Orla Perć - najtrudniejszy i najniebezpieczniejszy szlak turystyczny w Polsce


Orla Perć jest najdłuższym graniowym szlakiem w Tatrach Wysokich. Poprowadzono go przez liczne szczyty i przełęcze. Odcinki graniowe stanowią znaczną jego część, jednak ze względu na ukształtowanie terenu, szlak często oddala się od grani, wiodąc przez niebezpieczne trawersy tatrzańskich zboczy. Na szlaku znajdują się ułatwienia w postaci łańcuchów, klamer oraz dwóch stalowych drabinek, jednak mimo tego, nie jest on odpowiedni dla początkujących turystów górskich. Z uwagi na liczne ekspozycje zdecydowanie odradzam go również osobom z lękiem wysokości.


Celowo pominąłem powyżej określenia Orlej Perci jako najtrudniejszego i najniebezpieczniejszego szlaku w Tatrach, choć często jest on za taki uznawany. Trzeba jednak wiedzieć, że istnieją w tych górach jeszcze inne trasy o podobnej skali trudności. Należy wymienić tu chociażby słowacką Grań Rohaczy w Tatrach Zachodnich oraz uważany często przez Słowaków za najbardziej wymagający w całych Tatrach szlak na przełęcz Czerwona Ławka od strony Schroniska Téryego. Bez najmniejszych wątpliwości należy jednak przyznać, że po polskiej stronie Tatr nie ma żadnego innego znakowanego szlaku turystycznego, który dorównywałby Orlej Perci trudnością. Czyni to ją również najniebezpieczniejszą ścieżką w polskich górach i nie są to puste słowa, gdyż od czasu otwarcia szlaku w roku 1906, zginęło na nim ponad 100 osób.

Pomysłodawcą utworzenia Orlej Perci był Franciszek Henryk Nowicki. W 1901 roku zwrócił się on z prośbą do Towarzystwa Tatrzańskiego o wsparcie pomysłu wytyczenia szlaku od Wodogrzmotów Mickiewicza przez Wołoszyn, Krzyżne, Granaty, Kozi Wierch do Zawratu. Szlak ten miał łączyć się z funkcjonującym już wtedy szlakiem na Świnicę z przełęczy Zawrat, by prowadzić dalej przez Kasprowy Wierch i Czerwone Wierchy do Doliny Kościeliskiej. Propozycja została podjęta i już w latach 1903-1906 Towarzystwo Tatrzańskie z pomocą miłośników Tatr i kilku górali wyznaczyło tak zarysowaną trasę. Znaleźli się wśród nich: Walenty Gadowski (katolicki ksiądz oraz taternik, który poza wytrasowaniem Orlej Perci wytyczył również pienińską Sokolą Perć i nieistniejącą już dzisiaj Skalną Perć), przewodnicy oraz ratownicy tatrzańscy - Jakub Gąsienica Wawrytko i Klemens Bachleda a także kilku innych górali.

Pomysłodawca Orlej Perci Franciszek Nowicki wraz z dwoma spośród jej wykonawców: księdzem Walentym Gadowskim i przewodnikiem Klimkiem Bachledą.

Wyznaczony, wykuty i zabezpieczony przez nich szlak był początkowo dłuższy niż obecnie. Ze względu na ochronę przyrody i utworzenie rezerwatu ścisłego, od 1932 roku nie można już bowiem wchodzić na odcinek od Przełęczy Krzyżne przez Wołoszyn do Polany pod Wołoszynem. Teren ten jest w pełni zamknięty dla ruchu turystycznego i nic nie wskazuje na to, aby miało się to w przyszłości zmienić. Dzisiejsza Orla Perć łączy więc przełęcze Zawrat oraz Krzyżne wiodąc przez większość długiej, wschodniej grani Świnicy. Należy ona do szlaków głównych i jako taka oznakowana jest kolorem czerwonym. Co ciekawe, odcinek między Świnicą a Zawratem, wchodzący w skład tej samej grani, również oznakowany jest na czerwono, jednak nie stanowi części Orlej Perci.

Na poniższej mapie widać Orlą Perć zaznaczoną kolorem czerwonym.
źródło: Wikipedia

Do Orlej Perci prowadzi wiele popularnych szlaków łącznikowych, które same w sobie bardzo często stanowią cele samodzielnych wycieczek. Najlepszymi punktami wypadowymi na Orlą Perć są: Schronisko PTTK Murowaniec na Hali Gąsienicowej oraz Schronisko PTTK w Dolinie Pięciu Stawów Polskich. Przejście Orlej Perci najlepiej podzielić na kilka części, np. na trzy fragmenty: Zawrat- Kozi Wierch, Kozi Wierch-Skrajny Granat oraz Skrajny Granat-Krzyżne. Jest to wskazane ze względu na trudność szlaku i czas potrzebny do jego pokonania. Nie oznacza to jednak, że nie da się go pokonać przy jednym podejściu. Najlepszym tego dowodem jest wyczyn Piotra Łobodzńskiego, który w lipcu 2016 roku dosłownie przebiegł ten wymagający szlak w ciągu 1 godziny i 16 minut! Tutaj możecie zapoznać się z filmem dokumentującym to wydarzenie. Aby porwać się na taki wyczyn należy jednak posiadać doskonałą kondycję fizyczną i duże obycie z trasami wysokogórskimi o znacznych ekspozycjach. Dla przeciętnego turysty, który posiada oczywiście wystarczające doświadczenie, na pokonanie tego szlaku w całości za jednym razem należy założyć całodniową wędrówkę, z czego około 5-6 godzin zajmie przejście samej Orlej Perci a resztę dojście na Przełęcz Zawrat, odpoczynki na trasie a następnie zejście z Przełęczy Krzyżne. Mówimy oczywiście o ciepłym sezonie turystycznym, w którym panują dobre warunki pogodowe. Trasę taką należy przy tym planować wyłącznie w kierunku z Zawratu na Krzyżne, ponieważ odcinek pomiędzy Zawratem a Kozim Wierchem, ze względów bezpieczeństwa, jest od 2007 roku szlakiem jednokierunkowym.


Kiedy idzie o Orlą Perć, pod żadnym względem nie należy lekceważyć kwestii bezpieczeństwa. Od momentu jej utworzenia zginęło bowiem na niej już bardzo wiele osób. Niektóre źródło mówią o 120 osobach, inne podają liczbę nawet 140 ofiar. Przyczynami wypadków są przeważnie poślizgnięcia na śniegu, lub na mokrych i śliskich skałach. Wiele osób ginie w wyniku zabłądzenia lub na skutek lawin śnieżnych. Zdarzają się również zgony spowodowane uderzeniem spadających kamieni, zasłabnięciami oraz kwestiami chorobowymi. Do większości wypadków prowadzą braki kondycyjne, niewłaściwe zaplanowanie wycieczki, nieliczenie się z własnymi siłami, ignorowanie lub niezapoznanie się z prognozami pogody i innymi informacjami o bezpieczeństwie na szlaku, jak również nieodpowiednie przygotowanie sprzętu na wycieczkę. Ze względu na największą śmiertelność wśród tatrzańskich szlaków, władze Tatrzańskiego Parku Narodowego rozważały w pierwszej dekadzie w XXI wieku zdemontowanie wszystkich łańcuchów, klamer i drabinek w celu uniemożliwienia poruszania się tamtędy osobom niebędącym taternikami. Ostatecznie jednak zdecydowano o zachowaniu szlaku ze względu na jego historyczny charakter. Wtedy to właśnie podjęto decyzję o utworzeniu szlaku jednokierunkowego na odcinku od Zawratu do Koziego Wierchu. W artykule tym skupię się na przedstawieniu właśnie tego odcinka Orlej Perci, który uznawany jest jednocześnie za najniebezpieczniejszy. Będzie to kontynuacja wędrówki, którą rozpocząłem zrelacjonowanym niedawno wejściem na Kościelec.

Z górnej części Doliny Czarnej Gąsienicowej bardzo wyraźnie widać już postrzępioną grań Orlej Perci.


Zostawiam za sobą Czarny Staw Gąsienicowy i ruszam pod górę w kierunku Przełęczy Zawrat.


Po około połowie godziny podejścia skalnymi zakosami docieram do drugiego z dwóch stawów Doliny Czarnej Gąsienicowej.
Jest nim Zmarzły Staw Gąsienicowy, ponad którym wznoszą się ściany Małego Koziego Wierchu.


Zmarzły Staw jest niewielkim jeziorkiem polodowcowym o powierzchni 0,28 hektara i głębokości 3,7 metra. Jego nazwa wzięła się stąd, że przez większą część roku jest zamarznięty. Woda zamarza w nim we wrześniu-październiku a roztapia się w pełni dopiero w czerwcu-lipcu. Zimą natomiast zamarznięty jest on do samego dna.


Widok z góry na Zmarzły Staw i szlak prowadzący na Zawrat. W tle góruje Żółta Turnia.


Mimo, że jest wczesny wrzesień i nie było jeszcze opadów świeżego śniegu, to przy szlaku zalegają nadal resztki śniegu z poprzedniej zimy.


Po chwili ukazuje mi się Przełęcz Zawrat w pełni swej okazałości.


Po jej prawej stronie wznoszą się niemal pionowe ściany Zawratowej Turni.


U ich podnóża umieszczono statuetkę Matki Boskiej.


W końcu osiągam Przełęcz Zawrat. Już samo podejście do tego miejsca nie należy do łatwych. Szlak jest stromy i w kilku miejscach uzbrojony w łańcuchy, co nie eliminuje jednak w pełni zdarzających się tu dość często wypadków. Dochodzi do nich być może dlatego, że mało rozważni i nieprzygotowani turyści wybierają się tutaj nie będąc świadomymi, że jest to wymagająca trasa, niosąca ze sobą ryzyko upadku z dużej wysokości. W wyniku tego właśnie, Zawrat i jego okolice są najbardziej niebezpiecznym miejscem na całej Orlej Perci. Od momentu utworzenia szlaku do 2004 roku miało tam miejsce 17 wypadków śmiertelnych, podczas gdy na kolejnym pod względem niebezpieczeństwa miejscu, czyli na Koziej Przełęczy, było ich 13. Wybierając się na Zawrat należy więc upewnić się, że warunki pogodowe są sprzyjające i jesteśmy do nich adekwatnie przygotowani - zarówno kondycyjnie, jak i sprzętowo. Kiedy już bezpiecznie dotrzemy na Przełęcz Zawrat, czekają nas z niego wspaniałe widoki.


Poniżej widok na Zadni Staw Polski i wznoszący się nad nim Walentkowy Wierch.


Na prawo od Walentkowego Wierchu odchodzi postrzępiona i nieudostępniona dla ruchu turystycznego grań łącząca go ze Świnicą. 
Przebiega tamtędy granica państwowa ze Słowacją. W tle widać słowacką Wielką Kopę Koprową.


Na Zawracie spotykam okazałego kruka.


Po chwili odlatuje on w stronę Walentkowej Grani.


Ja natomiast szykuję się do dalszej drogi, czyli do wejścia na Orlą Perć. Przede mną podejście na Mały Kozi Wierch.


Pogoda tego dnia nie była najlepsza, gdyż chmury zalegały dość nisko, jednak nie prognozowano żadnych opadów.


Początek trasy jest dość prosty i szybko oddalam się od Zawratu zostawiając Zadni Staw Polski coraz dalej za sobą.


Coraz lepiej widać też już Czarny Staw Polski mieniący się poniżej w promieniach słońca.


Przesłaniający go częściowo szczyt to Kołowa Czuba odchodząca od Orlej Perci urwistą granią.


Wychylając się za grań w przeciwnym kierunku mogę natomiast dostrzec ludzi zmierzających na Zawrat lub z powrotem.


Chwilę później staję na szczycie Małego Koziego Wierchu, z którego rozpościera się wspaniały widok na Kościelec i Żółtą Turnię.
Pod nimi położone są dwa stawy gąsienicowe: Czarny oraz Zmarzły. 


Kawałek dalej docieram do kolejnego niebezpiecznego miejsca. Jest nim Zmarzła Przełączka Wyżnia, od której schodzi w dół, w kierunku Zmarzłego Stawu, stromy Żleb Honoratka. Zmarzła Przełączka Wyżnia jest wąskim i głęboko wciętym siodłem oddzielającym od siebie Mały Kozi Wierch, z którego właśnie schodzę, od Zmarzłych Czubów. Często aż do późnego lata zalega tutaj śnieg, co jest przyczyną wielu wypadków śmiertelnych.


Ze Zmarzłej Przełączki Wyżniej dostrzegam już w całości Czarny Staw Polski.


Wchodzę na Zmarzłe Czuby a za sobą widzę opuszczony przed chwilą szczyt Małego Koziego Wierchu, na którym widać sylwetkę człowieka.


Kolejnym szczytem, na którym staję jest Zamarła Turnia. Jeszcze lepiej widać z niej Mały Kozi Wierch, jego strome ściany, znajdujące się bliżej Zmarzłe Czuby oraz turystów idących po grani Zmarzłej Przełęczy.


Z Zamarłej Turni wspaniale prezentuje się też Kościelec oraz Czarny i Zmarzły Staw Gąsienicowy.


Na prawo od Kościelca widać na horyzoncie charakterystyczny zarys Babiej Góry. 


Za Zamarłą Turnią dochodzi się do legendarnej już niemal drabinki prowadzącej na Kozią Przełęcz. Ma ona 8 metrów długości.
Na zdjęciu widać moją żonę, która stawia na niej pierwsze kroki.


Tutaj natomiast znajduje się już prawie na jej końcu.


Później przychodzi kolej na mnie. Ja generalnie cierpię na coś odwrotnego do lęku wysokości, stąd też nie mogłem sobie odmówić przyjemności zrobienia poniższego zdjęcia, na którym stoję na drabince przodem do przepaści a pode mną widać drobne sylwetki turystów zmierzających na Kozią Przełęcz z Koziej Dolinki. Odradzam jednak naśladowanie, gdyż jest to jedno z najniebezpieczniejszych miejsc na całej Orlej Perci. Na Koziej Przełęczy udokumentowano dotąd co najmniej 13 zgonów.


Widok na Kozią Dolinkę po zejściu z drabinki.


Na Koziej Przełęczy.


Za Kozią Przełęczą znajduje się bardzo stromy trawers prowadzący na Kozie Czuby - szczyt o trzech wierzchołkach.


Po drodze widać za granią Dolinę Gąsienicową.


Na początku podejścia ma się jak na dłoni szczyt Zamarłej Turni a na prawo od niej Kościelec.


Poniżej widać Czarny i Zmarzły Staw Gąsienicowy.


Wprawne oko dojrzy również drabinkę, po której przed chwilą schodziłem.


Poniżej widać archiwalne zdjęcie z dwoma turystkami, które pokonują ową drabinkę w latach trzydziestych XX wieku.


Na północ od Kozich Czubów widać Zadni Granat ze wspinającym się na niego zakosami szlakiem oraz Żółtą Turnię.


Spod Kozich Czubów bardzo dobrze widać już Świnicę oraz przebyty dotychczas odcinek Orlej Perci.


Na prawo od Świnicy widać Kościelec a za nim charakterystyczną sylwetkę Giewontu.


Z Kozich Czubów wspaniale prezentuje się postrzępiona grań Orlej Perci.


Poniżej to samo w szerszym kadrze.


Dalej następuje zejście do Koziej Przełęczy Wyżniej, oddzielającej Kozie Czuby od Koziego Wierchu.


Widok na Kozi Wierch i pnących się na niego turystów.


Powolne i ostrożne zejście do Koziej Przełęczy Wyżniej.


Kozia Przełęcz Wyżnia.


Rzut oka w tył na zejście z Kozich Czubów.


Czas wspiąć się na ostatni szczyt na Orlej Perci tego dnia, czyli na Kozi Wierch.
Zostawiamy za sobą Kozie Czuby ze Świnicą w tle.


Na prawo od Kozich Czubów widać Kościelec i Dolinę Czarną Gąsienicową.


W końcu stajemy na Kozim Wierchu. Ten odcinek Orlej Perci - od Zawratu do Koziego Wierchu, mamy więc już za sobą.


Chmury bardzo szybko się przemieszczają i co jakiś czas odsłaniają odległy Giewont.


Na północ od Koziego Wierchu rozciąga się widok na Żółtą Turnię, Zadni Granat i Wielką Koszystą w tle.


Dalej na prawo widać Tatry Bielskie a bliżej Przedni Staw Polski.


Tu natomiast widać już trzy spośród Stawów Polskich: Przedni, Mały oraz Wielki.


Za Wielkim Stawem Polskim widać Czarny Staw Polski.


W kierunku, z którego przyszliśmy widać natomiast jeszcze fragment Zadniego Stawu Polskiego.
Tak więc Kozi Wierch jest jedynym szczytem na Orlej Perci, z którego widać wszystkie stawy w Dolinie Pięciu Stawów Polskich.


Po nacieszeniu się widokami pora na zejście do Doliny Pięciu Stawów Polskich. 
Na brzegu Przedniego Stawu Polskiego widać schronisko PTTK.


Na zejściu z Koziego Wierchu prawie udało mi się zrobić zdjęcie świstakowi, ale niestety byłem za wolny i uciekł.


Ponad stawami widać szlak na przez Świstową Czubę, którym udam się później nad Morskie Oko.


Widok z Doliny Pięciu Stawów Polskich na Buczynowe Turnie i Wielki Wołoszyn.


Mój ulubiony głaz górski, obmywany przez wody potoku wypływającego z Wielkiego Stawu Polskiego.


Potok ten, to Roztoka.


Widok w przeciwnym kierunku, w stronę Doliny Roztoki. Wody Roztoki spadają tam najwyższym polskim wodospadem - Wielką Siklawą.


Ja jednak udaję się szlakiem przez Świstową Czubę do Doliny Rybiego Potoku. Po drodze podziwiam Dolinę Pięciu Stawów Polskich z nieco innej perspektywy oraz wznoszący się nad nią Kozi Wierch, na którym jeszcze niedawno byłem. Ten odcinek trasy opiszę jednak w osobnym artykule.


W miejscu tym kończę relację z przejścia omawianego odcinka Orlej Perci, czyli od Zawratu do Koziego Wierchu. W kolejnym artykule zaprezentuję dalszą część tej trasy, która zaprowadziła mnie do Doliny Rybiego Potoku. Poniżej widać mapę z przedstawionej tutaj wędrówki.


12 lat temu miałem jednak okazję przejść jeszcze jeden jej fragment: od Przełęczy Krzyżne do Skrajnego Granatu. Po górach nie chodziłem wtedy jeszcze z myślą o tworzeniu bloga, ale jakieś zdjęcia się jednak robiło, więc co nieco mogę tu zaprezentować. Poniżej zdjęcie zrobione na podejściu na Przełęcz Krzyżne z Doliny Pięciu Stawów Polskich.


Poniżej kolega odpoczywający już po osiągnięciu grani Orlej Perci. 
Przed nim widok na Przedni, Mały i Wielki Staw Polski oraz spływającą z tego ostatniego Wielką Siklawę.


Zejście po łańcuchach do Szerokiego Żlebu Buczynowego.


W okolicach Przełęczy Nowickiego.


Na Buczynowej Przełęczy. Jest to bardzo ciekawe miejsce, w którym przechodzi się z południowej na północną stronę grani. Po obu stronach zbocza opadają stromymi i wysokimi ścianami. Niesamowite było uczycie, kiedy przekładałem nogę nad granią. Dodatkowe wrażenie robiło to, że południowa ściana, którą podchodziłem pod tą przełęcz, była nasłoneczniona i zupełnie pozbawiona śniegu, natomiast po północnej stronie od razu stawało się na śniegu. Podobnie jak w przypadku relacjonowanego wyżej odcinka Zawrat-Kozi Wierch, tutaj także wybrałem się na Orlą Perć w pierwszej połowie września, jednak w 2006 roku miesiąc ten był chłodniejszy i było już wtedy sporo śniegu na północnych stokach w wysokich partiach gór.


Tu z kolei widać drugą i ostatnią z drabinek znajdujących się na Orlej Perci. Obiektyw trochę mi się zabrudził przed zrobieniem tego zdjęcia, ale zamieszczam je, bo jest to jedyna moja fotografia, na której widać tę drabinkę. Pamiętam, że wejście na nią od góry uwolniło ogromną dawkę adrenaliny w moim organizmie! Takich chwil się nie zapomina.


Na Granackiej Przełęczy z widokiem na Rysy wznoszące się z tyłu, nad Przednim Stawem Polskim.


Odpoczynek pod szczytem Skrajnego Granata z widokiem na Orlą Basztę, Wielką Buczynową Turnię i pokonaną dotąd grań Orlej Perci. 
Na horyzoncie po lewej widać Tatry Bielskie a po prawej słowackie Tatry Wysokie z Łomnicą i Lodowym Szczytem.


Widok ze Skrajnego Granata na Żółtą Turnię i Wierch pod Fajki.


Drugi z przedstawionych odcinków Orlej Perci:


To tyle z moich dotychczasowych doświadczeń z Orlą Percią. Do zdobycia pozostaje mi ciągle odcinek pomiędzy Skrajnym Granatem a Kozim Wierchem. Nie będę mówił, że polecam Wam przejście tego szlaku czy to w całości, czy we fragmentach, gdyż każdy przed sobą samym musi odpowiedzieć sobie na pytanie, czy jest gotów wybrać się na tą niebezpieczną trasę. Jestem przekonany, że osoby znające dobrze swe siły i możliwości, które odpowiedzą na to pytanie twierdząco i wybiorą się na ten szlak w bezpiecznych warunkach pogodowych, przy zachowaniu odpowiedniej ostrożności powrócą z niego z bagażem pełnym niezapomnianych wspomnień i wrażeń.



Zobacz również inne ciekawe miejsca w Tatrach >>>



Pisząc powyższy artykuł korzystałem z:
- Wikipedia (hasła: Orla Perć, Zmarzły Staw Gąsienicowy)

Komentarze

  1. Czekałam na ten wpis niecierpliwie :) Od wielu lat jeżdżę w Tatry i mimo, że przeszłam już prawie wszystkie szlaki, to Orla Perć wciąż pozostaje przeze mnie niezdobyta. Choć wiele osób uważa, że dam radę, jednak wydaje mi się, że trzeba być naprawdę przygotowanym psychicznie i pewnym, że chce się to zrobić. A przede wszystkim - wiedzieć, na co człowiek się pisze idąc na ten szlak. Już wielokrotnie spotykałam ludzi, którzy "zawiśli" gdzieś na łańcuchach, np. na Rysach, Świnicy czy przełęczy Zawrat. Głównie dlatego, że nie wiedzieli, jak trasa wygląda w praktyce, tylko ktoś im powiedział, że to nic trudnego. Dlatego uważam, że wpisy takie jak ten są bardzo potrzebne, aby uświadamiać, jak właściwie wygląda dana trasa. Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo! Pisząc ten tekst nie chciałem reklamować tego szlaku, tylko przedstawić go w miarę obiektywnie mając nadzieję, że co niektóre osoby po jego przeczytaniu utwierdzą się w przekonaniu, że może jednak lepiej się tam nie wybierać. Pozdrawiam!

      Usuń

Prześlij komentarz

Nowe komentarze będą widoczne po zatwierdzeniu.

Miłośnikom Historii polecam Historykon.pl

oraz HISTORIA.org.pl

"To ryzykowna sprawa wychodzić z domu za próg. Uważaj na nogi, bo nie wiadomo, dokąd Cię poniosą."
J.R.R. Tolkien

Patroni medialni bloga:

Historykon.pl Historia.org.pl Polska Organizacja Turystyczna