wieku. Przed wejściem do budynku widać kolejną starożytną rzeźbę kultową, również przedstawiającą niedźwiedzia. Było to stare miejsce ulokowania tej rzeźby. 


Obecnie znajduje się ona niedaleko kościoła, pod starym jaworem.


Niedźwiedź ten jest popularnym miejscem do fotografowania. Musiałem sporo poczekać, by wykonać zdjęcie bez wchodzących na niego dzieci.


Obok rzeźby znajduje się jeszcze krzyż milenijny - granitowy pomnik z drewnianym krzyżem, wzniesiony w 2000 roku.


Będąc na szczycie Ślęży warto odwiedzić jeszcze jedno miejsce, często omijane przez turystów ze względu na położenie na uboczu. Chodzi o wieżę widokową. W 2014 roku zamknięto ją ze względu na zły stan techniczny, jednak od 2016 roku jest ponownie udostępniona turystom. Aby na nią wejść, należy za kościołem skierować się na szlak niebieski prowadzący przez widoczne poniżej Zbójeckie Skałki.


Wieżę tą wybudowano w 1913 roku, jako punkt pomiarowy dla geodetów.


Obecnie pełni funkcję darmowej wieży widokowej. 
Jako jedyna z trzech wież w masywie Ślęży zapewnia jednocześnie szeroką panoramę z widokiem na Sudety.


W kierunku północnym widać kępę drzew na szczycie Ślęży a za nią wierzchołek wieży kościelnej, na której byłem przed chwilą.


Nie mylić z domkiem na drzewie.


Na prawo od kościoła widać maszt RTCN (Radiowo-Telewizyjne Centrum Nadawcze) Ślęża. Wieża nadajnika ma 136 m wysokości. Postawiono ją w 1972 roku. Z uwagi na wybitne położenie Ślęży, jest to jeden z najlepszych pod względem obsługiwanej powierzchni obiekt nadawczy w Polsce. Jego zasięg to nie tylko woj. dolnośląskie, ale również opolskie, śląskie a fragmentami także wielkopolskie, lubuskie a nawet łódzkie.


Na południe od Ślęży wznosi się szczyt Raduni. Tam także znajdowało się miejsce kultu pogańskiego, również otoczone wałami, które nadal można zobaczyć. Niestety nie miałem tego dnia czasu, aby odwiedzić to miejsce.


Na zachód od Raduni ciągną się Wzgórza Oleszeńskie, które również wchodzą w skład Masywu Ślęży.


Na wschód od Raduni widać jeszcze Wzgórza Kiełczyńskie – kolejną część masywu. Przy lepszych warunkach pogodowych w tle widać byłoby pięknie Sudety a szczególnie Góry Sowie, ledwie widoczne na zdjęciu w mglistym powietrzu.


Wzgórza Kiełczyńskie i linia Sudetów.


Równina Świdnicka widziana z wieży na Ślęży.


Widok w dół wieży.


To z kolei jest jeden z ładniejszych widoków na Masyw Ślęży, jaki dane mi było oglądać.


Dostępny jest on z Jańskiej Góry – niewielkiego wzniesienia w obrębie Ślężańskiego Parku Krajobrazowego, które opisywałem ostatnio.


Polecam wszystkim odwiedzenie Ślężańśkiego Parku Krajobrazowego. Sam mam zamiar jeszcze tam wrócić, choćby w celu wejścia na Radunię oraz przejścia przez Wzgórza Kiełczyńskie. Miejsca opisane w tym artykule warto zobaczyć zarówno poza sezonem turystycznym, kiedy jest tam względnie cicho, jak i w ruchliwe, ciepłe weekendy, kiedy można skorzystać z okazji, by wejść na opisaną tu Wieżę Bismarcka na Wieżycy. Niezależnie od tego jaki czas wybierzecie, życzę Wam miłych wrażeń z tej świętej dla Słowian góry.

Tymczasem wydaje mi się, że mogą zainteresować Was również poniższe artykuły:
Pisząc powyższy artykuł korzystałem z:
- Wikipedia (hasła: Ślęża, Ślężański Park Krajobrazowy, Słowianie, Bojowie, Wieża Bismarcka na Wieżycy, Wieżyca, Wilhelm Kreis)
- fotopolska.eu (większość użytych fotografii archiwalnych)

Komentarze

  1. Sama góra Ślęża, jak i cały masyw, pełna jest różnych ciekawych miejsc. Chodzę po niej od ćwierć wieku, a stale odkrywam coś nowego ;) Jako "najbardziej wysunięty na południe park Wrocławia" (tak o niej mówią mieszkańcy stolicy Dolnego Śląska) ściąga wielu ludzi. Jest na to jest sposób - wybrać mniej uczęszczany szlak :-) Takim jest np. zielony ze wsi Strzelce, położonej przy drodze krajowej nr 35 (Wrocław-Świdnica-Wałbrzych). Na samym początku nie lada gratka - kościół pw. Wszystkich Świętych z unikalną, XIV-wieczną polichromią (ostatnio jeden doktor -historyk sztuki uświadomił mnie, że nie należy tych malowideł określać terminem "biblia pauperum"). Ciekawy jest też wariant z Jordanowa Śląskiego szlakiem niebieskim przez Wzgórza Oleszeńskie i Radunię, który prowadzi przez "ślężańską Orlą Perć" (moja własna nazwa, miejsce to na mapie zaznaczone jest jako Skalna Perć) oraz szlak żółty ze Świdnicy przez Wzgórza Kiełczyńskie. Nie mniej ciekawe (a może nawet bardziej!) są stare niemieckie szlaki, o których mało kto wie, ale którymi podążają różne ślężańskie łaziki ;) Takim szlakiem jest np. Eugenweg (Droga Eugeniusza), prowadząca po setkach kamiennych schodów, dzięki której można obejrzeć Skały Władysława i Pieczarę Władysława (jedna z kilku ślężańskich jaskiń). Gdy 1 maja b.r. wspomniany przez Ciebie ,żółty szlak pękał w szwach, ja spokojnie i bez galopującego tłumu wprowadziłem na szczyt Ślęży znajomych właśnie Eugenweg ;) Dookoła Ślęży biegnie Ścieżka pod Skałami (podczas I wojny światowej pomagali ją budować niemieccy saperzy), której 2 odcinki na pewno warto przejść oraz rejon Olbrzymków (na niebieskim szlaku), a przede wszystkim Małych Olbrzymków (gdzie też są schodki oraz dawny niemiecki punkt widokowy na tych skałach).

    Trudno wyliczać tu wszystkie atrakcje historyczne, krajoznawcze i przyrodnicze masywu Ślęży. Życzę Ci rychłego powrotu na "Śląski Olimp", przejścia przez Wzgórza Kiełczyńskie i wizyty na Raduni. Zachęcam też wszystkich do wędrówki na tę niezwykłą górę wyrastającą pół kilometra powyżej okolicznych nizin. Dotknijcie sami jej tajemnic! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaję sobie sprawę, że znajduje się tam kilka mniej uczęszczanych szlaków oraz sporo rzadko używanych ścieżek, ale po prostu musiałem zaliczyć podczas tego wejścia Wieżycę i tamtejszą wieżę ;) Myślę, że wrócę tam jeszcze kiedyś z zamiarem zapoznania się z którąś ze wspomnianych przez Ciebie tras. Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Ze Ślężą, kojarzy mi się okres mojego życia kiedy to pracowałem w delegacji i bardzo często nocowałem nieopodal w Mietkowie and jeziorem. Od momentu gdy pierwszy raz zobaczyłem tą górę, wiedziałem, że muszę ją zdobyć. Podejrzewałem też że to miejsce kultu "pogańskiego" (czy raczej rodzimego ). Razem z kolegą z pracy postanowiliśmy, że przy najbliższej okazji bierzemy do auta rowery i robimy Ślężę z koła. Do dziś wspominam tą wycieczkę. Dziękuję za ten wpis, przywraca wspomnienia. Muszę zabrać tam dzieci.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Nowe komentarze będą widoczne po zatwierdzeniu.

Miłośnikom Historii polecam Historykon.pl

oraz HISTORIA.org.pl

"To ryzykowna sprawa wychodzić z domu za próg. Uważaj na nogi, bo nie wiadomo, dokąd Cię poniosą."
J.R.R. Tolkien

Patroni medialni bloga:

Historykon.pl Historia.org.pl Polska Organizacja Turystyczna