Ojcowski Park Narodowy - najmniejszy, ale nie najskromniejszy


Jura Krakowsko-Częstochowska nie jest co prawda terenem górskim, jednak elementy krajobrazu, które zobaczymy na jej szlakach należą do typowo górskich. Wędrując po jurze natkniemy się zarówno na strzeliste skały, jaskinie, głębokie doliny, urwiste zbocza oraz wysokie wzniesienia. Tak samo jak w górach! Sztandarowym zakątkiem tego regionu jest oczywiście Ojcowski Park Narodowy, do którego z przyjemnością Was teraz zapraszam.



Osoba znająca się nieco na rzeczy zwróci z pewnością uwagę, że w odróżnieniu od swych górskich odpowiedników, jurajskie elementy krajobrazu nie powstały poprzez ruchy górotwórcze, czyli wypiętrzanie warstw skalnych, tylko przez długotrwałą erozję materiału. Miejsce, które prezentuję w tym artykule, czyli Dolina Prądnika w Ojcowskim Parku Narodowym, zostało utworzone przez wymywanie miękkich warstw skalnych znad twardszych wapieni jurajskich. Te twarde wapienne skały, w wyniku wymycia miękkiego materiału, który niegdyś je pokrywał, sterczą do dzisiaj ponad otaczającą je dolinę ku uciesze rzeszy turystów, którzy przyjeżdżają w te strony. Ze względu na podobieństwo krajobrazu właśnie a nie przez jego genezę, zdecydowałem się umieścić relację z tego miejsca dla wszystkich koneserów zarówno obłych, jak i poszarpanych linii krajobrazu. Udajmy się więc na teren najmniejszego spośród polskich parków narodowych, którego bogactwo zupełnie nie przystaje do jego rozmiaru.


Zwiedzanie rozpoczynam od północnej części parku. 
Po drodze do centrum Doliny Prądnika obowiązkowo zatrzymuję się przy Zamku w Pieskowej Skale.


Zamek ten wybudowano w pierwszej połowie XIV jako element łańcucha obronnego Orlich Gniazd. Jego fundatorem był Kazimierz III Wielki. Pierwotna budowla nie zachowała się do naszych czasów. W XVI wieku gotycki zamek przekształcono w renesansową rezydencję. W kolejnym wieku został zniszczony podczas potopu szwedzkiego a w następnych stuleciach dzieła zniszczenia dopełniały pożary. Po II wojnie światowej został zrekonstruowany a na jego terenie utworzono Oddział Państwowych Zbiorów Sztuki na Wawelu. Znajduje się w nim stała ekspozycja „Przemiany stylowe w sztuce europejskiej od średniowiecza do połowy XIX wieku”. Niestety nie udało mi się zwiedzić wnętrza zamku, gdyż akurat trwały kolejne prace remontowe. Przy murach zamkowych widać nawet na zdjęciu postawione rusztowania.


Zamek położony jest już w granicach malowniczego parku narodowego. Niedaleko znajduje się źródło Prądnika.
Jest to niewielka i niepozorna rzeka będąca lewym dopływem Wisły, która drąży od milionów lat jurajskie skały.


Tuż obok sterczy ku niebu skała będąca charakterystycznym elementem krajobrazu oraz jednym z symboli parku.


Jest to tzw. Maczuga Herkulesa. Dawniej nazywana była również Maczugą Kraka, Sokolą Skałą, Czarcią Skałą lub Skałą Twardowskiego.


Skała ta osiąga wysokość 25 metrów. Na jej szczycie znajduje się krzyż upamiętniający jej pierwsze zdobycie w 1933 r.


Jadąc dalej w głąb Doliny Prądnika odnajduję Kaplicę na Wodzie. Jest to miejsce w doskonały sposób obrazujące tzw. "polską kreatywność". Otóż wzniesiona ona została w 1901 r., kiedy ziemie te, podobnie jak cała Polska, znajdowały się pod zaborami. Car Mikołaj II wydał wcześniej zakaz budowania świątyń na ziemi ojcowskiej. Kreatywni mieszkańcy wybudowali więc swoją świątynię... na wodzie, ponad drążącym ich dolinę Prądnikiem! Całe przedsięwzięcie było zgodne z przepisami i świątynia stoi dumnie do dziś.


Po chwili zostawiam samochód w centrum Ojcowa i ruszam na pieszą wędrówkę. 
Dość szybko trafiam na skałę zwaną Igłą Deotymy - kolejny charakterystyczny ostaniec wapienny.


Nazwa skały nawiązuje do literackiego pseudonimu poetki Jadwigi Łuszczewskiej. 
W 1853 roku mieszkała ona w widocznej poniżej willi "Pod Koroną", czerpiąc natchnienie z piękna otaczającej ją doliny krasowej.


Skały wznoszące się nad willą.


Tak Igła Deotymy wygląda od tyłu.


Obok niej rosną brzozy ojcowskie - bardzo rzadki gatunek drzew liczący do tej pory jedynie 11 stanowisk na całym świecie.
Po raz pierwszy opisano je w 1809 roku jako Betula oycoviensis.


Udaję się w dalszą drogę. Co chwilę widzę strome ściany skalne ograniczające brzegi doliny.


Na terenie Ojcowskiego Parku Narodowego skatalogowano już ponad 400 jaskiń a przypuszcza się, że jest ich znacznie więcej! 
Oto jedna z wielu grot skalnych, znajdująca się tuż przy szlaku.


Widok ze środka groty.


Idąc dalej docieram do Bramy Krakowskiej. Jest to najsłynniejsza z kilku bram skalnych znajdujących się na terenie Jury. 


Brama posiada wysokość około 15 m. Swoją nazwę zawdzięcza temu, że niegdyś wiódł tędy szlak handlowy z Krakowa na Śląsk.


Po jej przeciwległej stronie widać zbocza Góry Koronnej.


Ściana Góry Koronnej jest bardzo malowniczym miejscem.


Jej zbocze "porośnięte" jest lasem iglic i ostańców skalnych, które sprawiają niesamowite wrażenie.


Szczytem góry wiedzie szlak, na który warto się wybrać.


Leniwi turyści mogą dostać się do tego miejsca konną dorożką.


Po wejściu na Górę Koronną bardzo dobrze widać położoną poniżej Bramę Krakowską.


Główną atrakcją tego miejsca jest jednak stanowisko bytowania neandertalczyka.


Neandertalczycy zamieszkiwali to miejsce przed około 60 tysiącami lat.
W celach ilustracyjnych zrekonstruowano tu ich obozowisko.


Ich siedliskiem była Jaskinia Ciemna.


Jest ona największą pod względem wielkości komory jaskinią na całej Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej.


Komora ta ma 88 m długości, 23 m szerokości i ponad 10 m wysokości. Na końcu zwęża się i przechodzi w tunel.


W namulisku, czyli warstwie osadów na dnie jaskini, która osiąga nawet 8 metrów głębokości, odnaleziono kości i zęby licznych zwierząt. Wiemy stąd, że jaskinia zamieszkiwana była przez niedźwiedzie jaskiniowe, wilki, lisy rude, lisy polarne, lwy jaskiniowe, hieny jaskiniowe oraz rosomaki. Wiele z kości z tych zwierząt nosi ślady nadpaleń, sporo jest w pełni przepalonych, co sugerowałoby, że w czasie epoki lodowcowej, kiedy było mało drewna, wykorzystywano je jako opał.


W Jaskini Ciemnej szata naciekowa jest dość uboga. 
Można jednak znaleźć w niej kilka ciekawostek, jak np. poniższy naciek w kształcie gardzieli i języka.


W stropie jaskini występują również potężne kotły wirowe osiągające nawet 4 metry średnicy.


Żegnam się z neandertalczykami i udaję się w dalszą drogę.


Nieco za Jaskinią Ciemną roztacza się wspaniały widok na Skałę Rękawicę.


 Podczas najazdu tatarskiego w XIII wieku okoliczna ludność poszła szukać schronienia przed najeźdźcami w Jaskini Ciemnej. 
Legenda głosi, że Bóg własną ręką zasłonił wejście do jaskini, w której ludzie schronili się przed Tatarami. Tak rzekomo powstała ta skała.


Poniżej Rękawicy, w dolinie, widać Bramę Krakowską.


W tle widoczne jest Wzgórze Rusztowa a po prawej zbocza Chełmowej Góry.


Muszę przyznać, że jest to jedno z moich ulubionych miejsc na Jurze.


Roztacza się stąd również piękny widok na Dolinę Prądnika.


W dole widać strużkę wijącej się wody, która od milionów lat powoli drąży tę dolinę. 
Tak wielką siłę ma niepozorny na pierwszy rzut oka Prądnik!


Jeszcze jeden rzut oka na Bramę Krakowską spomiędzy sosnowych gałęzi.


Idąc dalej dochodzę do Wzgórza Okopy. We wczesnym średniowieczu istniało na nim grodzisko obronne.


Dziś dostępny jest z niego szeroki widok na Dolinę Prądnika, Górę Koronną i Chełmową Górę.


Kolejna grota przy szlaku.


Takich miejsc jest tu naprawdę sporo.


Widok na Wzgórze Okopy spod jego podnóża. Jego odosobniony szczyt był idealnym miejscem na usytuowanie grodziska w średniowieczu.


Im bliżej końca doliny, tym skały stają się niższe.


Sielski widok z mostka nad drążącym dolinę Prądnikiem.


Poniżej z kolei widać Prądnik i Górę Koronną.


Prądnik niesie bardzo czyste wody. W jego górnym biegu występuje m.in. pstrąg potokowy.
Poniżej widać rodzinę kaczek płynącą po jego wodach.


Zataczam pętelkę i ponownie staję u podnóża Góry Koronnej.


Skręcam przez Bramę Krakowską i udaję się na Chełmową Górę.


W jej północno-zachodnim zboczu znajduje się Jaskinia Łokietka. Prowadzi do niej wąska szczelina skalna o długości 20 metrów. 
Szczelina ta jest pozostałością po dawnym korytarzu jaskini, którego strop uległ zawaleniu. 


Jaskinia ta bierze swą nazwę od samego Władysława Łokietka. W 1300 roku został on wygnany z Polski w trakcie jego konfliktu z czeskim królem Wacławem II, pretendentem do korony polskiej. W 1304 roku Łokietek powrócił z wygnania ze wspierającymi go wojskami. Popierali go wówczas zarówno węgierscy możnowładcy, jak i antyczeska opozycja. W Małopolsce wybuchła wojna domowa. Łokietek zdobywał kolejne ziemie i miasta stosując często elementy wojny podjazdowej. Po jednym z takich podjazdów na Kraków zmuszony był ratować się ucieczką. Wtedy to skrywać się miał podobno przez jakiś czas w ojcowskich jaskiniach, co zaowocowało nazwaniem jednej z nich Jaskinią Łokietka. Poniżej widać wejście do niej.


Według legendy życie uratował mu wtedy ogromny pająk, który zasłonił otwór jaskini pajęczyną, wprowadzając tym samym pościg w błąd. 
Dlatego też brama zamykająca współcześnie wejście do jaskini ma kształt pajęczej sieci.


Legendarne czy nie, ukrycie się Łokietka w ojcowskiej grocie rozbudzało nawet wyobraźnię artystów.

Obraz Wojciecha Gersona zatytułowany "Łokietek pod Ojcowem"

Łączna długość korytarzy i komór jaskini wynosi około 270 metrów. Ze względu na dużą grupę zwiedzających niestety nie udało mi się zrobić dobrych zdjęć w środku, jednak wszystkich zachęcam do zwiedzenia jaskini na własną rękę. Poniżej widać wyjście z jaskini.


Po wyjściu z groty kieruję się ponownie w stronę Doliny Prądnika.


Szlak ten jest bardzo malowniczy.


Po chwili ponownie znajduję się pod stromymi ścianami doliny.


Takich widoków jest tu na pęczki i nigdy się nie nudzą.


W drodze powrotnej zatrzymuję się u stóp skały o nazwie Jonaszówka. Nie odmawiam sobie możliwości wspięcia się na jej szczyt.


Znajduje się tam taras widokowy, z którego roztacza się ładny widok na Ojców.


Na ostatnim planie widać ruiny Zamku w Ojcowie.


Udaję się więc w stronę ruin zamku.


Jest to pozostałość po warowni wzniesionej w II połowie XIV wieku na polecenie Kazimierza Wielkiego.


W epoce żelaza znajdowała się tu osada kultury łużyckiej, która została zniszczona najprawdopodobniej w trakcie najazdu Scytów.


Nazwa warowni, która w pierwotnej formie brzmiała "Ociec", została podobno nadana przez samego Kazimierza Wielkiego dla upamiętnienia walki o tron jego ojca, Władysława Łokietka, który ukrywał się swego czasu w okolicznych jaskiniach. Stąd z kolei wzięła się współczesna nazwa całej miejscowości, czyli Ojców.


O dziwo, ojcowski zamek nie został zniszczony w trakcie potopu szwedzkiego, jak większość pozostałych Orlich Gniazd.


Mimo to, upływ czasu nie był dla niego łaskawy. Kilkukrotnie próbowano go remontować, jednak nie przyniosło to większych skutków.


Do dzisiaj przetrwała jedynie wieża obronna, baszta bramna, relikty piwnic oraz fragmenty murów obwodowych. Sama wieża jest teraz niższa niż kiedyś. Obniżono ją w XIX wieku o 6 metrów w trakcie jednego z remontów a w trakcie I wojny światowej została uszkodzona, przez co jej szczyt i zadaszenie ma obecnie inny kształt, niż kiedyś.

źródło powyższej fotografii: ojcowskiparknarodowy.pl

Gorąco polecam wszystkim odwiedzenie Ojcowskiego Parku Narodowego! Jest to miejsce unikalne pod względem bogactwa rzeźby krajobrazu. Nadaje się zarówno na samotne piesze wędrówki, wyjazdy rodzinne, jak i na wycieczki rowerowe. Ze względu na sporą popularność wśród turystów oraz niewielką odległość od Krakowa, polecam jednak wybranie się tam poza weekendem. Będziecie mieli dzięki temu większą szansę na uniknięcie tłumów na szlakach. Zainteresowanych zapraszam na stronę internetową o parku i Ojcowie, na której znajdziecie wszelkie potrzebne informacje dotyczące zwiedzania konkretnych miejsc.

Zachęcam również do odwiedzania innych ciekawych miejsc na Jurze!
Poniżej przygotowałem mapę, na której zaznaczyłem opisywane przeze mnie miejsca.




Inne moje artykuły o Jurze >>>

Komentarze

  1. Z tą kaplicą na wodzie to nie do końca tak.
    To przerobione łazienki zdrojowe.
    "dr Stanisław Niedzielski, lekarz (...) odpowiedzialny za Zakład Wodoleczniczy „Goplana” w Ojcowie. Obszedł carski zakaz, proponując wykorzystanie dawnych łazienek zdrojowych tak, aby przebudować je na kaplicę w Dolinie Prądnika." ( https://pl.aleteia.org/2017/07/01/kaplica-na-wodzie-w-ojcowskim-parku-narodowym/ )

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Nowe komentarze będą widoczne po zatwierdzeniu.

Miłośnikom Historii polecam Historykon.pl

oraz HISTORIA.org.pl

"To ryzykowna sprawa wychodzić z domu za próg. Uważaj na nogi, bo nie wiadomo, dokąd Cię poniosą."
J.R.R. Tolkien

Patroni medialni bloga:

Historykon.pl Historia.org.pl Polska Organizacja Turystyczna