Alternatywna trasa nad Morskie Oko i mało znane fakty o tym popularnym miejscu


Morskie Oko jest jednym z najczęściej odwiedzanych przez turystów miejsc w polskich górach. Mimo to, historia tego miejsca jest stosunkowo mało rozpowszechniona. Niewiele osób zdaje sobie na przykład sprawę z tego, że tereny wokół niego były swego czasu obiektem gorącego konfliktu międzynarodowego, którego apogeum przypadło na czas, kiedy nasz kraj znajdował się jeszcze pod zaborami. Mało znane są też położone powyżej jeziora twory noszące znamiona szczątkowych lodowców. Zachęcam do odkrywania mało znanych informacji o tym pięknym zakątku kraju!


Najkrótszą, najszybszą i najłatwiejszą drogą prowadzącą do Morskiego Oka jest Droga Oswalda Balzera, czyli słynna asfaltówka rozpoczynająca się w Palenicy Białczańśkiej. Polecana jest wszystkim turystom, którzy mają ograniczoną ilość czasu i chcą się tam dostać jak najszybciej. Sama droga bierze, co prawda, swój początek już w Zakopanem, jednak odcinek zamknięty dla ruchu samochodowego, przeznaczony wyłącznie dla turystów, zaczyna się w Palenicy Białczańskiej. W poprzednim artykule opisałem mało znaną historię tej drogi, przypominając na przykład, że w okresie międzywojennym organizowano tam międzynarodowe rajdy samochodowe i motocyklowe. Dzisiaj możemy oglądać tam co najwyżej rajdy fasiągów sunące slalomem pomiędzy licznymi grupami turystów. Z tego też względu chciałbym zaproponować Wam alternatywną trasę względem tego zatłoczonego szlaku.
Zastępcze szlaki prowadzące nad Morskie Oko z całkowitym pominięciem wspomnianej asfaltówki rozpoczynają się przy Schronisku PTTK Murowaniec na Hali Gąsienicowej. Jest ich kilka i prowadzą one przez przełęcze znajdujące się na Orlej Perci (Zawrat, Kozia Przełęcz, Krzyżne), Dolinę Pięciu Stawów Polskich i dalej nad Morskiego Oko przez Szpiglasową Przełęcz lub Świstówkę Roztocką. Można również wydłużyć takie przejście poszerzając je o któryś z odcinków Orlej Perci. Tak właśnie zrobiłem ja. Wyruszyłem z Murowańca na Zawrat a stamtąd Orlą Percią przez Kozi Wierch udałem się do Doliny Pięciu Stawów Polskich. Jak wspaniała a jednocześnie niebezpieczna jest to trasa, możecie przekonać się w moim przedostatnim artykule. W tym wpisie skupię się na dalszej części owej trasy, czyli na niebieskim szlaku łączącym Dolinę Pięciu Stawów Polskich z Morskim Okiem, prowadzącym przez Świstówkę Roztocką. Zdaję sobie jednak sprawę, że tak długi i wymagający szlak może być ponad siły wielu osób, dlatego jako alternatywę chciałbym zaoferować Wam pewien złoty środek, omijający chociaż częściowo zatłoczoną asfaltówkę łączącą Palenicę Białczańską z Morskim Okiem. Jest nim szlak przez Dolinę Roztoki i zamykany na zimę szlak przez Świstówkę Roztocką.


Trasę tą polecam wszystkim osobom, którym zależy na niespiesznym i nieco bardziej kameralnym delektowaniu się Tatrami. Trzeba na nią zarezerwować jednak więcej czasu i wysiłku, gdyż jest niemal dwukrotnie dłuższa od szlaku prowadzącego asfaltem. Zamiast niespełna 8 km trzeba przejść tu prawie 13 km, co zamiast około 2,5 godziny zajmie z pewnością ponad 4 godziny marszu. W pełni się to jednak opłaca, gdyż widoki na tym szlaku oraz ich zróżnicowanie nieporównywalnie prześcigają monotonną wędrówkę wyłącznie Drogą Oswalda Balzera. Nazwałem tę trasę wcześniej złotym środkiem, ponieważ pierwsze 3 km drogi należy tak czy inaczej pokonać wspomnianym asfaltem. Odcinek ten na szczęście kończy się zanim jeszcze na dobre znuży wędrowca a po drodze również można trafić na kilka ładnych widoków. Jednym z nich jest widok dostępny podczas przekraczania Waksmundzkiego Potoku, ponad którym wznosi się słowacka Červená skalka.


Nieco dalej znajduje się wodospad Wodogrzmoty Mickiewicza. 


Ogląda się go z kamiennego mostu wybudowanego około 1900 roku. Przekraczając most przechodzę tym samym ponad potokiem Roztoka.


Tuż za mostem odbijam w końcu z asfaltu i zaczynam podejście przez Dolinę Roztoki.


Początkowo szlak wiedzie przez las, jednak kiedy już się z niego wyjdzie, ponad potokiem można ujrzeć Buczynową Strażnicę. 
Stanowi ona jedną z turni w północno-wschodniej grani Koziego Wierchu, zwanej Kozim Murem.


Nieco dalej Roztoka płynie już sobie nieco z boku, pomiędzy krzewami kosodrzewiny a widoki stają się coraz bardziej otwarte.


Oglądając się w tył można dostrzec Havran w słowackich Tatrach Bielskich.


Dolina Roztoki jest jedną z moich ulubionych dolin tatrzańskich ze względu na swoje wyjątkowo malownicze walory widokowe.


Tutaj też znajduje się najwyższy z polskich wodospadów, czyli Siklawa, zwana również Wielką Siklawą. 
Na poniższym zdjęciu ciężko dojrzeć jej ogrom, gdyż niemal w całości przykryta jest śniegiem.


Widać jedynie jej niewielki odkryty fragment u podnóża całej kaskady. 


Tak natomiast wygląda to miejsce po ustąpieniu pokrywy śnieżnej.
Próg skalny, z którego opada Siklawa, osiąga wysokość ok. 65 m.


Jeszcze jeden widok na Dolinę Roztoki, już sponad wodospadu.


Trochę wyżej teren zdecydowanie się wypłaszcza, większość podejścia przez tę dolinę mam już za sobą, a Roztoka ponownie płynie spokojnie.


Trafiam tym samym do kolejnej wspaniałej doliny, czyli do Doliny Pięciu Stawów Polskich.


Pośrodku nurtu potoku Roztoka, wypływającego z Wielkiego Stawu Polskiego, sterczy ogromny głaz będący pozostałością moreny czołowej. Prezentuje się on wspaniale zarówno zimą, jak i latem.


Jest to jeden z moich ulubionych tatrzańskich głazów. 


Dwanaście lat temu zrobiono mi nawet na nim zdjęcie klasycznym aparatem z filmem. Poniżej jego scan.


Jeszcze jeden widok w dół Roztoki z drewnianego mostka rozpiętego ponad tym potokiem.


Zostawiam to miejsce za sobą i udaję się w stronę Schroniska PTTK w Dolinie Pięciu Stawów Polskich. 


Skuty lodem Wielki Staw Polski.


Strażnicówka TPN z Kozim Wierchem w tle. Budynek ten postawiono po II wojnie światowej i pełnił wtedy funkcję schroniska.


Turysta przechodzący obok Małego Stawu Polskiego. Na stokach ponad nim widać ślady lawin, które zeszły wcześniej.


To samo miejsce we wrześniu, w nieco tylko innym kadrze. Widać zarówno Mały, jak i Wielki Staw Polski.


Nieco dalej znajduje się natomiast Przedni Staw Polski.


Nad nim właśnie położone jest Schronisko PTTK w Dolinie Pięciu Stawów Polskich.


Chcąc dobrze zobrazować dla Was alternatywną trasę nad Morskie Oko, wykorzystałem do tej pory zdjęcia z wczesnowiosennej wędrówki, kiedy wysoko w górach nadal królowała zima, uzupełniając je w kilku miejscach zdjęciami z sezonu w pełni ciepłego. Dalszą część trasy przez Świstówkę Roztocką zobrazuję już wyłącznie wczesnojesiennymi zdjęciami. Trzeba bowiem wiedzieć, że szlak ten zamykany jest na okres zimowy - raz, ze względu na ochronę przyrody, a dwa, przez duże zagrożenie lawinowe. Otwierany jest on na nowo zwykle w maju. Trzeba to mieć na uwadze myśląc o pokonaniu tego szlaku - zarówno przez wzgląd na własne bezpieczeństwo, troskę o przyrodę, jak i o zasobność własnego portfela, ponieważ wejście na szlak w czasie jego zamknięcia może skutkować otrzymaniem mandatu od strażników TPN.

Za Doliną Pięciu Stawów Polskich rozpoczyna się podejście po zboczach Świstowej Czuby.


Z wolna zostawiam pod sobą lustra jezior polodowcowych.


Podchodząc, po lewej stronie widzę Kozi Wierch i Wielką Buczynową Turnię a na pierwszym planie Niżnią Kopę opadającą wgłąb Doliny Roztoki.


Wraz z pokonywaniem wysokości widok na Dolinę Pięciu Stawów Polskich i górujący nad nią Kozi Wierch staje się coraz szerszy.


Na lewo od stawów widać masywny szczyt o nazwie Miedziane. 
Nazwa ta pochodzi stąd, iż jeszcze w XVIII wieku na jego zboczach wydobywano złoża miedzi.


Z okolic szczytu Świstowej Czuby rozlega się piękny widok na Dolinę Roztoki i strome, sterczące nad nią ściany. Właśnie te przepastne urwiska decydują o niebezpieczeństwie tego szlaku. Idąc od strony Doliny Pięciu Stawów Polskich pojawiają się one nagle i niespodziewanie, przez co przy ograniczonej widoczności wiele osób zdawało sobie sprawę z ich istnienia dopiero w momencie, kiedy spadały już z nich w dół. Łącznie zdarzyło się tu co najmniej kilkanaście wypadków śmiertelnych. Ściana ta jest wylotem niewielkiej doliny tatrzańskiej zwanej Świstówką Roztocką. Według Walerego Eljasza-Radzikowskiego, jednego ze współzałożycieli Towarzystwa Tatrzańskiego, ściana ta jest „najbardziej spadzistą w całych Tatrach”.


Z miejsca tego widać też dobrze Orlą Perć z charakterystyczną wiszącą Dolinką Buczynową.


Jest to również jedno z niewielu miejsc, jeśli nie jedyne, z którego można w jednym pionowym kadrze uchwycić aż cztery spośród pięciu Stawów Polskich. Poniżej widać Czarny, Wielki, Mały oraz Przedni Staw Polski. Do kompletu brakuje tylko Zadniego Stawu Polskiego. Wszystkie naraz można ujrzeć chociażby z Koziego Wierchu, jednak nie sposób uchwycić ich tam w jednym kadrze.


Idąc dalej wchodzę wgłąb Świstówki Roztockiej - owej niewielkiej, gdyż zaledwie półkilometrowej doliny, zawieszonej ponad Doliną Roztoki.
Dolina ta wcina się pomiędzy dwie granie odchodzące od Opalonego Wierchu: Opalone oraz grań kończącą się Świstową Czubą.


Została ona wyżłobiona przez lodowiec a podnóża jej zboczy pokrywają piargi. 
Są to nagromadzenia okruchów skalnych, które odpadły od stromego zbocza górskiego.


Po przejściu przez grań Opalonego otwiera się widok na cel mojej wędrówki, czyli na Dolinę Rybiego Potoku.


To w niej położone są właśnie najsłynniejsze polskie jeziora tatrzańskie.


Mowa oczywiście o Morskim Oku...


...i o położonym ponad nim Czarnym Stawie pod Rysami. Najwyższy polski szczyt górski, czyli Rysy, przesłoniony jest tu częściowo chmurami.


Poza tymi dwoma sztandarowymi jeziorami górskimi, w dolinie znajduje się jeszcze kilka mniejszych i mniej znanych zbiorników wodnych: Stawek przy Stadliskach oraz trzy Rybie Stawki: Małe Morskie Oko, Żabie Oko i Małe Żabie Oko. Wszystkie one mają taką samą genezę, która przyczyniła się do wyżłobienia całej Doliny Rybiego Potoku. Podobnie jak inne doliny w wysokich partiach Tatr, ta również ma swoje pochodzenie w działalności górskich lodowców, które w czasie ostatniego zlodowacenia rzeźbiły krajobraz Tatr. Ślady działalności lodowca można zauważyć w wielu miejscach doliny i nie są to wyłącznie jeziora polodowcowe. Poza nimi warto zwrócić uwagę na kotły polodowcowe, piętrowy układ poziomów doliny z wyraźnymi ścianami stawiarskimi, podcięte zbocza, skały ogładzone poruszającym się lodowcem, czyli tzw. mutony, usypiska moren bocznych oraz wyjątkowo dobrze zachowaną i bardzo wyraźną morenę czołową, na której zbudowano schronisko. Wszystko to sprawia, że Dolina Rybiego Potoku jest bardzo interesującym miejscem zarówno pod względem naukowym, jak i turystycznym. 

Schroniska nad Morskim Okiem

Zainteresowanie turystów dolina ta budziła już co najmniej od początku XIX wieku. To właśnie tutaj wybudowano pierwsze schronisko w polskich górach, a tym samym pierwsze w Tatrach. Miało to miejsce w 1827 roku. Był to mały i skromny budynek drewniany wybudowany przez Emanuela Homolacsa, ówczesnego właściciela terenów wokół jeziora. Składał się on z przedsionka, kuchni, izby noclegowej i strychu i był bardzo skromnie wyposażony. Z czasem zaprzestano remontowania tego obiektu, jego stan podupadł a w 1865 roku spłonął w wyniku pożaru. Kolejne schronisko powstało dopiero w 1874 roku z inicjatywy Towarzystwa Tatrzańskiego. Również był to niewielki drewniany budynek z siennikami w środku, który mógł pomieścić około 50 osób. Poniżej możecie zobaczyć jego zachowane zdjęcie.


Pomimo niewielkich rozmiarów, obiekt ten cieszył się zainteresowaniem turystów aż do 1898 roku, kiedy to również został zupełnie zniszczony w trakcie pożaru. Do budowy nowego schronisko przystąpiono dopiero niecałe dziesięć lat później. Do tego czasu funkcję schroniska pełnił budynek pełniący wcześniej funkcję wozowni. Na poniższym zdjęciu z 1912 roku widać liczne bryczki konne przed owym budynkiem.


Budynek ten stoi do dnia dzisiejszego. Nazywany jest Starym Schroniskiem lub Wozownią i jest najstarszym schroniskiem w polskich Tatrach.

autor powyższego zdjęcia: Krzysztof Dudzik

Nowe schronisko nad Morskim Okiem wybudowano w 1908 roku, także z inicjatywy Towarzystwa Tatrzańskiego. 
Poniżej zdjęcia z okresu międzywojennego, pochodzące z Narodowego Archiwum Cyfrowego.


Obiekt ten wybudowano na polodowcowym wale moreny czołowej, czyli na akumulacji materiału skalnego zbierającego się u czoła lodowca.


Schronisko to do tej pory jest jednym z najpopularniejszych obiektów noclegowych w całych Tatrach.
Jako ciekawostkę warto dodać, że schronisko to stanowi odrębną miejscowość typu schronisko turystyczne.

autor powyższego zdjęcia: Jar.ciurus

Spór o Morskie Oko

Niewiele osób spośród tłumów turystów odwiedzających współcześnie Morskie Oko zdaje sobie sprawę z tego, że otaczający je teren na przełomie XIX i XX wieku był przedmiotem sporu między Galicją, będącą wówczas częścią austriackiej części Austro-Węgier, a Węgrami. Genezę tego sporu można upatrywać już w XVI wieku, jednak wtedy dotyczył on głównie Podhala. Chodziło o niedoprecyzowane rozgraniczenie terenów prywatnych położonych po obu stronach granicy, wtedy jeszcze polsko-węgierskiej. Wraz z rozwojem osadnictwa polskiego i węgierskiego pas ziemi niczyjej na tych terenach systematycznie ulegał kurczeniu. W XIX stuleciu, kiedy Polska znajdowała się pod zaborami, konflikt przeniósł się w Tatry, Dolinę Rybiego Potoku i okolice Morskiego Oka. Węgierski książę Christian Hohenlohe, który był właścicielem sąsiednich terenów po węgierskiej stronie granicy, przypisywał sobie prawo do tych terenów, opierając się na niedokładnych dokumentach oraz sfałszowanych mapach. Tymczasem hrabia Władysław Zamoyski, będący pełnoprawnym właścicielem terenów wokół Morskiego Oka, miał na poparcie swoich praw niezaprzeczalne dowody historyczne i prawne. Posiadał on dokumenty świadczące, że tereny te w 1824 roku zostały sprzedane przez władze austriackie dla Emanuela Homolacs, od którego odkupił je następnie on sam. Spór ciągnął się jednak przez kilka dekad. Na poniższej mapce można zorientować się w terenach, których dotyczył ów spór.

autor grafiki: Mixx321

Apogeum konfliktu przypadło na lata 1890–1901. Węgierski książę Christian Hohenlohe rozpoczął wtedy napady na galicyjską stronę a nawet wprowadził na ten teren węgierską żandarmerię. Węgrzy eksploatowali wówczas sporny obszar wyrąbując drzewa, wypasając owce i bydło oraz polując na tamtejszą zwierzynę. Niszczyli również mostki i ścieżki turystyczne oraz odmawiali Polakom dostępu do Morskiego Oka.  Spór zakończył  dopiero wyrok sądu polubownego w Grazu. Podczas rozprawy interesy Galicji i hrabiego Zamoyskiego reprezentował prawnik Oswald Balzer, na którego cześć nazwano później drogę prowadzącą wtedy i obecnie nad Morskie Oko. Galicja domagała się zachowania dotychczasowej granicy, przebiegającej z Rysów granią Żabiego do połączenia Rybiego Potoku z Białą Wodą. Węgrzy natomiast chcieli wytyczenia granicy z Rysów przez Czarny Staw pod Rysami i Morskie Oko wzdłuż Rybiego Potoku do jego połączenia z Białą Wodą. W 1902 roku sąd przyznał ostatecznie Galicji prawa do spornego terytorium. Wyrok sądu miał następującą treść:

"Granica idzie od szczytu Rysów w kierunku północnym przez szczyt Żabiego, grań Żabiego i Siedem Granatów, aż do miejsca, gdzie grzbiet się kończy, spada i zaczyna się spłaszczać. Od tego miejsca idzie granica dalej do tego punktu Potoku Rybiego, gdzie od zachodu od góry Czuby mały potok wpływa do Potoku Rybiego, mniej więcej 700 m przed ujściem Potoku Rybiego do Potoku Podupłazki (obecnie Biała Woda Białczańska). Od tego ostatniego punktu, aż do ujścia tworzy koryto Rybiego Potoku granicę."

Poniżej widać członków sądu rozjemczego, którzy odwiedzili wówczas Dolinę Rybiego Potoku.


Po I wojnie światowej, kiedy Polska w końcu odzyskała niepodległość, wzdłuż ustalonej przez powyższy sąd granicy wytyczono również granicę polsko-czechosłowacką, mimo iż strona polska próbowała bezskutecznie odzyskać część Spiszu, która należała do niej jeszcze przed 1772 rokiem. Granica ta obowiązuje do dnia dzisiejszego. W 1933 roku Morskie Oko i tereny je otaczające przestały stanowić własność prywatną i przeszły w ręce Skarbu Państwa.

Piękno Doliny Rybiego Potoku

Nie bez powodów ściągają tu setki tysięcy turystów rocznie. Dolina Rybiego Potoku jest piękna i nie da się temu zaprzeczyć, nawet jeśli ze względu na jej masowy charakter turystyczny niektórym nie jest po drodze udawanie się w jej rejony. Jej piękno doceniane jest na całym świecie, czego dowodem jest fakt, że  2014 roku Morskie Oko znalazło się na liście pięciu najpiękniejszych jezior świata, stworzonej przez National Geographic. Obok niego na liście tej znalazły się jeziora: amerykańskie Lake Powell, kenijskie Nakuru, szwajcarska Lucerna oraz finlandzkie Jezioro Saimaa. Poświęćmy więc chwilę na przedstawienie owego piękna.

Poniżej znajduje się zdjęcie przedstawiające Morskie Oko. Wykonałem je sprzed znajdującego się tam schroniska PTTK. Jezioro to jest jednym z nielicznych jezior tatrzańskich, w którym w naturalny sposób występują pstrągi. Kilka innych jezior tatrzańskich zostało zarybionych sztucznie przez ludzi. Ponad Morskim Okiem wznoszą się masywne Mięguszowieckie Szczyty. Warto wspomnieć tutaj o sporej ciekawostce, którą stanowi widoczna nieco na lewo od centrum zdjęcia zalegająca łata śniegu. Nie jest to byle jaki płat śniegu - jest to Lodowczyk Mięguszowiecki. 


Jak wiadomo, obecnie w Tatrach nie ma już lodowców, które niegdyś rzeźbiły ich zbocza i doliny. W niektórych zacienionych miejscach znajdują się jednak skupiska długo zalegającego śniegu, który utrzymuje się dłużej niż jeden sezon. Miejsca takie to właśnie lodowczyki, zwane przez glacjologów również śnieżnikami. Są to więc całoroczne, nie topniejące nawet w upalne lata płaty wieloletniego śniegu, noszące znamiona szczątkowych lodowców. W Tatrach jest ich co najmniej kilkadziesiąt a po polskiej stronie najliczniej występują właśnie w Dolinie Rybiego Potoku. Jedne z nich zalegają zaledwie kilka lat, inne natomiast od wielu dziesięcioleci. Lodowczyk Mięguszowiecki jest największym spośród nich. Zajmuje obszar od 0,5 do 1 hektara w Bańdziochu pod Mięguszowieckimi Szczytami. Czas całkowitej wymiany lodu zajmuje w nim około 150 lat, co oznacza, że tyle czasu mają najstarsze jego części. Maksymalna grubość jego lodu wynosi 21 metrów a pod nim znajduje się tunel o długości kilkudziesięciu metrów, którym spływa topniejąca woda. Większe lodowczyki znajdują się jeszcze na Słowacji. Największym z nich jest Lodowczyk Miedziany, czyli najpotężniejszy obszar lodowy w Europie Środkowej pomiędzy Alpami a Kaukazem. Jest on długi na 600 metrów i ma od 30 do 150 metrów szerokości. Później pokażę jeszcze z bliska zdjęcia lodowczyka znajdującego się na piargach pod Rysami. Na poniższym zdjęciu Lodowczyk Mięguszowiecki znajduje się przy jego lewej krawędzi. Na prawo od Mięguszowieckich Szczytów znajduje się charakterystyczna iglica Mnicha.


Dalej za Mnichem grań opada w stronę Szpiglasowej Przełęczy, na którą prowadzi tzw. ceprostrada. Szlak ten powstał w 1937 roku. Zbudowano go z wielkich głazów tworzących wygodny i szeroki chodnik, dlatego nazywa się go troszkę pogardliwie ceprostradą, ponieważ "każdy ceper może go bez problemów przejść".


Na lewo od Morskiego Oka widać kolejny kocioł polodowcowy, w którym znajduje się Czarny Staw pod Rysami.


Oba stawy przegrodzone są wysoką ścianą stawiarską, czyli swoistym ryglem skalnym powstałym w wyniku działalności lodowca.


Idąc w stronę owej ściany mija się wodospad zwany Dwoistą Siklawą. 
Składają się na niego w sumie dwa wodospady. Tutaj widać jeden z nich - Prosty Wodospad.


Tu z kolei drugi z nich - Skośny Wodospad.


Z większej odległości wyraźnie widać skąd wzięła się nazwa tego systemu - Dwoista Siklawa.
Wodospad ten położony jest na Mnichowym Potoku i spada ze Spadów – progu skalnego pod kotłem lodowcowym Nadspady.


Zbliżając się do ściany stawiarskiej oddzielającej Morskie Oko od Czarnego Stawu pod Rysami można usłyszeć szum kolejnego wodospadu.


Jest nim Czarnostawiańska Siklawa.


Jest to kaskadowy wodospad spadający z progu Czarnostawiańskiego Kotła.


Wodospad ten tworzą wody Czarnostawiańskiego Potoku.


W miejscu, w którym wypływa on z Czarnego Stawu pod Rysami roztacza się piękny widok na Opalony Wierch.


Pod nim widać położone pięknie Morskie Oko.


Na lewo od Opalonego Wierchu wznosi się Miedziane.


Dalej Miedziane opada w stronę Szpiglasowej Przełęczy. Widać stąd nitkę prowadzącej tam ceprostrady.


Zbliżenie na Schronisko PTTK nad Morskim Okiem. Horyzont ogranicza grzbiet Wołoszyna stanowiący przedłużenie Orlej Perci.


Jeszcze jeden widok w dół na Morskie Oko z progu skalnego Czarnostawiańskiego Kotła.


W przeciwnym kierunku znajduje się natomiast Czarny Staw pod Rysami. Na zdjęciu widać wznoszące się nad nim strome ściany Kazalnicy.


Staw ten nazywany jest także Czarnym Stawem nad Morskim Okiem.


Od południa kocioł stawu ograniczony jest ścianami Niżnich Rysów. 
Na zdjęciu widać znajdujący się na tamtejszych piargach dobrze zachowany lodowczyk.


Nazwa stawu pochodzi od ciemnego koloru jego wód.


Kolor ten spowodowany jest przez długo zalegające tu cienie oraz przez występującą w wodzie sinicę Pleurocapsa polonica.


Tutaj widać nawet dwa lodowczyki ponad Czarnym Stawem pod Rysami.


Zaciszny kocioł Czarnego Stawu pod Rysami jest bardzo malowniczym miejscem.


Widok na Miedziane i Opalony Wierch ponad lustrem Czarnego Stawu pod Rysami.


Widok z bliska na lodowczyk znajdujący się na piargach pod Rysami. Zwróćcie uwagę, jak mali są przy nim ludzie.


Nie mogłem odmówić sobie przyjemności zaglądnięcia do znajdującej się pod nim lodowej jaskini.


Niżnie Rysy ponad lodowczykiem.


Lodowczyk topi się tworząc w środku charakterystyczne kopulaste wnęki.


Wewnątrz lodowej jaskini pod lodowczykiem panuje niesamowity klimat z nutką dreszczyku emocji.
Co byłoby bowiem, gdyby ta masa lodu zawaliła mi się na głowę? ...Koniec.


Podmuchy wiatru zauważalne na tafli jeziora.


Po wyjściu z lodowczyka postanowiłem wejść jeszcze trochę wyżej, by ująć w kadrze cały Czarny Staw pod Rysami.


Po drodze mijam Dymiącą Wodę - strugę wody ściekającą w dół Wyżniego Czarnostawiańskiego Kotła.
Nazwa pochodzi stąd, że wiatr czasami rozwiewa smugi wody z siklawy i wygląda wtedy jakby dymiła.


Zachodni brzeg stawu znajduje się bezpośrednio pod urwistymi ścianami Kazalnicy. Nie prowadzi tamtędy żaden szlak.


W końcu wchodzę na tyle wysoko, by ująć w kadrze niemal cały Czarny Staw pod Rysami.


Niestety ograniczona ilość czasu uniemożliwiła mi tego dnia dalszą wędrówkę na najwyższy z polskich szczytów, czyli na Rysy.
Z pewnością jednak tam wrócę, gdyż Dolina Rybiego Potoku i wznoszące się wokół niej góry ze wszech miar zasługują na uwagę.



Zobacz również inne miejsca w Tatrach >>>




Myślę, że mogą zainteresować Cię również poniższe artykuły:
Pisząc powyższy artykuł korzystałem z:
- Wikipedia (hasła: Dolina Rybiego Potoku, Morskie Oko, Spór o Morskie Oko, Lodowczyk Mięguszowiecki)

Komentarze

Miłośnikom Historii polecam Historykon.pl

oraz HISTORIA.org.pl

"To ryzykowna sprawa wychodzić z domu za próg. Uważaj na nogi, bo nie wiadomo, dokąd Cię poniosą."
J.R.R. Tolkien

Patroni medialni bloga:

Historykon.pl Historia.org.pl Polska Organizacja Turystyczna