Ku pamięci Tomasza Mackiewicza

Z samego dna zdobywał dach świata... i na nim pozostał. Niech spoczywa w pokoju [']


Przez wiele osób uznawany był za najbarwniejszą postać polskiego himalaizmu.

Opisując jego życie można byłoby skupić się na wielu aspektach:
- jego walce z uzależnieniem od heroiny,
- heroicznym zwycięstwie z nałogiem,
- odnalezieniu siebie poprzez wspinaczkę i himalaizm,
- wszystkich wyprawach zakończonych sukcesem oraz tych, z których musiał zawrócić,
- jego obsesji na punkcie Nanga Parbat,
- przebiegu siódmej i ostatniej, zimowej wyprawy na tę dziewiątą pod względem wysokości górę świata,
- ostatecznym jej zdobyciu,
- a na końcu o śmierci pod jej szczytem.
Nie widzę potrzeby rozpisywania się w tym miejscu o tym wszystkim.

Składam za to najszczersze kondolencje jego rodzinie oraz pozostałym osobom, którym był bliski za życia.

Ogromne wyrazy uznania należą się Denisowi Urubko, Adamowi Bieleckiemu, Piotrowi Tomala oraz Jarosławowi Botorowi - czterem polskim himalaistom stanowiącym ekipę ratunkową, która spod K2 wyruszyła na pomoc Tomkowi oraz jego francuskiej partnerce od wspinania, Elisabeth Revol. Dokonując  rzeczy niemożliwych, w bohaterski sposób udało im się uratować Elisabeth. 

autor grafiki: jatopomaluje.pl

Niestety ratunek Tomasza przekraczał możliwości akcji ratunkowej. Podczas zejścia ze szczytu warunki pogodowe znacznie się pogorszyły. Według Elisabeth Revol, Tomasz Mackiewicz doznał choroby wysokościowej, śnieżnej ślepoty oraz odmrożeń. Nie mógł chodzić. W takim stanie pozostał w szczelinie śnieżnej na wysokości ok. 7200 m n.p.m. Elizabeth, która była w lepszym stanie, zaczęła schodzić samodzielnie do dołu, walcząc o własne życie. Na wysokości ok. 6050 m n.p.m. spotkała się z  Denisem Urubko i Adamem Bieleckim, którzy wspięli się tam w wyjątkowo krótkim czasie. Polscy himalaiści przetransportowali kobietę z odmrożonymi kończynami do bazy pod górą, w której Jarosław Botor i Piotr Tomala czekali ze sprzętem medycznym. Pogarszające się warunki pogodowe, stwarzające zagrożenie dla ekipy ratunkowej, nie pozwoliły niestety na podjęcie dalszej akcji ratunkowej mającej na celu pomoc Tomaszowi Mackiewiczowi. Na zawsze pozostał już pod szczytem Nagiej Góry.

"Gdzieś daleko i bardzo wysoko, gdzie zwykły śmiertelnik nie stąpa tam nogą..."

Nanga Parbat, The Killer Mountain, fot. Tahsin Anwar Ali

Niech słowa piosenki Grubsona będą wystarczającym komentarzem do tego tragicznego zdarzenia.

"Jestem tego pewny, 
w głębi duszy o tym wiem, 
że gdzieś na szczycie góry, 
wszyscy razem spotkamy się. 
Mimo świata, który 
kocha i rani nas dzień w dzień, 
gdzieś na szczycie góry, 
wszyscy razem spotkamy się."

W teledysku przedstawiona jest próba wejścia Tomasza Mackiewicza oraz Marka Klonowskiego na Nangę Parbat w sezonie 2012/2013. 
Tomek osiągnął wtedy w pojedynkę wysokość ok. 7400 m n.p.m. Marek zszedł do dołu z ok. 6600 m n.p.m.


"Wszyscy się spotkamy, więc nie będziesz już sam."

Komentarze

Miłośnikom Historii polecam Historykon.pl

oraz HISTORIA.org.pl

"To ryzykowna sprawa wychodzić z domu za próg. Uważaj na nogi, bo nie wiadomo, dokąd Cię poniosą."
J.R.R. Tolkien

Patroni medialni bloga:

Historykon.pl Historia.org.pl Polska Organizacja Turystyczna