Kolos z PRL wydrążony wewnątrz góry Żar, czyli jedyna w Polsce podziemna elektrownia

Niektóre z przedsięwzięć budowlanych okresu PRL po dziś dzień budzą uzasadnione zdumienie oglądających je osób a jednocześnie uznanie w środowisku architektów i inżynierów. Należą do nich przede wszystkim budowle wodne. Najbardziej znaną spośród nich jest oczywiście bieszczadzka zapora na Solinie, która swym rozmiarem przerasta wszystkie inne zapory w Polsce. Znajdują się jednak pomiędzy nimi również znacznie bardziej unikatowe konstrukcje, które swym rozmachem i zakresem przeprowadzonych prac nadal prześcigają wiele ze współczesnych inwestycji. Zdecydowanie należy do nich nietypowa i stosunkowo mało znana elektrownia wewnątrz góry Żar w Beskidzie Małym.

Elektrownia Porąbka-Żar, bo o niej mowa, stanowiła w swoim zamyśle panaceum na największą bolączkę współczesnej energetyki a mianowicie, na zmienny pobór energii prądowej w różnych częściach dnia. Zdecydowaną większość polskiego prądu dostarczają elektrownie cieplne, których nie można tak po prostu wyłączyć, kiedy produkowany w nich prąd nie jest potrzebny, np. w nocy. Aby rozwiązać ten problem potrzebny byłby potężny akumulator, który mógłby pomieścić nadwyżkę produkowanej wtedy energii. Konstrukcja takiego urządzenia przerasta jednak możliwości współczesnej techniki. Na szczęście jest jeszcze inne rozwiązanie. Są nim hydroelektrownie szczytowo-pompowe. Składają się one z dwóch połączonych ze sobą zbiorników wodnych (dolnego i górnego) oraz umieszczonej pomiędzy nimi elektrowni wodnej. Zadaniem takich elektrowni jest przemiana energii grawitacyjnej w elektryczną i odwrotnie. Kiedy zapotrzebowanie na prąd jest niskie i jest on jednocześnie tani, czyli w nocy, elektrownia taka pompuje wodę ze zbiornika dolnego do górnego. Zużywa przy tym nadwyżkę energii z elektrowni cieplnych, która w innym wypadku bezpowrotnie by przepadła. Niespożyta dotąd energia przemieniana jest podczas pompowania na energię potencjalną grawitacji. Następnie, w godzinach szczytu, woda spuszczana jest z górnego zbiornika do dolnego, produkując po drodze prąd elektryczny. Jeśli porównalibyśmy ilość zużytego i wyprodukowanego w tych procesach prądu moglibyśmy dojść do wniosku, że taka elektrownia przynosi wyłącznie straty. Pompowanie wody zużywa bowiem więcej energii elektrycznej niż produkowane jest w procesie odwrotnym. Kiedy weźmiemy jednak pod uwagę różnicę w cenie zużytego i wyprodukowanego prądu, to z pozoru deficytowe przedsięwzięcie stanie się nagle opłacalne. Energia z takiej elektrowni oddawana jest bowiem do sieci wtedy, gdy jest najdroższa, czyli w w ciągu dnia, podczas gdy sama zużywała do pompowania wody tani, nocny prąd. Tak więc oprócz rozwiązania problemu z nadmiarem niezużytej energii, elektrownie szczytowo-pompowe przynoszą także wymierne zyski ekonomiczne. Dodatkowym ich atutem jest to, że w przeciwieństwie do elektrowni cieplnych, bardzo szybko można je włączyć i wyłączyć w ciągu zaledwie kilku minut, przez co mogą pełnić funkcję interwencyjną w sytuacjach wymagających sporego zastrzyku energii, np. podczas dużych imprez sportowych. Co więcej, elektrownie tego typu mogą służyć nawet do rozruchu innych elektrowni w systemie energetycznym kraju, jeśli z jakichś powodów ulegnie on wyłączeniu. Najwięcej takich elektrowni znajduje się w USA. W Europie liderem w tej dziedzinie jest Szwajcaria. W Polsce istnieją 23 elektrownie pompowe. Największą z nich jest elektrownia Żarnowiec. Natomiast najwyższą i jednocześnie jedyną podziemną elektrownią szczytowo-pompową w Polsce jest elektrownia Porąbka–Żar. Jej budowa nie byłaby jednak możliwa bez kilku wcześniejszych inwestycji.

Szczyt góry Żar z górnym zbiornikiem elektrowni. Widok ze szczytu sąsiedniego wzniesienia - z Kiczery.


Elektrownia ta funkcjonuje w obrębie kaskady rzeki Soła. Bez niej nie miałaby racji bytu. Soła jest (a raczej była) typową rzeką górską, która w swym dzikim stanie stwarzała wiele problemów. Powodowane przez nią częste powodzie przynosiły duże szkody, dlatego konieczne było wybudowanie na niej zespołu zapór w celu jej ujarzmienia. Aby uregulować Sołę i uczynić ją przewidywalną, utworzono na niej aż trzy zbiorniki wodne w niewielkim oddaleniu, poprzedzielane od siebie zaporami. Mowa o jeziorach: Żywieckim, Międzybrodzkim oraz Czanieckim. Jezioro Międzybrodzkie było pierwszym sztucznym zbiornikiem wodnym utworzonym w Kaskadzie Soły. Powstało ono przez spiętrzenie wód tej rzeki w wyniku budowy zapory wodnej w Porąbce. Była to największa budowla wodna przedwojennej Polski.

Strona z "Gościa niedzielnego" z 1937 roku.


Budowa zapory w Porąbce wymagała ogromnych, jak na tamte czasy, nakładów pracy i pieniędzy.


Archiwalne, przedwojenne zdjęcie przedstawiające prace przy budowie zapory.


Zaporę oddano do użytku w 1937 roku. Tutaj możecie zobaczyć krótki film archiwalny komentujący to wydarzenie.


W latach 1951-1954  na zaporze stworzono dodatkowo widoczną poniżej małą elektrownię wodną o mocy 12,6 MW.


Współczesny widok na Jezioro Międzybrodzkie z zapory wodnej w Porąbce.


Dwa pozostałe jeziora Kaskady Soły powstały w latach 1958-1966 dzięki budowie zapór w Tresnej (także z elektrownią wodną o mocy 21 MW) i w Czańcu. Powstała w ten sposób pierwsza w Polsce kaskada rzeczna, która w pełny i kompleksowy sposób wykorzystuje zasoby wodne. Oprócz tego stworzono tym samym dobre warunki do rozwoju turystyki i rekreacji. W latach 1970-1979 zrealizowano jeszcze jedno przedsięwzięcie, które funkcjonuje w obrębie Kaskady Soły, doskonale ją uzupełniając. Mowa o elektrowni szczytowo-pompowej ze sztucznym zbiornikiem wodnym na szczycie góry Żar. 


Prace górnicze, które doprowadziły do powstania tego obiektu wykonano w latach 70’tych XX wieku, jednak sama idea takiego projektu jest znacznie wcześniejsza, gdyż pochodzi jeszcze z przedwojennej Polski. Jednym z jej pierwszych pomysłodawców był Gabriel Narutowicz, pierwszy prezydent II RP, który zginął w wyniku zamachu. Nie określił on jednak lokalizacji samego obiektu. Ponadto, wybuch II wojny światowej uniemożliwił ówczesną realizację tego pomysłu. Powrócono do niego dopiero w czasach PRL. Prace koncepcyjne rozpoczęły się już na początku lat 50’tych. Wtedy to wybrano górę Żar spośród aż 235 miejsc, jako najkorzystniejsze miejsce na zrealizowanie tego ambitnego przedsięwzięcia. Przemawiały za tym korzystne warunki topograficzne, które umożliwiały uzyskanie 440 metrowego spadu przy małej odległości pomiędzy dwoma zbiornikami wodnymi. Jeden z tych zbiorników był już do tego gotowy – było nim Jezioro Międzybrodzkie. Kolejnym atutem była bliskość aglomeracji górnośląskiej, która stwarzała zapotrzebowanie na energię z takiej elektrowni. W 1964 roku rozpoczęto prace projektowe, które zakończyły się w 1971 roku, jednak już w 1970 roku rozpoczęto prace górnicze. Górnośląscy górnicy wydrążyli wtedy sztolnię zwiadowczą, służącą obecnie za sztolnię kablową, w kierunku przyszłej komory elektrowni. Był to jednak zaledwie początek. Przed górnikami był jeszcze ogrom prac do wykonania. Jednym z głównych zadań było stworzenie górnego zbiornika wodnego na szczycie góry Żar. 

Kadr z filmu WFDiF pt. "Wzorowa Inwestycja", przedstawiający drążenie zbiornika górnego.


Dzisiejsza panorama zbiornika górnego.

Autor powyższej fotografii: Robert Drózd, źródło: Wikipedia

Zbiornik ten jest w pełni sztucznym basenem bez żadnego naturalnego dopływu wody. Jego kształt zbliżony jest do elipsy o szerokości 250 m i długości 650 m. Obwałowania zbiornika mają ponad 30 m wysokości a jego maksymalna głębokość wynosi 28 m. Został on uszczelniony kilkoma warstwami asfaltobetonu. Zbiornik nie jest absolutnie wodoszczelny, gdyż byłoby to niebywale trudne do osiągnięcia. W celu kontrolowania i mierzenia przecieków, pod zbiornikiem znajduje się służąca do tego galeria. Można mówić jednak o sporym sukcesie budowlanym, gdyż po czterdziestu latach funkcjonowania obiektu, ze zbiornika wycieka w ciągu doby zaledwie kilka litrów wody. Objętość zbiornika pozwala na 4 godziny pracy generatorowej. Proces odwrotny, czyli pompowanie wody do zbiornika górnego, trwa 5,5 godziny. 

Widok na górę Żar i zbiornik górny elektrowni z lotu ptaka.

źródło powyższej fotografii: kocjan.pl

Woda ze zbiornika górnego doprowadzana jest do komory elektrowni dwiema sztolniami o nachyleniu 36° i długości 872 m. Zostały one opancerzone od środka stalą. Elektrownia wyposażona jest w 4 nowoczesne pompoturbiny. Woda wpływa do nich przez 4 zawory, z których każdy waży aż 80 ton. Każda z turbin potrafi połknąć 36 ton wody na sekundę. Wszystkie łącznie dają moc 500 MW. Elektrownię można uruchomić w niecałe 3 minuty. Wydrążona wewnątrz góry komora, która mieści elektrownię, ma kształt zbliżony do ogromnego jaja o szerokości 27 m, wysokości 40 m i aż 125 m długości. Kubatura tej hali jest większa niż Kościół Mariacki w Krakowie a należy zwrócić uwagę, że wydrążono ją wewnątrz góry, w skałach trudnego w obróbce fliszu karpackiego. Za elektrownią sztolnie łączą się w jedną sztolnię odpływową o średnicy 6 m. Prowadzi ona do zbiornika dolnego, czyli do sztucznego Jeziora Międzybrodzkiego. Jej odpływ zabezpieczono tzw. niecką wypadową, czyli betonowym zagłębieniem, które chroni dno zbiornika przed niszczeniem go przez wodę spływającą z bardzo dużą szybkością. 


Odbiór elektrowni i jej włączenie do sieci nastąpiło 31 grudnia 1979 roku. Jej operatorem jest holding PGE. Energia elektryczna produkowana w elektrowni Porąbka-Żar oddawana jest do sieci przez linię biegnącą po zboczach góry Żar i okolicznych wzniesień. Regularnie przycina się wokół niej drzewa, aby nie doszło do jej uszkodzenia. Jest ona również zagrożona przez lotniarzy i paralotniarzy, którzy startują ze zboczy góry. Aby zminimalizować występowanie wypadków, słupy energetyczne pomalowano na biało-czerwono a otaczający linię teren jest monitorowany. W razie wypadku, prąd na linii można wyłączyć w ciągu zaledwie 0,05 sekundy, dzięki znajdującemu się w elektrowni wyłącznikowi o wielkości średniego samochodu. Wyłączenie prądu przy jego użyciu następuje podobno z ogłuszającym hukiem.

Widok na szczyt góry Żar i schodzącą z niego linię energetyczną.

Autor powyższej fotografii: Michał Płachta (micio), źródło: Wikipedia

Zabezpieczenia te są konieczne, ponieważ na zboczach góry Żar funkcjonuje Górska Szkoła Szybowcowa AP "Żar", założona w 1936 roku.
Poniżej zamieściłem zdjęcie przedstawiające lotnisko w Międzybrodziu Żywieckim u stop góry Żar, zrobione na przełomie lat 60'tych i 70'tych.
Tutaj możecie zobaczyć archiwalny film z lat 60'tych ze współczesnym podkładem muzycznym, pt.: "Tak latali za Żarze!"


Trzeba przyznać, że latające tutaj osoby mają możliwość oglądania niesamowitych widoków. 
Nie jest przy tym istotne czy latają na szybowcach, paralotniach, czy też na motolotniach.

źródło powyższej fotografii: kocjan.pl

Wiele dobrych widoków osiągalnych jest jednak również dla osób wędrujących po Beskidzie Małym.
Poniżej widok na Jeziora Międzybrodzkie i Czanieckie spod szczytu Czupla - najwyższego szczytu w Beskidzie Małym.
Po prawej widać płaski szczyt góry Żar oraz tamtejszy zbiornik wodny.


Zbliżenie na Jezioro Międzybrodzkie, zaporę w Porąbce i widoczne za nią Jezioro Czanieckie.


Elektrownia Porąbka-Żar od początku swego funkcjonowania przepracowała już ponad 300 tysięcy godzin. Wydarzyła się w tym czasie tylko jedna poważna awaria. Miało to miejsce w kwietniu 1989 roku. Aby zapewnić jej dalszą pracę na podobnie wysokim poziomie, przechodzi ona obecnie modernizację, której koniec zaplanowano na 2022 rok. Nie wyłącza jej to jednak z użycia. Nadal można ją również przez cały rok zwiedzać. Szczegóły dotyczące zwiedzania dostępne są tutaj, w dokumentach do pobrania. Aby dostać się na szczyt góry najlepiej jest zostawić samochód na parkingu u podnóża góry Żar a następnie skorzystać z kolejki linowo-terenowej PKL. Będąc już na szczycie góry, warto wybrać się również na krótki spacer, chociażby na szczyt okolicznej Kiczery, skąd dostępny jest dobry ogląd całej okolicy.


Jest to bardzo łatwa i przyjemna trasa, wiodąca początkowo przez ładny las liściasty.


Lasy liściaste w Beskidach Zachodnich są stosunkowo rzadko spotykane, więc jest to dodatkowy atut tego szlaku.


W pewnym momencie prześwity między drzewami stają się coraz większe i widać z nich szczyt Kiczery.


Ostatnie podejście po obiecane widoki.


Z Kiczery roztacza się wspaniały widok na Żar i znajdujący się tam górny zbiornik elektrowni szczytowo-pompowej.


Znajduje się tam również bardzo przyjemne miejsce odpoczynkowe.


Widać z niego Jezioro Czanieckie i miejscowość Porąbka.


Widok na małobeskidzkie szczyty: Groniczki, Hrobacza Łąka i Bukowska Góra. Na środkowym planie leżą górne partie Porąbki.


Po dodatkowe widoki można przejść się jeszcze kawałek dalej, w kierunku Przełęczy Przysłop Cisowy.
Również widać stamtąd szczyt góry Żar ale z nieco innej perspektywy.


Po lewej majaczy ledwo widoczny szczyt Skrzycznego w Beskidzie Śląskim. W centrum widać Czupel a całkiem po prawej Żar.


To samo miejsce tuż po zachodzie słońca.


Wieczorny widok z Kiczery na górę Żar i światła tamtejszej elektrowni. W oddali widać również światła na maszcie nadajnika na Skrzycznem.


Serdecznie zachęcam do odwiedzenia elektrowni, jak i do przechadzek po stosunkowo mało popularnym wśród turystów Beskidzie Małym. 
Poza okolicami góry Żar znajduje się tam wiele innych interesujących miejsc, które postaram się zebrać niedługo w zbiorczym artykule.

Pisząc ten artykuł korzystałem z:
- Wikipedia,
peuk.fiiz.pl,
budowle.pl,
- fotopolska.eu (fotografie archiwalne).

Komentarze

  1. Małe sprostowanie. Kaskada Soły została zlokalizowana w Tresnej oraz dwie zapory znajdują się w Porąbce. I tutaj mały absurd lokalny. W samym centrum wioski o nazwie Porąbka znajduje się Jezioro Czarnieckiego, które swą nazwę zawdzięcza wiosce położonej 5 km dalej :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprostowanie nie do końca trafne, ponieważ na Kaskadę Soły składają się trzy sztuczne jeziora spiętrzone trzema zaporami, w tym tą w Tresnej. Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Małe pytanko do Anonimowego - kim ważnym był Czaniecki - że ma swoje miejsce w geografii

      Usuń
    3. Jezioro Czanieckie , od wioski Czaniec . Pozdrawiam .

      Usuń

Prześlij komentarz

Nowe komentarze będą widoczne po zatwierdzeniu.

Miłośnikom Historii polecam Historykon.pl

oraz HISTORIA.org.pl

"To ryzykowna sprawa wychodzić z domu za próg. Uważaj na nogi, bo nie wiadomo, dokąd Cię poniosą."
J.R.R. Tolkien

Patroni medialni bloga:

Historykon.pl Historia.org.pl Polska Organizacja Turystyczna