Ruiny zamku Nowy Dwór oraz nowa wieża na szczycie Borowej


Rozpoczynam cykl artykułów "Sudeckie warownie", w którym przedstawię mało znane ruiny sudeckich fortecy a także zamki, które zachowały się do dzisiaj w niemal nienaruszonym stanie. Zacznę od Gór Wałbrzyskich oraz Kamiennych, opisując nie tylko ruiny tamtejszych zamków, ale także naturalne piękno tych terenów, którego z pewnością nie są świadome osoby kojarzące Wałbrzych jedynie z upadłymi zakładami przemysłowymi i z biedaszybami. Zapraszam!



Na początek cyklu nieprzypadkowo wybrałem Grzbiet Rybnicki i znajdujące się tam ruiny zamku Nowy Dwór a także górę Borową, czyli najwyższe wzniesienie tego grzbietu oraz całych Gór Wałbrzyskich, na którym stoi najnowsza z sudeckich wież widokowych. Tereny te są bowiem położone w granicach administracyjnych Wałbrzycha, więc w niezwykle kontrastowy sposób uwypuklają jaskrawe dysonanse występujące w obrębie tego ciekawego miasta. Góry Wałbrzyskie znajdują się generalnie na uboczu zainteresowań polskich turystów. Zapewne w dużym stopniu przyczyniło się do tego spore przekształcenie ich naturalnego krajobrazu przez przemysłową działalność człowieka. Nie bez znaczenia może być również pokutująca po dziś dzień nienajlepsza opinia Wałbrzycha, jako miasta biedy. Opinia ta ma swój początek w okresie transformacji ustrojowej, kiedy upadło wiele zakładów przemysłowych, zmuszając jednych mieszkańców do wydobywania płytko zalegającego węgla na własną rękę w tzw. biedaszybach, a drugich skazując na bezrobocie, biedę i będący dużym problemem alkoholizm. To z kolei może pośrednio pociągać za sobą dość słabo rozwiniętą infrastrukturę turystyczną, która nie przyciąga do siebie zbyt wielu zainteresowanych. Zarysowana powyżej opinia nie jest jednak już do końca aktualna, gdyż od dłuższego czasu Wałbrzych i otaczające go ziemie ulegają dynamicznym, pozytywnym przemianom. Jeśli sytuacja nie ulegnie pogorszeniu a tendencja zmian zostanie utrzymana, to istnieją spore szanse, że Wałbrzych pozbędzie się z czasem swej czarnej, jak zalegający pod nim węgiel, renomy. 

Swoją wędrówkę rozpocząłem w dzielnicy Podgórze, na stacji kolejowej Wałbrzych Główny, na której wysiadłem z pociągu.
Jest to bardzo dogodne miejsce na rozpoczęcie trasy, gdyż początek biorą tu aż cztery szlaki - czerwony, zielony, żółty i niebieski.


Jest to jedna z najwyżej położonych stacji kolejowych w Polsce (500 m n.p.m.) i jednocześnie największa wśród wszystkich stacji górskich. 
Budynek został oddany do użytku w 1867 roku. Poniżej zdjęcie z przełomu XIX i XX wieku.


Poniżej mapa trasy opisanej w tym artykule:

Niedługo po rozpoczęciu wędrówki natrafiłem na doskonały przykład dokonującej się na naszych oczach pozytywnej przemiany Wałbrzycha. Mowa o zabytkowym wiadukcie rozpiętym nad głęboką doliną, którą poprowadzona jest ul. Niepodległości. W tle widać ów wiadukt a na pierwszym planie węzeł szlaków turystycznych. Ja udałem się szlakiem żółtym w kierunku ruin zamku Nowy Dwór.



Jak już pisałem, wiadukt ten jest obiektem zabytkowym. Wybudowano go w II połowie XIX wieku, w roku 1880.
Poniżej jedno z pierwszych zdjęć, na którym go uwieczniono. Zrobiono je w 1887 roku.


Jeszcze przed 1945 roku Niemcy rozważali jego rozbiórkę. Planowano przebudowę całej wałbrzyskiej sieci kolejowej z pominięciem wiaduktu, stacji Wałbrzych Główny i tunelu pod górą Mały Wołowiec (obecnie jest to najdłuższy tunel pozamiejski w Polsce wykonany metodą drążenia - osiąga długość 1604 m). Miałoby to na celu eksploatację zalegających tam pokładów węgla kamiennego. Po wojnie Wałbrzych znalazł się jednak w granicach Polski i nie kontynuowano dłużej tych planów. Na przełomie XX i XXI wieku wiele z wałbrzyskich wiaduktów kolejowych znajdowało się już w bardzo złym stanie. To samo tyczyło się wiaduktu przedstawionego na zdjęciach. Poniżej zamieściłem fotografię z 1993 roku, na której widoczny jest również ten obiekt (źródło: fotopolska.eu).


Po 2015 roku podjęto decyzję o konieczności wykonania remontów wałbrzyskich wiaduktów. 
Dzisiaj zarówno one, jak i cała okolica, wyglądają znacznie schludniej. 


Stalowy most składa się z trzech przęseł, każde o długości 40 metrów. Całość ma długość około 125 metrów i wysokość ponad 20 metrów.
Wiadukt wsparty jest na dwóch potężnych podporach w kształcie liter A z masywnymi nogami o wysokości około 20 metrów. 


Po minięciu wiaduktu i jeszcze kilku zabudowań miejskich krajobraz diametralnie się zmienił.
Na zdjęciu widać jeszcze co prawda jeszcze jakiś komin przemysłowy, jednak zdecydowanie dominuje już krajobraz górski.


Czasami w takich chwilach, kiedy wchodzę na nową, nieznaną mi dotąd górską ścieżkę, przypomina mi się wędrowny wiersz z "Władcy Pierścieni" J.R.R. Tolkien'a. Cytuję fragment w języku oryginalnym, gdyż brzmi znacznie lepiej niż jego polskie przekłady:

Still round the corner there may wait 
A new road or a secret gate, 
And though we pass them by today, 
Tomorrow we may come this way 
And take the hidden paths that run 
Toward the Moon or to the Sun.

Home is behind, the world ahead, 
And there are many paths to tread 
Through shadows to the edge of night, 
Until the stars are all alight. 
Then world behind and home ahead, 
We´ll wander back to home and bed.

Polecam posłuchać sobie spokojnej i tajemniczej wersji tego wiersza w wykonaniu Celtic Angels.


Za zakrętem nowo poznawanej drogi w pełni ukazała mi się Zamkowa Góra, porośnięta lasem bukowym regla dolnego.


Na początku XX wieku wzgórze to nie było jednak zalesione i z dala widać było znajdujące się na nim ruiny zamku Nowy Dwór.


Po chwili dotarłem do podnóży wzgórza. Znalazłem się tym samym na terenie Parku Krajobrazowego Sudetów Wałbrzyskich.


Zamkowa Góra osiąga wysokość 618 m n.p.m. Zbudowana jest z permskich melafirów, czyli skał pochodzenia wulkanicznego. Wulkaniczna geneza jest cechą charakterystyczną większości wzniesień w Górach Wałbrzyskich i Kamiennych. Są one przeważnie pozostałościami po stożkach wulkanicznych i wypływach lawowych, które miały tutaj swoją aktywność około 315-300 milionów lat temu. W procesach geologicznych zostały one przykryte warstwami skał osadowych a następnie, w ciągu milionów lat, miększe skały osadowe zostały usunięte przez erozję odsłaniając z powrotem twardsze skały wulkaniczne, które jednocześnie wypiętrzyły się w wyniku ruchów górotwórczych. Dlatego też zbocza tych wzniesień są strome i charakteryzują się dużymi różnicami wysokości względnej. Należy o tym pamiętać wybierając się na wycieczki w te tereny i odpowiednio mierzyć siły na zamiary.


Zamkowa Góra jest wyjątkowym stożkiem wulkanicznym. W całej Europie jedynie tutaj występują bowiem odsłonięcia niemagmowej brekcji w obrębie komina wulkanicznego. Brekcje te przybierają formę dużych, kulistych skał. Ich kształt tłumaczy się szybkim wirowaniem materiału skalnego po wyrzuceniu go z ogromną siłą w powietrze w trakcie erupcji wulkanicznej. 


Wejście na szczyt Zamkowej Góry nie jest długie, ale za to dość wyczerpujące.


Tuż pod wierzchołkiem widać wyłaniające się zza grzbietu pozostałości zamku.


W trakcie wykonywania tego zdjęcia od dotarcia do celu dzieliło mnie jeszcze tylko obejście powalonego przez burzę drzewa.


Poniżej widoczne są pozostałości po gotyckim portalu wjazdowym na teren zamku Nowy Dwór oraz po znajdującej się obok wieży obronnej.


Tak natomiast zamek Nowy Dwór mógł wyglądać niegdyś. Jest to niemiecka rekonstrukcja z okresu międzywojennego.


Zamek Nowy Dwór został wybudowany najprawdopodobniej w XIII lub XIV wieku ale już wcześniej istniał tam drewniany gród obronny. Postawiono go przy trakcie handlowym prowadzącym ze Śląska do Czech przez dolinę rzeki Pełcznicy, płynącej u stóp Zamkowej Góry. Pierwszy dokument potwierdzający istnienie warowni w 1364 roku wskazuje, że fundatorem budowli kamiennej był prawdopodobnie Bolko II Mały, książę piastowski władający księstwem świdnicko-jaworskim. Całkiem możliwe jednak, że był nim poprzedzający go władca Bolko I Surowy, budowniczy sąsiedniego zamku Rogowiec, o którym jest mowa w kolejnym artykule. Całkiem możliwe również, że tenże właśnie książę piastowski zlecił budowę zamku Radosno, o którym piszę jeszcze później. Tak czy inaczej, wymienione zamki powstały w księstwie świdnisko-jaworskim. Wcześniej spora część obszarów tego księstwa należała do Polski, jednak po okresie panowania Bolesława III Krzywoustego sytuacja uległa zmianie. Na mocy ustawy sukcesyjnej Krzywoustego, Polska została podzielona na księstwa podległe jego synom. Dało to początek okresowi tzw. rozbicia dzielnicowego Polski. Zgodnie z polskim prawem zwyczajowym, wraz z rozradzaniem się dynastii Piastów, każdy jej członek miał prawo do posiadania części ojcowizny. W efekcie Polska rozdrabniała się na coraz mniejsze, w dużej mierze niezależne władztwa terytorialne, które teoretycznie łączyła ze sobą wspólna głowa państwa oraz polityka zagraniczna. W praktyce jednak Polska pierwszych Piastów utraciła w wyniku postępującego rozbicia dzielnicowego sporą część swojego terytorium. Usamodzielniły się wtedy księstwa pomorskie, Brandenburgia przejęła ziemię lubuską a księstwa śląskie w dużym stopniu stały się zależne od królestwa czeskiego. Inaczej zapowiadało się to jednak w przypadku księstwa świdnicko-jaworskiego. Przez długi czas swego istnienia stanowiło ono odrębny, suwerenny twór polityczny. Uniezależniło się od Polski ale nadal trwało z nim w sojuszach. Polityka Bolka II Małego była bardzo elastyczna. Do jego śmierci władane przez niego księstwo było suwerenne oraz niezależne także od innych państw ościennych, nawet jeśli zawierało również z nimi dyktowane potrzebą chwili sojusze. Pod koniec jego panowania księstwo rozciągało się od Czech po Wielkopolskę i od Górnego Śląska po przedmieścia Berlina! Sam Bolko II Mały był jednak ostatnim niezależnym księciem piastowskim. Po nim tereny księstw śląskich przez długi czas były zależne od Czech, później od Prus, Austrii a w końcu od Niemiec. Do polskiej macierzy Śląsk powrócił dopiero po niemal sześciu wiekach - po zakończeniu II wojny światowej.

Jeszcze jedna rekonstrukcja z 1931 roku. Dobrze widać tu, że strome zbocza góry stwarzały idealne warunki obronne.


Zamek Nowy Dwór stanowił część pierścienia obronnego, który złożony był z kilku warowni, mających na celu zabezpieczać południową granicę księstwa świdnicko-jaworskiego, głównie przed ekspansyjnymi zapędami królestwa czeskiego. Ten system obronny stworzył dogodne warunki do rozwoju wielu miejscowości przygranicznych, w tym leżącej u podnóża Zamkowej Góry osady Podgórze, będącej dzisiaj dzielnicą Wałbrzycha. Niezależność księstwa świdnicko-jaworskiego skończyła się jednak wraz ze śmiercią Bolka II Małego w 1368 roku. Powodem tego było jego bezdzietne małżeństwo z Agnieszką Habsburg. Jeszcze za życia Bolko zawarł traktat sukcesyjny z Czechami mówiący, że w przypadku jego bezpotomnej śmierci, księstwo przejmą Czesi. Teoretycznie księstwem władała później jeszcze wdowa po Bolku, jednak w praktyce współrządzili już z nią czescy starości a po jej śmierci w 1392 roku władzę oficjalnie przejął czeski i niemiecki król Wacław IV Luksemburski. Zamek Nowy Dwór także wszedł więc w skład Korony czeskiej. Na początku XV wieku został przebudowany w stylu renesansowym. W 1471 roku królem Czech został syn króla Polski Kazimierza IV Jagiellończyka - Władysław II Jagiellończyk. Toczył on o utrzymanie władzy konflikt zbrojny z Maciejem Korwinem, królem węgierskim i pretendentem do korony czeskiej. W czasie tych walk Zamek Nowy Dwór stanowił ważny punkt obronny. Nie został wtedy zdobyty. Być może dzięki znajdującej się już wtedy na zamku artylerii. Nie zdobyto go jednak też wcześniej, w trakcie wojen husyckich, ani podczas walk o Śląsk za życia Bolka II. Można powiedzieć, że zdobyła go dopiero przyroda. W 1581 roku zamek spłonął bowiem doszczętnie w wyniku uderzenia pioruna i nigdy go już nie odbudowano. Nie był to jednak koniec jego historii. Budowla była jeszcze wykorzystywana w pierwszej połowie XVII wieku. W czasie wojny trzydziestoletniej rozbudowano nawet jej fortyfikacje. Basteje z tego okresu widoczne są do dzisiaj. Po tym konflikcie zamek nie był już jednak wykorzystywany i popadł w zupełną ruinę. Poniżej widać zachowaną do dzisiaj bramę wjazdową na teren podzamcza a na prawo od niej prześwitującą pomiędzy drzewami górę Borową.


Brama ta jest najlepiej zachowaną częścią ruin zamkowych.


Jak widać, niewiele zmieniła się ona w przeciągu wieku. Poniższe zdjęcie zrobiono około 1920 roku.


Po przejściu przez bramę znajduję się na terenie dawnego podzamcza. 
Po prawej widać schodki prowadzące do dawnej wieży obronnej.


Na zdjęciu sprzed I wojny światowej na ruinach wieży widać zagospodarowany punkt widokowy z masztem, prawdopodobnie do wieszania flagi.


Widok z ruin wieży obronnej na bramę wjazdową, podzamcze i pozostałości zabudowań zamku górnego.


Widać stąd również resztki murów obronnych, które zachowały się w 2/3 obwodu zamku. 


Budując zamek Nowy Dwór wykorzystano naturalną rzeźbę wierzchołka góry. Miał on przez to kształt wydłużonego i nieregularnego czworoboku. Forteca składała się z XIV-wiecznego zamku górnego, podzamcza z XVI wieku, murów obronnych, wieży obronnej i dwóch budynków, w których znajdowały się zabudowania gospodarcze, stajnie oraz pomieszczenia dla załogi. W niektórych fragmentach murów do dzisiaj widać jeszcze otwory strzelnicze.


Podzamcze i brama wjazdowa. To tutaj toczyło się kiedyś życie poddanych władcom zamku osób.


Podzamcze było oddzielone od zamku górnego wykutą w skale suchą fosą, gdyż od tej strony najłatwiej było zdobyć zamek. 
W czasie pokoju w fosie znajdował się widoczny na zdjęciu zbiornik na wodę pitną.


Obecnie teren ruin porośnięty jest rzadkim lasem bukowym.


Najbardziej okazałe pozostałości po budynkach zamkowych.


Widok na szczyt o nazwie Kozioł.


Strome zbocze Zamkowej Góry, zapewniające dobre warunki obronne.


Zejście na południowe umocnienia bastejowe wybudowane w czasie wojny trzydziestoletniej.


Obecnie basteja ta jest doskonałym tarasem widokowym.


Roztacza się z niej dobry widok na Borową i Kozioł oraz znajdującą się pomiędzy nimi mocno wciętą Przełęcz Kozią.


Widok z bastei na ruiny zamku.


Czas opuścić Zamkową Górę i udać się na Borową - najwyższą górę Grzbietu Rybnickiego i całych Gór Wałbrzyskich.
Co ciekawe, oba te wzniesienia znajdują się w granicach administracyjnych Wałbrzycha.


Widok na Zamkową Górę po zejściu ze szczytu.


Ten sam widok rok przed wybuchem II wojny światowej. Funkcjonowała tam wtedy skocznia narciarska. Widać też dobrze zamkową basteję.


Chwila odpoczynku po osiągnięciu Koziej Przełęczy. Oddziela ona Borową i Kozła.


Zaledwie czterysta metrów dalej znajduje się kolejne siodło górskie - Przełęcz pod Borową, dzieląca Borową i Suchą.


Po chwili marszu dotarłem do odejścia szlaku na szczyt Borowej.


Szlak zaczyna się stromym podejściem po kamienistym zboczu.


Kijki trekkingowe znacznie ułatwiały pokonywanie stromizny.


Po kwadransie podejścia dotarłem na szczyt Borowej. Góra ta nazywana jest również Górą Czarną, od jej niemieckiej nazwy Schwarze-Berg. Jest to najwyższe wzniesienie Gór Czarnych stanowiących północno-wschodni człon Gór Wałbrzyskich. Zbudowana jest ze skał wulkanicznych i ich tufów.  Jej wulkaniczna przeszłość odpowiada za to, że posiada ona strome zbocza i sporą wybitność, która bardzo wyraźnie wyróżnia ją z okolicznego krajobrazu. Nie jest jednak tak wyraźną dominantą jak pobliski Chełmiec, który jest bardziej odosobniony. Borowa wliczana jest do Korony Sudetów, jednak przez niefortunną pomyłkę nie wlicza się jej do Korony Gór Polski. Jakby nie było jest ona najwyższą  górą w całym paśmie, więc powinna znaleźć się na tej liście. Niestety podczas wykonywania pomiarów na potrzeby ustalenia KGP, za wyższy uznano Chełmiec, ponieważ... instrumenty pomiarowe umieszczono na znajdującej się na nim wieży widokowej... Nie rozumiem, dlaczego dotąd nie skorygowano tego błędu. Być może dlatego, że dotychczasowi zdobywcy KGP po dokonaniu korekty straciliby swój tytuł i musieliby fatygować się na jeszcze jedną górę, aby zdobyć go na nowo. Tak czy inaczej uważam, że należałoby dokonać tej poprawki, gdyż Chełmiec nie ma 869 m n.p.m., jak ustalono podczas tworzenia spisu KGP, ale 851 m n.p.m., czyli o 2 metry mniej niż Borowa. W KGP znajduje się jednak znacznie więcej kontrowersyjnych, czasem absurdalnych ustaleń i być może dlatego nie przykładam szczególnej uwagi do jej zdobywania.


Na szczycie Borowej znajduje się najnowsza wieża w polskich Sudetach. Jest to konstrukcja stalowa o wysokości 15 metrów. 
Oddano ją do użytku w grudniu 2017 roku. Koszt budowy przekroczył milion złotych.


Oprócz wieży postawiono tam również przestronną wiatę turystyczną.


Po wejściu na szczyt wieży znalazłem się ponad czubkami rosnących wokół świerków i modrzewi.
Wieża mogłaby być jednak odrobinę wyższa, gdyż niektóre czubki przesłaniają częściowo krajobraz a z czasem może być jeszcze gorzej.


Warunki widokowe tego dnia były średnie. Było duże zachmurzenie oraz wysoka wilgotność powietrza.
Niemniej jednak można było dostrzec większość szczytów w otaczającej Borową panoramie.
Na północy widać Wałbrzych oraz masyw Chełmca.


Na lewo od Chełmca widać grzbiet Dzikowca znajdujący się już w Górach Kamiennych.


Zbliżenie na masyw Chełmca.


Dzikowiec i Pasmo Lesistej Wielkiej, które opisywałem tutaj.


Najwyższa część Gór Kamiennych, zwana Górami Suchymi. Relację stamtąd znajdziecie w tym miejscu.


Zbliżenie na Góry Suche. Widoczne tarasy to kopalnia melafiru w Rybnicy Leśnej. Będę tamtędy przechodził następnego dnia.


Widok na masywny Jeleniec oraz nieco niższy, szpiczasty Rogowiec. Na Rogowcu znajdują się ruiny kolejnego zamku
Miejsce to opiszę w następnym artykule. Na szczycie tej góry dobrowolnie i celowo spędziłem noc "pod chmurką" w śpiworze, przy -9°C.


Na zejściu z Borowej natrafiłem na pracowników leśnych uwijających się przy pozyskiwaniu drewna. W okolicy tej zdecydowanie przeważa sztucznie nasadzona monokultura świerkowa, co przez dziesiątki lat doprowadziło do zakwaszenia gleby, zubożenia runa leśnego oraz składu flory leśnej. Od pewnego czasu prowadzi się jednak świadomą gospodarkę leśną, która ma na celu przebudowę tutejszego drzewostanu i uczynienie go bardziej zróżnicowanym. Widoczne na zdjęciu prace stanowią część tej gospodarki.


Sprzęt, z którego korzystają pracownicy musi być rzecz jasna odpowiednio dostosowany do działań w tak wymagającym terenie.


Korzysta się jednak także z bardziej tradycyjnych metod transportowych.


Idąc dalej, miałem po drodze w wielu miejscach dobre widoki na Góry Kamienne.


Kopuła szczytowa Borowej, którą zostawiłem za sobą.


Dalsza trasa wiodła na południowe rubieże Gór Wałbrzyskich. Pomiędzy drzewami prześwituje już Jałowiec Mały.


Widok na Rogowiec w Górach Kamiennych, na którym spędzę zbliżającą się powoli noc.


Po chwili stanąłem na szczycie Jałowca Małego.


Rozlega się z niego bardzo przyjemny widok.


Na północy widać Borową, Suchą oraz Wołowiec.


Na zachodzie można natomiast dostrzec Bukowiec w Górach Kamiennych oraz tamtejszą kopalnię melafiru.


Z Jałowca Małego czekało mnie strome zejście do doliny, w której płynie rzeka Rybna.


Zejście było długie, strome i wymagające nieustannej uwagi przy stawianiu każdego kroku.


Będąc przy końcu zejścia byłem zadowolony, że nie musiałem tą drogą podchodzić pod górę.


W końcu dotarłem na dół.


Na poniższym zdjęciu przekraczam rzekę Rybna, która oddziela Góry Wałbrzyskie od Gór Kamiennych.


Przede mną podejście na Rogowiec i dwudniowa wędrówka po Górach Kamiennych.
Odwiedzę podczas niej jeszcze dwie ruiny średniowiecznych zamków.
Relację będę kontynuował w najbliższych artykułach.

Tymczasem wydaje mi się, że mogą zainteresować Cię również poniższe artykuły:
Pisząc powyższy artykuł korzystałem z:
- Wikipedia - hasła: Transport kolejowy w Wałbrzychu, Zamek Nowy Dwór w Wałbrzychu, Bolko II Mały, Historia Świdnicy, Polska w okresie rozbicia dzielnicowego, Władysław II Jagiellończyk, Borowa (góra), Korona Gór Polski,
- fotopolska.eu (fotografie archiwalne).

Komentarze

  1. Dwie uwagi od historyka :-)
    1) Ruiny zamku Nowy Dwór można z czystym sumieniem polecić miłośnikom fortyfikacji, gdyż w jednym miejscu widać rozwój sztuki fortyfikacyjnej w przeciągu ok. 200 lat. Zamek posiada dwie basteje (obie pokazałeś na zdjęciach, ale tylko jedną z nich tak podpisałeś). Obie znajdują się w miejscu dawnych wież (wieże widać wyraźnie na zamieszczonej przez Ciebie niemieckiej rekonstrukcji z międzywojnia). Druga basteja to obecny punkt widokowy przy bramie, przez którą wchodzi się żółtym szlakiem na teren zamku od strony stacji PKP Wałbrzych Główny. Poza bastejami Nowy Dwór posiada dwa bastiony (widoczne na planie W.Bremera - dostępny np. tutaj https://dolny-slask.org.pl/3409874,foto.html?idEntity=535018 ; są oznaczone cyframi 4 i 5).
    2) Piszesz: "Pod koniec jego panowania księstwo rozciągało się od Czech po Wielkopolskę i od Górnego Śląska po przedmieścia Berlina! Sam Bolko II Mały był jednak ostatnim niezależnym księciem piastowskim. Po nim tereny księstw śląskich przez długi czas były zależne od Czech, później od Prus, Austrii a w końcu od Niemiec. Do polskiej macierzy Śląsk powrócił dopiero po niemal sześciu wiekach - po zakończeniu II wojny światowej." Kolejność wymienienia właścicieli sugeruje, że po Czechach rządzili tu Prusacy, a potem Austriacy, następnie zaś Niemcy. To nie tak! Po klęsce pod Mohaczem (1526) tereny te przechodzą pod panowanie Habsburgów (potocznie mówi się o Austriakach, jest to jednak pewne uproszczenie, nie do końca słuszne!), a w 1740 r. na Śląsk wkraczają Prusacy i po trwających niemal ćwierć wieku walkach Dolny Śląsk trafia pod panowaniem Hohenzollernów. W 1871 r. następuje zjednoczenie Niemiec pod egidą Prus. Warto też dodać, że część (choć niewielka) Śląska powróciła pod polskie panowanie w XV w. (księstwa: oświęcimskie i zatorskie).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za uwagi. Druga z nich jest jednak na wyrost, ponieważ chodziło mi głównie o wymienienie państw, które panowały na terenie Śląska po tym jak utraciła go Polska, nie wchodząc już w szczegóły tych wydarzeń ze względu na to, iż wykraczają poza tematykę niniejszego artykułu. Tak samo powrót księstwa oświęcimskiego i zatorskiego w obręb Królestwa Polskiego nie łączy się tematycznie z historią opisywanych tu terenów. Historia jest zwykle zawiła i pełna różnych wyjątków, których wymienianie nie jest ani potrzebne, ani nawet wskazane przy pisaniu krótkich tekstów, mających na celu jedynie zainteresowanie czytelnika pewnymi wydarzeniami historycznymi, bez pretendowania do miana rozpraw naukowych.

      Usuń
    2. Oczywiście, pełna zgoda. Bardzo się cieszę, że tak wiele miejsca w tym wpisie poświęcone jest kwestiom historycznym. Miód na moje serce :-) Pozdrawiam i czekam na część III o zamku Radosno!

      Usuń

Prześlij komentarz

Nowe komentarze będą widoczne po zatwierdzeniu.

Miłośnikom Historii polecam Historykon.pl

oraz HISTORIA.org.pl

"To ryzykowna sprawa wychodzić z domu za próg. Uważaj na nogi, bo nie wiadomo, dokąd Cię poniosą."
J.R.R. Tolkien

Patroni medialni bloga:

Historykon.pl Historia.org.pl Polska Organizacja Turystyczna