Okruchy legionowego snu o niepodległej Polsce odnalezione w Beskidzie Wyspowym


Jesteśmy dziećmi lata, które nigdy by nie nadeszło, gdyby nie ofiarne poświęcenie naszych przodków walczących w czasie srogiej zawieruchy o wolność Ojczyzny i odrobinę ciepła dla przyszłych pokoleń. Otuleni dobrobytem drżymy na myśl o podmuchach chłodniejszego wiatru, podczas gdy oni bez chwili namysłu nadstawiali obnażone karki pod świszczące baty mrożących krew w żyłach wydarzeń. Historia lubi się powtarzać, jednak nie jest tak nieuchronna jak zmiany pór roku w przyrodzie. Żywa pamięć o bohaterach to nie tylko coś, co jesteśmy im winni. To także tarcza przed powrotem koszmaru niewoli, z którego dzielnie nas wydostali.


Polskie góry to nie tylko piękne widoki, urokliwe szlaki oraz nieprzebrany skarbiec przyrody. W wielu miejscach znajdują się w nich również świadectwa doniosłych wydarzeń historycznych, zarówno tych bardzo odległych, jak i stosunkowo niedawnych. Jedne z nich są dobrze i powszechnie znane, podczas gdy inne nie przebijają się za bardzo do powszechnej świadomości mimo, iż miały równie istotny wkład w nasze historyczne dziedzictwo. Jednym z takich miejsc, którego historia nie jest powszechnie znana, jest przełęcz położona pomiędzy Mogielicą a wzniesieniem o nazwie Łopień w Beskidzie Wyspowym. Mowa o Przełęczy Marszałka Rydza-Śmigłego. Przewija się tamtędy w zasadzie sporo turystów, jednak niewielu spośród nich wiadomo o tym miejscu więcej niż można wyczytać ze znajdujących się tam pomników. Większość ludzi przyjeżdża podziwiać tu piękne widoki, nie zastanawiając się zbytnio nad tym, co działo się tu przed ponad wiekiem. Nie można mieć im tego jednak za złe, gdyż nawet dla samych widoków warto tutaj przyjechać.

Widok z Przełęczy Marszałka Rydza-Śmigłego na Mogielicę.


Ukwiecona łąka na przełęczy a nad nią wzniesienie o nazwie Świerczek.


Rejon przełęczy jest słabo zabudowany. Występują tu pojedyncze budynki gospodarcze, łąki oraz pola, co przekłada się na typowo sielskie obrazy.
Na samą przełęcz można wjechać asfaltową drogą, przez co dostęp do niej jest bardzo łatwy.


Jadąc tam warto jednak zwrócić uwagę na rolę, jaką miejsce to odegrało w historii naszego kraju. Na przełęczy tej rozegrał się bowiem bardzo ciekawy epizod I wojny światowej. Wiązał się on z działalnością Legionów Polskich, które pod dowództwem brygadiera Józefa Piłsudskiego walczyły o przywrócenie Polsce niepodległości. Droga, którą legioniści musieli w tym celu pokonać była długa, wyboista i pełna niebezpieczeństw, jednak, jak wiemy, na końcu czekała na nich wolna Ojczyzna. Niechaj tłem muzycznym przebytej przez nich drogi będzie na potrzeby tego artykułu instrumentalny utwór fińskiego kwartetu Apocalyptica, o doskonale pasującym tytule "Path".


Jak wiadomo, Legiony Polskie były oddzielną formacją militarną, która stanowiła część armii austro-węgierskiej. Polacy, którym nie udały się zrywy niepodległościowe przeciwko Rosji (powstanie listopadowe oraz styczniowe), wstępowali do nich licząc na to, iż Austria pomoże im odzyskać utracone przed ponad wiekiem państwo, jeśli tylko wykażą się w walkach z Rosją. Piłsudski ściągnął w tym celu w listopadzie 1914 roku pod Limanową prawie dwutysięczny oddział legionistów. Mieli oni ochraniać wschodnią flankę wojsk austro-węgierskich. Jednym z ich zadań było oczyszczenie okolic Dobrej i Jurkowa z wroga oraz stworzenie przedpola przed przygotowywanym uderzeniem na Limanową i Nowy Sącz, gdzie stacjonowali wówczas Rosjanie. Manewry te przeszły do historii pod nazwą operacji limanowsko-łapanowskiej. Po ich zakończeniu utworzono legendarną już I Brygadę Legionów Polskich.

Józef Piłsudski z kawalerzystami legionowymi w okolicach Limanowej na zdjęciu z bazy Narodowego Archiwum Cyfrowego.


Legioniści dotarli do Dobrej w bardzo mroźny wieczór 23 listopada 1914 roku. Temperatura spadła wówczas do 20 stopni poniżej zera a wszystkie kwatery były już zajęte przez przygotowujących się do ofensywy Austriaków. Część legionistów zatrzymała się więc w Jurkowie, podczas gdy II i III batalion na rozkaz Piłsudskiego udał się do Chyszówek. Nie było to jednak zwykłe oddelegowanie na spoczynek. Wiadomo bowiem było, że Chyszówki zajęte są już przez zwiadowczy szwadron kawalerii rosyjskiej. Zadaniem legionistów była więc walka o schronienie i wyrzucenie Rosjan z zajętych kwater. 

Jeszcze jedno zdjęcie Józefa Piłsudskiego z kawalerzystami legionowymi w tych okolicach.


Wysłanymi do Chyszówek batalionami dowodził major Edward Rydz-Śmigły, późniejszy marszałek Polski. Dokonany przez jego żołnierzy śmiały manewr, będący jednocześnie początkiem tzw. „krwawego tańca” pod Limanową, mógłby zakończyć się porażką, gdyby nie pewien zabawny zbieg okoliczności. Zdarzenie to nadawałoby się idealnie na scenę filmu „Jak rozpętałem pierwszą wojnę światową”, gdyby taki kiedykolwiek powstał. Tak się bowiem złożyło, że część żołnierzy Rydza-Śmigłego była ochotnikami z kielecczyzny, gdzie pod rosyjskim zaborem nauczyli się języka rosyjskiego. Legioniści otoczyli Chyszówki od strony północnej i południowej a kiedy zbliżyli się do zabudowań, zostali dostrzeżeni przez wartownika. Ten nie podniósł jednak alarmu, gdyż wziął klnących po rosyjsku Polaków za swych rodaków! Dzięki temu kozaccy ułani, stanowiący 14 dywizję jazdy generała Dragomirowa, zostali zupełnie zaskoczeni i poddali się niemal bez walki. Polscy legioniści wzięli do niewoli 86-ciu szeregowych żołnierzy oraz 5-ciu oficerów. Zdobyli również około 70 koni oraz miejsce na nocleg w mroźną noc. Jeńcy zostali zamknięci w stodole. Dwóm oficerom udało się uciec zabijając pilnującego ich Polaka, jednak zostali szybko złapani. Kiedy Piłsudski dowiedział się o powodzeniu akcji i o tym jak szybko Rosjanie dali się podejść, powiedział: "Myślałem, że umrę od wewnętrznego śmiechu, gdym usłyszał, czemu właściwie zawdzięczamy powodzenie! Niesłychany i całkiem nowy pomysł dla taktyki." W podzięce za spektakularną akcję Piłsudski otrzymał osobiste podziękowania od austro-węgierskiego generała Vilmosa Nagy a jego legioniści zostali wyposażeni w lepszy sprzęt, w tym w węgierskie karabiny maszynowe oraz górskie armaty. 

Polski legionista pilnujący dwóch jeńców rosyjskich w grudniu 1914 roku.


Jak już wspomniałem, zwycięstwo w Chyszówkach było zaledwie początkiem triumfu nad Rosjanami na tych ziemiach. Ostatecznym zwycięstwem okazała się Bitwa pod Limanową, która odbyła się kilka dni później, między 2 a 12 grudnia 1914 roku. Kulminacyjnym jej starciem była potyczka na wzgórzu Jabłoniec, nazwana „węgierskim Monte Cassino”. Wygrana w tej bitwie powstrzymała Rosjan i ich dalszy przemarsz przez Kraków i Śląsk na Wiedeń. Pamięć o tym zwycięstwie jest żywa po dziś dzień na Węgrzech, czego dowodem jest plac w Budapeszcie, który na cześć tego wydarzenia nosi nazwę Limanowa. Węgierski pisarz Ferenc Molnár tak pisał o polu bitwy na wzgórzu Jabłoniec: „To zwycięskie pobojowisko stanowi jakąś ściskającą serce mieszankę, tragiczny pejzaż wywołujący łzy, radosny spokój huśtających się wesołych huzarów, ból, wesoły śpiew, modlitwa, trupy Rosjan spoglądające w niebo, skrzypiące wozy z krwawymi odpadkami, biedni, powaleni na ziemię huzarzy węgierscy, którzy może nawet nie wiedzieli, że tu na limanowskich wzgórzach, wypierając Rosjan ku północy, wywalczyli spokój zatrwożonym węgierskim miastom". 

Opisane powyżej pobojowisko na wzgórzu Jabłoniec.


Wysiłek i poświęcenie legionistów nie poszły na marne, gdyż po wojnie Polska i jej mieszkańcy odzyskali upragnioną niepodległość. Legionowy sen w końcu się ziścił a koszmar niewoli poszedł w niepamięć. Co prawda armia Austro-Węgier, której Legiony Piłsudskiego stanowiły część, znalazła się ostatecznie w obozie przegranych I wojny światowej, ale zwyciężyła idea, w imię której legioniści podjęli się walki. Również mogli triumfować zwycięstwo, ponieważ walczyli o Polskę a nie o Austro-Węgry. Nie wyzwolili Polski samodzielnie ale zdecydowanie się do tego przyczynili. Przełęcz, na której polscy żołnierze dokonali śmiałego zwycięstwa nad Rosjanami, nazwano na cześć ich dowódcy Przełęczą Edwarda Rydza-Śmigłego. W dziesiątą rocznicę odzyskania niepodległości, w 1928 roku, postawiono na niej drewniany krzyż upamiętniający walki legionistów. Stoi on tam do dziś.


Inskrypcja na krzyżu głosi: "Tu w Chyszówkach w listopadzie 1914 r. walczyli legioniści polscy pod wodzą Józefa Piłsudskiego i wzięli do niewoli oddział kawalerji rosyjskiej - w 10 rocznicę odzyskania niepodległości Polski postawiło ten krzyż Stow. Młodz. Polsk. z Dobrej 11 XI 1928 r. na znak hołdu dla bohaterów którzy oddając krew i życie za ojczyznę utrwalili w narodzie wiarę w zwycięstwo."

źródło powyższej fotografii: Wikipedia, autor: Jerzy Opioła

Kolejne dziesięć lat później, w 1938 roku, postawiono na przełęczy kamienny pomnik.


W następnym roku wybuchła II wojna światowa a po niej nastał w Polsce okres komunizmu. PRL-owskie władze ze względów politycznych zmieniły nazwę przełęczy na Przełęcz Chyszówki. Próbując zatrzeć wszystko co mogło przypominać Polakom okres II RP, komuniści próbowali zniszczyć również tamtejsze pomniki. Przetrwały one jednak najgorsze, podobnie jak duch niezłomnych Polaków. Po upadku komunizmu zostały one odrestaurowane a przełęczy przywrócono jej dawną nazwę. W literaturze nadal można jednak spotkać obie nazwy tego miejsca. Po zrzuceniu jarzma komunizmu nadarzyła się również kolejna okazja do świętowania na przełęczy rocznicy odzyskania niepodległości. Wydarzyło się to w 1998 roku. Postawiono tam wtedy kamienny obelisk upamiętniający żołnierzy Armii Krajowej walczących z okupantami niemieckimi i sowieckimi w trakcie II wojny światowej. 

źródło powyższej fotografii: nalogowapodrozniczka.blogspot.com

Wszystkie trzy wspomniane obiekty (krzyż, pomnik i obelisk) tworzą łącznie widoczny poniżej Pomnik Spotkania Pokoleń, który upamiętnia żołnierzy walczących o Wolność w obronie Ojczyzny na Przełęczy Marszałka Rydza-Śmigłego i Ziemi Limanowskiej w latach 1914 – 1939 – 1944. Tradycja świętowania rocznic odzyskania niepodległości na Przełęczy Marszałka Rydza-Śmigłego jest żywa do dzisiaj. Co roku 11 listopada odbywają się tutaj rocznicowe uroczystości.

źródło powyższej fotografii: Wikipedia, autor: Jerzy Opioła

Oprócz istotnej roli historycznej, Przełęcz Marszałka Rydza-Śmigłego pełni również ważną funkcję w turystyce krajoznawczej, gdyż stanowi doskonałe miejsce na rozpoczęcie górskiej wędrówki. Można z niej wejść na dwie góry położone po obu jej stronach - na Mogielicę wznoszącą się na wysokość 1170 m n.p.m. oraz na Łopień osiągający 961 m n.p.m. Mogielica należy przy tym do Korony Gór Polski, gdyż jest najwyższym wzniesieniem Beskidu Wyspowego, więc zdecydowanie warto się tam wybrać.

Poniżej pokonana przeze mnie trasa tam i z powrotem na obie góry z omawianej przełęczy.


W pierwszej kolejności udaję się na Mogielicę. Widok na górę Ćwilin.


Tak kolorowe widoki możliwe są tylko na przełomie wiosny i lata.


Ćwilin, Śnieżnica a po prawej zbocza Łopienia.


Polana Bajorzysko. Po jej minięciu na dłuższy czas kończą się szerokie widoki i wchodzi się w las.


Szlak wiedzie przez pewien czas dnem płytkiego wąwozu.


Napotykam w nim na swojej drodze żmiję zygzakowatą.


Kiedy zbliżam aparat, żeby uzyskać lepsze ujęcie, żmija unosi swą głowę szykując się do ataku.
Naciskam spust migawki i w porę się wycofuję... cel osiągnięty, można iść dalej! 


Przed osiągnięciem grzbietu góry wchodzę na polanę Wyśnikówka. 
Już z jej dolnej części widać szczyt Mogielicy i wierzchołek wieży widokowej.


Po drugiej stronie grzbietu, z tej samej polany roztacza się piękny, szeroki widok.
Widać stamtąd szczyt Mogielicy, Gorce oraz wznoszący się za nimi postrzępiony łańcuch Tatr.


Zbliżenie na ośnieżone granie Tatr. Widać też fragment Polany Stumorgowej, na którą udam się nieco później.


Rozciągnięte pasmo Gorców widać stąd jak na dłoni.
Od lewej dominują w nim: Gorc, Kudłoń, Turbacz i Obidowiec.
Przed Gorcami widać Jasień w Beskidzie Wyspowym i grzbiet wiodący przez Krzystanów oraz Polanę Stumorgową na Mogielicę.


Dokładnie w kierunku zachodnim widać z polany Wyśnikówka Babią Górę. 
Pod jej szczytem także można dostrzec zalegający ciągle śnieg mimo, że zdjęcie pochodzi z początku czerwca.


Na prawo od Babiej Góry widać charakterystyczne "wyspy" Beskidu Wyspowego.
Mają w sobie coś wyjątkowego te odosobnione, pojedyncze szczyty, które niczym wyspy znoszą się ponad morze otaczającego je krajobrazu.
Na zdjęciu najbardziej wyróżniają się spośród nich od lewej: Luboń Wielki, Ogorzała, Szczebel, Ćwilin, Lubomir i Śnieżnica.


Z Wyśnikówki pozostaje zaledwie kwadrans marszu na szczyt Mogielicy.


Znajduje się na nim czterokondygnacyjna, drewniana wieża widokowa o wysokości 20 m.


Pierwsze co rzuca się w oczy po wejściu na wieżę przy dobrej pogodzie, są oczywiście rozciągające się na południu Tatry.
Przed nimi widać pasmo Gorców a jeszcze bliżej malowniczo położoną Polanę Stumorgową, na którą udam się po zejściu z wieży.


Zbliżenie na Tatry Bielskie i słowackie Tatry Wysokie. Bliżej widać gorczański Gorc a na pierwszym planie Wielki Wierch - szczyt, który jedni naukowcy włączają do Beskidu Wyspowego a inni do Gorców. W czasie II wojny światowej pod jego szczytem znajdowała się główna kwatera 1 Pułku Strzelców Podhalańskich Armii Krajowej, a lasy porastające jego zbocza były bazą dla polskiej partyzantki.


Na wschód od Tatr widać pasmo Lubania w Gorcach a jeszcze dalej Beskid Sądecki. 
Pomiędzy nimi położone są znacznie niższe Pieniny ale w mglistym powietrzu ciężko rozróżnić ich szczyty. 


Dalej na wschód od Beskidu Sądeckiego widać zarysy Beskidu Niskiego.
Na środkowym planie położone są wschodnie rubieże Beskidu Wyspowego.


Widok zachodni na Babią Górę, Pasmo Policy i Luboń Wielki.


Z wieży jeszcze lepiej widać "wyspowe szczyty" Beskidu Wyspowego. Od lewej: Luboń Wielki, Szczebel, przed nimi Ogorzała, dalej Lugoboszcz, Ćwilin, Lubomir, Śnieżnica i Ciecień. Lubomir na niektórych mapach włączany jest do Beskidu Makowskiego, jednak zdecydowana większość opracowań zalicza go do Beskidu Wyspowego.


Całkiem po prawej wznosi się Łopień, na który się udam nieco później. Bliżej widać polanę Wiśnikówka, na której byłem przed chwilą.
Pomiędzy nimi leży Przełęcz Marszałka Rydza-Śmigłego, z której rozpocząłem wędrówkę.
Całkiem w dole znajduje się dolina rzeki Łososina, w której położone są miejscowości Jurków i Dobra.


Widok w kierunku Limanowej z Pasmem Łososińskim i Łopuszami. Beskid Wyspowy zatraca tam już swój wyspowy charakter.
To tam jednak rozegrał się najbardziej krwawy epizod operacji limanowsko-łapanowskiej w trakcie I wojny światowej.


Po zejściu z wieży widokowej schodzę na południowe zbocza Mogielicy, na których znajduje się ogromna Polana Stumorgowa.


Jest to największa polana górska w całym Beskidzie Wyspowym.


Roztaczają się z niej kapitalne widoki obejmujące większość horyzontu. Niestety w ciągu zaledwie kilku dziesięcioleci może to ulec zmianie, gdyż polana ta szybko zarasta. Ze względu na suchy i surowy klimat, jałową glebę i spore oddalenie od ludzkich siedzib, od kilkudziesięciu już lat nie wypasa się na niej owiec. Zdążyła od wtedy zmniejszyć już swoją powierzchnię a proces ten ciągle przyspiesza, gdyż coraz więcej drzew i krzewów pojawia się nie tylko na jej obrzeżach ale i w jej centrum. Całkiem możliwe, że dzisiejsze pokolenia są ostatnimi, które mogą cieszyć się widokami, które polana ta oferuje. Jako ciekawostkę dodam, iż za pokolenia naszych dziadków, czyli w czasie II wojny światowej, polana ta służyła jako miejsce zrzutów z samolotów alianckich dla polskiej partyzantki, która działała w okolicznych lasach.


Wschodni skraj polany z widokiem na Modyń, Beskid Sądecki i Lubań.


Ścieżka wiodąca przez Polanę Stumorgową. W tle Babia Góra.


Odległe Tatry...


...i późnowiosenne kwiatki tuż pod moim nosem.


Widok na szczyt Mogielicy z Polany Stumorgowej.


Jeden z wielu rodzajów kwiatków kwitnących na tej polanie.


Z Polany Stumorgowej udałem się z powrotem na Przełęcz Marszałka Rydza-Śmigłego, tą samą drogą, którą przyszedłem. 
Rozpocząłem stamtąd podejście kolejną górę - Łopień. Poniżej widok na Mogielicę z początku owego podejścia.


Szlak na Łopień wiedzie na wielu odcinkach przez płytkie wąwozy o stromych, podciętych zboczach.


Niektóre z drzew wykazują się tu niezwykłymi przystosowaniami ewolucyjnymi, aby utrzymać się na tych zboczach w pionie.


Drzewo to dosłownie "trzyma się zbocza", wbijając w nie poziomo swoje korzenie.


W tym i w podobnych miejscach na szlaku można zauważyć przekroje geologiczne przez warstwowo ułożone osady i skały.


Kolejne drzewo o fantazyjnych kształtach.


Ten sam buk ale z drugiej strony.


W pewnym momencie na mojej drodze ni stąd, ni zowąd pojawia się ognisko... na środku szlaku... a w pobliżu żadnego człowieka!


Promienie słoneczne przebijające się przez dym z ogniska.


Kolejny płytki wąwóz z odsłoniętym fliszem karpackim, czyli naprzemianlegle ułożonymi warstwami skał osadowych (zlepieńców, piaskowców, mułowców, iłowców, czasem rogowców oraz margli), które powstawały miliony lat temu na dnie pradawnego morza Tetydy.


Czyż nie jest to zadziwiające? Człowiek chodzi po górach a stąpa po skałach, które stanowiły niegdyś dna mórz! 
Do stu tysięcy beczek zjełczałego tranu! Nawet otaczające go szczyty niczym wyspy wyłaniają się z morza okolicznego krajobrazu!
Nazwa jednak zobowiązuje! Jest to widok z Łopienia na szczyty Beskidu Wyspowego: Ćwilin, Lugoboszcz oraz Śnieżnicę.


Jeszcze jeden widok na Mogielicę już po zejściu z Łopienia.


To z kolei jest widok na Łopień z okolic Jurkowa.


Odwracając głowę, widać z tego miejsca również Mogielicę.


Pomiędzy tymi dwoma górami znajduje się natomiast Przełęcz Marszałka Rydza-Śmigłego, z której rozpocząłem wycieczkę. Wędrując po tych terenach warto mieć na uwadze wydarzenia, które miały tam miejsce przed ponad wiekiem. Legioniści Piłsudskiego, którzy brali w nich udział, przyłożyli się końcem końców do tego, że możemy przechadzać się dzisiaj tamtędy jako wolni Polacy.

Doceniajmy ich poświęcenie oraz to, co ostatecznie nim wywalczyli.

Instalacja artystyczna pod Pomnikiem Spotkania Pokoleń na Przełęczy Marszałka Rydza-Śmigłego.

Pisząc ten artykuł korzystałem z:
- www.wikipedia.pl
- zbiory NAC (Narodowe Archiwum Cyfrowe)

Komentarze

Miłośnikom Historii polecam Historykon.pl

oraz HISTORIA.org.pl

"To ryzykowna sprawa wychodzić z domu za próg. Uważaj na nogi, bo nie wiadomo, dokąd Cię poniosą."
J.R.R. Tolkien

Patroni medialni bloga:

Historykon.pl Historia.org.pl Polska Organizacja Turystyczna