Zimowa eskapada w Pasmo Lesistej Wielkiej w Górach Kamiennych


Góry Kamienne są idealnym miejscem dla osób lubiących intensywne wędrówki po stromych zboczach. Nie porażają wysokością, jednak ich stoki nachylone są pod dużym kątem, więc tutejsze spacery potrafią dać solidnie w kość. Ostatnio opisałem wschodnią, najwyższą część pasma, czyli Góry Suche. Tym razem zapraszam w drugą pod względem wysokości część tego łańcucha górskiego, czyli w znajdujące się w centrum Gór Kamiennych Pasmo Lesistej Wielkiej. 



►♪♫
Niechaj tłem do poniższej wędrówki w zimowych warunkach będzie instrumentalny utwór zespołu z dalekiej północy. 
Sugeruję skoczne rytmy w wykonaniu formacji Nightwish, które powinny rozgrzać nieco atmosferę chłodu wyzierającą ze zdjęć. Przed Wami utwór Last of the Wilds.
►♪♫

Wokół Pasma Lesistej Wielkiej aktualne są pewne spory dotyczące nazewnictwa. Powodowane są one przez sąsiedni, niższy o zaledwie 15 m szczyt Dzikowca. Niektórzy badacze uważają, że Dzikowiec wchodzi w skład Pasma Lesistej Wielkiej, inni są podobnego zdania jednak pasmo nazywają Masywem Dzikowca i Lesistej Wielkiej a jeszcze inni twierdzą, że są to dwa odrębne pasma górskie połączone ze sobą szczytem o nazwie Sokółka. Nie będę w tym sporze stawał po żadnej ze stron. Zabiorę Was za to na wędrówkę przez Sokółkę i Lesistą Wielką. Dzikowiec niestety ominąłem, gdyż tego samego dnia miałem jeszcze w planach przejść główne pasmo Gór Suchych. Niemniej jednak będzie on widoczny na kilku zdjęciach z trasy. 

Spory terminologiczne są poniekąd ważne, gdyż potrafią rzutować na pewne istotne rozróżnienia dotyczące interesujących nas miejsc, jednak nigdy nie powinny przeszkadzać w czynności najważniejszej, jaką jest podróż sama w sobie. Tej mianowicie należy oddać się w pełni i cieszyć się każdym jej krokiem. Wbrew pozorom, każdy z tych kroków ma swój smak oraz znaczenie. Wszystkie bowiem są policzalne a w większej skali składają się na naszą kosmiczną podróż zwaną życiem. W podróżach natomiast spełniają się marzenia, dlatego nie warto byłoby aby ich część umknęła naszej uwadze przez błahe dywagacje dotyczące nazw własnych.

Oddajmy się więc w pełni relacji z zimowej wędrówki przez powulkaniczny zakątek Polski, jakim są Góry Kamienne. Poniżej widok na Pasmo Lesistej Wielkiej z Kostrzyny w Górach Suchych. Przesłaniane jest ono nieco przez Stożek Wielki, będący pozostałością po prastarym kominie wulkanu, jednak na prawo od niego wyraźnie widać w tle Sokółkę i znacznie masywniejszy Dzikowiec. Z kolei na lewo od Stożka rozciąga się spłaszczony grzbiet Lesistej Wielkiej.


Zrelacjonuję tutaj dziesięciokilometrową trasę widoczną na poniższej mapie.


Wędrówkę rozpoczynam w Unisławiu Śląskim, skąd zerkam na strome zbocza Stożka Wielkiego.
Znajduje się on po przeciwnej stronie przełomu Ścinawki, oddzielającego mnie od Gór Suchych.


Od samego początku idę nieprzedeptanym szlakiem, przykrytym grubą warstwą świeżego śniegu. 
Osoby obyte w temacie wiedzą natomiast, że bez rakiet śnieżnych nie są to najłatwiejsze warunki do wędrówki. 
Jedyne ślady na śniegu, które spotykam należą do zwierząt, jak na poniższym zdjęciu.


Powyżej Przełęczy Polanka udaję się w stronę szczytu Sokółki.


Widok spod Sokółki na Dzikowiec Mały (po lewej).


Na prawo widać natomiast początek zboczy Dzikowca Wielkiego.


Dalsza część tychże zboczy.


Tu z kolei widać już szczyt Dzikowca Wielkiego. Znajduje się tam wieża widokowa, którą mam zamiar jeszcze kiedyś odwiedzić.


Ze szczytu Sokółki roztacza się ładny, choć w moim przypadku nieco zachmurzony widok na Góry Suche.


Udaję się stamtąd niebieskim szlakiem w stronę Lesistej Wielkiej. Po drodze mam dobry widok na pasmo Dzikowca. Za nim natomiast widać Chełmiec w Górach Wałbrzyskich a nad nim ciekawą chmurę o soczewkowatym kształcie. Nie jestem pewien czy jest to typowy Altocumulus lenticularis, jednak raczej na pewno chmura ta utworzyła się przez specyficzny ruch mas powietrza ponad szczytem Chełmca.


Ponownie szczyt Dzikowca Wielkiego. Bardzo wyraźnie widać na tym zdjęciu znacznie surowsze warunki panujące na samym szczycie.


Na prawo od Dzikowca widać Borową - najwyższy szczyt Gór Wałbrzyskich. Jako ciekawostkę dodam, iż do Korony Gór Polskich wliczony jest błędnie Chełmiec a nie Borowa. Spowodowane jest to faktem, iż w trakcie wykonywania pomiarów punkt triangulacyjny umieszczono na szczycie wieży widokowej na Chełmcu. Nie wiedzieć czemu, po dziś dzień nie skorygowano tego błędu i Chełmiec nadal należy do KGP mimo, iż wszyscy wiedzą, że Borowa jest wyższa.


Góry Kamienne ze względu na specyficzne położenie pomiędzy innymi pasmami górskimi, charakteryzują się unikalnym, surowym klimatem.


 Klimat ten sprawia, że przejścia pomiędzy poszczególnymi porami roku są tu łatwo zauważalne.


Zimy są zwykle bardzo intensywne.


W wyniku tego są one mroźne, surowe i obfite w opady śniegu.


Dodatkowym atutem jest fakt, iż oba równoległe pasma Dzikowca i Lesistej Wielkiej wchodzą w całości w skład Parku Krajobrazowego Sudetów Wałbrzyskich. W odróżnieniu od Gór Suchych, które w większości pokryte są nasadzonymi przez człowieka świerkami, Masyw Dzikowca i Lesistej Wielkiej porośnięty jest częściowo przez stare lasy liściaste, w których występują liczne jarzębiny, brzozy oraz jawory.


Dzięki temu krajobraz jest tu bardziej urozmaicony.


Jednak nawet tam gdzie wyraźnie dominuje świerk, przyroda sprawia wrażenie dzikiej i pierwotnej.


Spod Stachonia podziwiam wyginane przez wiatr świerki na zboczach Wysokiej.


Ostatni rzut oka na Dzikowiec i widoczny za nim Chełmiec.


Obielone zbocza Wysokiej, na którą nie  prowadzi żaden szlak turystyczny.


Pod szczytem Lesistej Wielkiej warunki pogodowe stają się jeszcze bardziej surowe.


Musiałem tu bardzo uważać, aby nie zgubić szlaku, ponieważ był on nieprzedeptany. 
Wierzchołek tej góry jest dość mocno spłaszczony i rozległy, więc w zaistniałych warunkach łatwo było o zmylenie drogi.


W końcu jednak staję na szczycie. Jak widać, są to niskie góry, które nie przekraczają w tej części 860 m n.p.m., jednak niech nikogo to nie zwiedzie i nie doprowadzi do mylnego wniosku, iż są to góry łagodne i proste w zwiedzaniu.


Pasmo to charakteryzuje się bowiem bardzo stromymi zboczami oraz głęboko wciętymi dolinami. Jest to cecha charakterystyczna całych Gór Kamiennych. Ich urozmaicona rzeźba krajobrazu ma swą genezę w wulkanicznych początkach tych terenów.


Góry te są pozostałościami po prastarych kominach wulkanicznych, po potokach lawowych, które wylewały się na powierzchnię ziemi oraz po intruzjach magmowych, które wdzierały się pomiędzy skały osadowe. Twory te w wyniku trwających miliony lat procesów geologicznych zostały przykryte przez późniejsze skały osadowe tworzące się na dnie nieistniejących już mórz. Następnie zostały ponownie odkryte w procesach denudacyjnych po tym, jak morze ustąpiło z tych terenów a powierzchnia została po raz kolejny wypiętrzona. Skały osadowe są bowiem znacznie miększe od wulkanicznych, więc woda z upływem czasu wypłukała je, odsłaniając na nowo wulkaniczne porfiry i melafiry. To dzięki erozji można oglądać tę niezwykle zróżnicowaną rzeźbę terenu.


Szczyt Lesistej Wielkiej był celem wycieczek już w XIX wieku. Poniżej szczytu znajdują się bowiem wpisane na listę pomników przyrody tzw. szczeliny wiatrowe. Są to głębokie na kilka metrów szczeliny powstałe na skutek erozji tufów wulkanicznych, które przy specyficznych warunkach pogodowych wydawały unikalny, buczący dźwięk przez cyrkulujące w nich powietrze.


Piszę o tym w formie przeszłej, ponieważ z biegiem czasu szczeliny te uległy częściowemu zasypaniu i zarośnięciu, przez co nie wydają już więcej charakterystycznego dźwięku. Na zdjęciach nie przedstawię nawet ich pozostałości, ponieważ w panujących podczas mojej wycieczki warunkach ciężko byłoby to miejsce odnaleźć. Poniżej widowiskowo ośnieżone drzewo na stromym zboczu Lesistej Wielkiej.


Po zejściu z góry po raz kolejny spoglądam na Stożek Wielki w Górach Suchych.


Dolina Ścinawki, która oddziela Pasmo Lesistej Wielkiej od Gór Suchych.


Z miejsca tego udałem się na Przełęcz Trzech Dolin, skąd przeszedłem jeszcze Pasmo Waligóry, czyli najwyższą część Gór Kamiennych.

Komentarze

"To ryzykowna sprawa wychodzić z domu za próg. Uważaj na nogi, bo nie wiadomo, dokąd Cię poniosą."
J.R.R. Tolkien