Hala Boracza i pierwsze na świecie żydowskie schronisko turystyczne


W czasie, kiedy nad Europę nadciągały czarne chmury, które miały przynieść ze sobą wszelkie okropieństwa II wojny światowej a środowiska żydowskie prześladowane były bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, w Polsce Żydzi chronieni byli prawami obywatelskimi. Przekładało się to na ich swobodę we wszystkich dziedzinach życia, w tym na możliwość zrzeszania się. Zauważalne to było również w sporcie i turystyce. Okazuje się bowiem, że to u nas powstało pierwsze na świecie żydowskie schronisko turystyczne oraz zorganizowano pierwsze żydowskie igrzyska zimowe.


Zanim przejdę do omawiania żydowskiego uczestnictwa w polskiej turystyce, pragnę naświetlić nieco sytuację, w jakiej znajdowali się oni przed wybuchem II wojny światowej. Nie chcę wybielać przy tym historii Polski pisząc, że na przestrzeni dziejów ani jeden włos nie spadł nigdy żadnemu Żydowi z ręki Polaka. Oczywiste jest, że przez tak długi czas, przez jaki mieszkają oni na naszych ziemiach, także i u nas zdarzały się różne incydenty noszące znamiona prześladowań Żydów. Niemniej jednak, nie bez powodów stanowili oni przez wieki duży odsetek naszego społeczeństwa. Po prostu czuli się u nas bezpiecznie. Dlatego właśnie, tuż przed wybuchem Shoah, czyli niemieckiej zagłady Żydów, na terenie naszego kraju istniała największa populacja europejskiej diaspory żydowskiej.

Holocaust nie był jedyną falą antysemickich prześladowań w Europie. Zdarzały się one również wcześniej, już od czasów średniowiecznych. Za każdym razem Żydzi znajdowali wtedy schronienie w Polsce. Podczas gdy w innych krajach odmawiano im wielu praw, u nas mogli żyć godnie i rozwijać swą społeczność. Już w średniowieczu, kiedy w XIV-wiecznej Europie szalała dżuma, Żydzi byli masowo i bezpodstawnie oskarżani o sprowadzenie na państwa feudalnej Europy przekleństwa czarnej śmierci. Zdarzały się wtedy liczne antyżydowskie wystąpienia, które bardzo często kończyły się dla Żydów śmiercią, konfiskatą majątku lub wygnaniem. W Polsce Kazimierza Wielkiego, uważanego za protektora Żydów, przyjęto jednak uciekających wówczas przed pogromem wyznawców judaizmu w sposób przyjazny. W konsekwencji, coraz większa ich liczba osiedlała się przez następne stulecia w Polsce. Żyjący ówcześnie ludzie nazywali nawet Polskę paradisus Iudaeorum, czyli rajem dla Żydów. Nie powinno to nikogo dziwić, skoro w XVI wieku na naszych ziemiach żyło już 80% Żydów z całego świata!

Poniżej fragment panoramy Krakowa i okolic, na której Kazimierz (Casimiria) opisany jest jako Oppidum Iudeorum, czyli Miasto Żydowskie.
Panorama pochodzi z atlasu Civitates orbis terrarum Georga Brauna i Fransa Hogenberga z 1618 roku.

Liczby mówią same za siebie. Nawet w przeddzień II wojny światowej większa od polskiej populacja Żydów występowała tylko na terenie USA. Wśród państw Europy w Polsce nadal było ich wtedy najwięcej, gdyż około 3,4 miliona osób. Tylko w Krakowie mieszkało ich około 60 tysięcy, czyli więcej niż w całych Włoszech. W Tarnowie było ich 25 tysięcy, czyli tyle, co w Szwajcarii. Licząca 205 tysięcy osób populacja Żydów z miasta Łódź, przerastała żydowską populację ogromnego kraju, jakim była Francja. Natomiast w całych Niemczech, czyli w kraju, w którym powstała idea „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”, przed wojną żyło jedynie 522 tysiące wyznawców judaizmu, czyli tyle, ile w samej Warszawie! Natomiast tuż po II wojnie światowej, w wyniku zagłady dokonanej przez Niemców, ich liczba spadła w Polsce zaledwie do 45 tysięcy osób...

Zaczęło się od tego, że po objęciu władzy w Niemczech przez Adolfa Hitlera w 1933 roku, rozpoczęto wprowadzanie w życie nazistowskiego, rasistowskiego planu. Rozdmuchiwano nastroje antyżydowskie, prześladowano i bojkotowano Żydów, zakazano im pracy w strukturach władzy państwowej i stopniowo odbierano im wszelkie prawa oraz wolności obywatelskie. Ponadto, konfiskowano im majątki, nie pozwalano studiować i wykonywać różnych zawodów. Było to pierwsze w dziejach Europy oficjalne, państwowe, represyjne ustawodawstwo wymierzone przeciwko Żydom. Wcześniej wyjątkiem była tylko Rosja, w której carowie nakładali na Żydów  różne ograniczenia i dopuszczali się na nich pogromów. Tymczasem, kiedy Hitler przygotowywał się do systematycznej i zinstytucjonalizowanej zagłady Żydów w Europie, w Polsce mogli oni cieszyć się posiadaniem praw obywatelskich. Szczególnie dobrze żyło im się w czasie rządów marszałka Józefa Piłsudskiego, który uważał, że obywateli należy oceniać według kryterium zasług dla kraju, a nie narodowości. Poniżej widać marszałka Józefa Piłsudskiego przyjmującego delegację żydowską.


Nie zawsze było rzecz jasna cukierkowo, gdyż i u nas przed wybuchem wojny nasiliły się nastroje antysemickie, szczególnie po śmierci Józefa Piłsudskiego. Nie miało to jednak charakteru systemowego, czy też państwowego. Nikt w rządzie nie planował fizycznej eliminacji Żydów. Absolutnie nie było też mowy o systemowym udziale państwa polskiego w ich eksterminacji, kiedy Niemcy wraz z sojusznikami zaczęli ją realizować na terenach okupowanej Polski. Polskie Państwo Podziemne robiło wręcz wszystko, co było w jego mocy, aby zapobiec masakrze, jednak jego wysiłki były najczęściej ignorowane przez aliantów lub traktowane jako przesadzone, jak choćby raporty Jana Karskiego i Witolda Pileckiego. Wobec braku reakcji zachodnich sojuszników, Polacy samodzielnie angażowali się w pomoc Żydom. Byli to zarówno zwykli obywatele, jak i Polskie Organizacje Niepodległościowe, takie jak Żegota, czyli Rada Pomocy Żydom przy Delegaturze Rządu RP na Kraj. Poświęcenie pomagających było ogromne i bardzo często spotykane. Dlatego właśnie pomiędzy Sprawiedliwymi wśród Narodów Świata (najwyższe izraelskie odznaczenie cywilne nadawane nie-Żydom, przyznawane przez Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holocaustu Jad Waszem w Jerozolimie osobom, które ratowały Żydów podczas II wojny światowej) jest najwięcej Polaków (6706 osób, stan na styczeń 2017 roku). Ma to szczególne znaczenie, zważywszy na to, że Polska była jedynym krajem w Europie, w którym Niemcy karali pomoc niesioną Żydom wyrokiem śmierci.

Poniżej widoczna jest ulotka wydana w Warszawie w maju 1943 roku z apelem generała Władysława Sikorskiego o pomoc Żydom. 
Szczególnie znamienna jest jej końcowa część. 

Odejdźmy jednak na chwilę od horroru II wojny światowej. Skupmy się na przyjaznych i pogodnych wydarzeniach, które miały miejsce w dwudziestoleciu międzywojennym. Dobra sytuacja Żydów na ziemiach przedwojennej Polski przekładała się na swobodę ich działania, nie ograniczaną w żaden sposób przez struktury państwa. Mimo, iż nie asymilowali się oni w pełni z Polakami, posiadali pełny dostęp do życia publicznego i mogli w nim aktywnie uczestniczyć. Istnieją na to dowody w wielu dziedzinach życia społecznego: m.in. gospodarczej, ekonomicznej, intelektualnej, oświatowej, kulturalnej, artystycznej oraz sportowej. Mogli się oni zrzeszać i tworzyć organizacje, których działalność była powszechnie dostrzegana. Jako przykład omówię tutaj organizację sportową, której działalność i  późniejszy rozwój odbił się również na dziedzinie mi najbliższej, czyli na turystyce. Mowa o Żydowskim Towarzystwie Sportowym "Makkabi" z Bielska. Ze względu na wzrost popularności turystyki górskiej w okresie międzywojennym, organizacja ta postanowiła stworzyć bazę turystyczną w górach, która zrzeszałaby Żydów, koncentrując ich aktywność turystyczną oraz narciarską. Tak się jednak składało, że okolice Bielska oraz popularnego wówczas rejonu Babiej Góry były już zagospodarowane przez Niemców i Polaków, którzy toczyli między sobą zażarty konflikt turystyczny, o którym pisałem tutaj. Żydowskie Towarzystwo Sportowe "Makkabi" wybrało więc za miejsce na swoją bazę Halę Boraczą w rzadko odwiedzanym wówczas przez turystów zakątku Beskidu Żywieckiego. W efekcie, w 1925 roku (niektóre źródła podają rok 1928) wybudowano tam małe i skromne, ale za to przytulne drewniane schronisko, widoczne na poniższym zdjęciu.


Było to pierwsze żydowskie schronisko turystyczne na całym świecie! W środku znajdowało się jedno duże pomieszczenie, które za dnia było salą gościnną i jadalnią a nocą służyło za miejsce noclegowe. Oprócz tego znajdowało się tam również małe pomieszczenie dla gospodarza oraz kuchnia. 


Od samego początku obiekt cieszył się bardzo dużym zainteresowaniem - zarówno ze strony turystów, jak i narciarzy. Ruch był na tyle duży, że w 1928 roku Żydowskie Towarzystwo Sportowe "Makkabi" utworzyło sekcję narciarską, która bardzo szybko przekształciła się w ogólnopolskie Żydowskie Towarzystwo Turystyczno-Narciarskie "Makkabi" (ŻTT-N). Organizacja ta weszła z czasem w skład Polskiego Związku Narciarskiego a jej członkowie mieli prawo do otrzymywania legitymacji PZN. Zgodnie z rozporządzeniem Prezydenta RP o stowarzyszeniach z roku 1932, 27 listopada 1933 roku ŻTT-N został wpisany do rejestru stowarzyszeń i związków Urzędu Wojewódzkiego w Kielcach pod numerem 24. Poniżej widać stempel oraz sygnaturę ŻTT-N.

źródło: gronie.beskidy.pl

W 1931 roku koło schroniska na Hali Boraczej zorganizowano pierwsze Żydowskie Narciarskie Mistrzostwa Europy Środkowej. Uczestniczyło w nich 300 narciarzy, którzy walczyli nie tylko o tytuły własnej organizacji, czyli o Mistrzostwo Światowego Zrzeszenia i wewnętrzne Mistrzostwo Narciarskiej Sekcji Makkabi Bielsko, ale również o oznakę sprawności Polskiego Związku Narciarskiego. Przy okazji wspomnę, że ŻTT-N przez kilka sezonów brało również udział w walce o Puchar Prezydenta, zajmując dwukrotnie bardzo dobrą, 4 pozycję, co świadczy o wysokich umiejętnościach jego zawodników. Mistrzostwa na Hali Boraczej były wstępem do pierwszych na świecie żydowskich Zimowych Igrzysk Wszechświatowego Związku Makkabi, które odbyły się w 1933 roku w Zakopanem, będąc wielkim wydarzeniem w Polsce. Igrzyska te znane są pod nazwą Makkabiady i po dziś dzień są organizowane co cztery lata z tym, że już w Izraelu. Poniżej uczestniczka pierwszej, zakopiańskiej Makkabiady, Trude Riegelhaupt, po biegu kobiet na 8 kilometrów. Zdjęcie pochodzi z bazy Narodowego Archiwum Cyfrowego.


Tu z kolei widać fragment defilady uczestników igrzysk, niosących żydowskie proporce.


Zanim jednak doszło do zorganizowania igrzysk w Zakopanem, w 1932 roku schronisko na Hali Boraczej strawił pożar. Niezwłocznie podjęto jednak decyzję o konieczności postawienia nowego obiektu. W budowę zaangażowano spore nakłady pieniędzy i pracy. Na plac budowy wtoczyło się łącznie 900 wozów konnych, które przewiozły 200 ton materiałów budowlanych. Prace odbywały się na dwie zmiany i w efekcie jeszcze w tym samym roku oddano do użytku nowe, piętrowe schronisko o imponujących rozmiarach: 22,65 m długości i 8,10 m szerokości z tarasem 15 x 12 metrów. Poniżej widać nowy budynek schroniska.

źródło powyższej fotografii: zywiecinfo.pl

Było to najnowocześniejsze schronisko w całej Polsce. Jako jedyne, było ono w całości oświetlone energią elektryczną a każdy pokój wyposażony był w piec kaflowy. Mogło pomieścić nawet 100 osób. W środku znajdowała się świetlica wiejska oraz składnica nart a obok postawiono domek zdrojowy. Obiekt posiadał stałą łączność telefoniczną z dolinami i znajdowała się w nim poczta górska. W konsekwencji, schronisko cieszyło się ogromnym zainteresowaniem nie tylko turystów i narciarzy, ale również członków konkurencyjnych organizacji turystycznych. Ze szczególną zazdrością spoglądali na nie członkowie niemieckiego Beskidenverein, którzy rok wcześniej, czyli w 1931 roku, wybudowali sobie widoczne poniżej schronisko na nieodległej Hali Lipowskiej, które konkurowało także z polskim schroniskiem na Rysiance (pisałem o tym tutaj).


Żydowska działalność na Hali Boraczej, jak i działalność samego ŻTT-N, zostały brutalnie przerwane przez wybuch II wojny światowej. Zazdrość Niemców znalazła ujście w oficjalnym przejęciu żydowskiego schroniska przez Beskidenverein. Jako gospodarza obsadzono tam ukraińskiego volksdeutscha Rudolfa Krupiło. Bardzo szybko znalazł on sobie kamrata o nazwisku Olearczyk, również volksdeutscha, gospodarza ze schroniska na Hali Lipowskiej. Ruch turystyczny w czasie wojny był niemal zerowy, więc wpadli oni na pomysł innego źródła dochodu. Wspólnie terroryzowali okoliczną ludność grabiąc ją z majątku oraz z żywności. Zastraszeni mieszkańcy nie wyrażali głośnych protestów, ponieważ bali się represji ze strony okupacyjnych władz. W konsekwencji okradano ich ze zbiorów rolnych, bydła, drobiu oraz zmuszano ich do darmowej pracy. Szajka volksdeutschów zorganizowała nawet w jednym z pomieszczeń schroniska na Hali Boraczej rzeźnię. Mięso z tej ubojni wykorzystywano na potrzeby obu schronisk i na nielegalny handel. Po swoich łupieskich wyprawach gospodarze schronisk urządzali na Hali Boraczej głośne pijatyki, których odgłosy były słyszane nawet w dolinach, potęgując strach mieszkających w nich ludzi. Z czasem niemieckie władze dowiedziały się o wyczynach volksdeutschów i oboje wpadli przez to w tarapaty. Za nielegalny ubój Krupile dano do wyboru: obóz koncentracyjny albo front wschodni. Wybrał front i podobno po kilku miesiącach zginął. Olearczyk natomiast uciekł i słuch po nim zaginął. Jego miejsce na Hali Lipowskiej zajął Niemiec Hauser, funkcjonariusz gestapo z Bielska. Z kolei na Hali Boraczej pojawił inny volksdeutsche, wraz ze stałym posterunkiem policji niemieckiej, który stacjonował tam już do końca wojny.

Po wojnie Żydowskie Towarzystwo Turystyczno-Narciarskie "Makkabi" w Bielsku nie wznowiło już swej działalności. Większość przedwojennych członków jego zarządu nie żyła albo wyemigrowała z Polski uciekając przed niemieckimi oprawcami. Budynek schroniska na Hali Boraczej przetrwał wojnę bez większych uszkodzeń, choć nie obyło się bez dewastacji i rozgrabienia wyposażenia. Obiekt został uznany za opuszczony i przekazano go babiogórskiemu oddziałowi Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego, które później przekształcono w Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze, czyli PTTK. Schronisko przeszło kilka remontów - jeden tuż po wojnie, drugi w latach sześćdziesiątych a trzeci w 2008 roku.

Tak schronisko wyglądało przed ostatnim remontem.

autor powyższej fotografii: Lestat (Jan Mehlich), źródło: Wikipedia

Tak natomiast wygląda obecnie, po wymianie elewacji na drewnianą.


Widok na Halę Boraczą i tamtejsze schronisko w latach sześćdziesiątych XX wieku.


Ten sam widok w czasach współczesnych.


Wszystkim polecam odwiedzenie Hali Boraczej, gdyż jest to miejsce bogate w malownicze widoki.


Panorama Hali Boraczej z górującym na południu wzniesieniem o nazwie Prusów.


Hala Boracza jest jedną z ostatnich hal w Beskidzie Żywieckim, na których wypasa się nadal owce. Jest to możliwe dzięki "Programowi aktywizacji gospodarczej oraz zachowania dziedzictwa kulturowego Beskidów i Jury Krakowsko-Częstochowskiej OWCA plus". Wypas owiec w górach został zniesiony z dwóch powodów. Pierwszy to chęć ochrony przyrody - nieustanna obecność owiec, psów pasterskich oraz pasterzy w górach przeszkadzała swobodnemu życiu dzikich zwierząt. Zakłócało to naturalny ekosystem parków przyrodniczych. Zniesienie pasterstwa poprawiło warunki bytności dzikich zwierząt, doprowadziło jednak do zarastania polan. W celu uchronienia się przed tym wprowadzono zatem wypas kulturowy. Górale w ramach tego projektu mają podpisane umowy z parkami i mogą wypasać w określonych miejscach owce, pod warunkiem, że w trakcie wykonywania tych zadań będą ubierać się w stroje regionalne, mówić gwarą i będą korzystać z tradycyjnych psów pasterskich. Natomiast drugi powód to niestety pieniądze. Tradycyjne wypasanie owiec na halach stało się nieopłacalne. Dużo taniej i wydajniej można dzisiaj robić to poza górami. Poniżej widoczny jest pasterz ze stadem owiec w czasie wypasu kulturowego na Hali Boraczej.


Słupek przy szlaku na Hali Boraczej, z gałęzią zakrzywioną jak mamuci kieł, jest bardzo charakterystyczny i uwieczniany na licznych fotografiach.


Widok z tarasu Schroniska PTTK na Hali Boraczej.


Jest to według mnie jedna z najładniejszych hal w Grupie Lipowskiego Wierchu. Więcej o tych halach pisałem tutaj.


Widok na Halę Boraczą z podejścia na Lipowski Wierch. Na czubku wzniesienia na środku hali widać opisywane tutaj schronisko.


Hala Boracza jest bardzo popularnym węzłem turystycznym. Polecam uwzględnić go w Waszych wędrówkach po Beskidzie Żywieckim.


Mam nadzieję, ze dzięki temu artykułowi zupełnie inaczej spojrzycie na szlaki tego beskidzkiego zakątka oraz na wspólną, polsko-żydowską historię.

Myślę, że mogą spodobać Ci się również poniższe artykuły:

Pisząc powyższy artykuł korzystałem z:
- Wikipedia (hasła: Żydzi, Historia Żydów w Polsce, Rada Pomocy Żydom, Sprawiedliwy wśród Narodów Świata),

Komentarze

Miłośnikom Historii polecam Historykon.pl

oraz HISTORIA.org.pl

"To ryzykowna sprawa wychodzić z domu za próg. Uważaj na nogi, bo nie wiadomo, dokąd Cię poniosą."
J.R.R. Tolkien

Patroni medialni bloga:

Historykon.pl Historia.org.pl Polska Organizacja Turystyczna