Szlak Jaskiniowców

Większość szlaków turystycznych w górach i na Jurze znakowana jest przez PTTK. Zdarzają się jednak wyjątki. Czasami można natknąć się na szlaki tworzone przez samorządy, ośrodki kultury i inne instytucje, które pragną propagować interesujące miejsca w swych okolicach. Jedną z takich inicjatyw jest Szlak Jaskiniowców koło Smolenia. Polecam się z nim zapoznać, gdyż jest to prawdziwa perełka mimo, iż niemal zupełnie już zapomniana.



Szlak Jaskiniowców powstał w 2005 roku. Jego oznakowanie zostało ufundowane przez Urząd Marszałkowski w Krakowie oraz Centrum Kultury w Wolbromiu. Położony jest w pobliżu wsi Smoleń, w której znajduje się opisywany niedawno przeze mnie Zamek Pilcza. Szlak ma długość ok. 10 kilometrów. Jego początek znajduje się w Dolinie Wodącej, w miejscu gdzie czerwony Szlak Orlich Gniazd krzyżuje się z niebieskim Szlakiem Warowni Jurajskich, czyli tutaj. Sam Szlak Jaskiniowców znakowany jest na zielono i jest świetnym uzupełnieniem wspomnianych tras. Jego przebieg możecie zobaczyć na poniższej mapce.

źródło: Compass

Polecam powyższą mapę Wydawnictwa Compass, ponieważ chyba tylko na niej szlak ten został naniesiony. Zanim jednak na niego wyruszycie, muszę Was przestrzec, że w wielu miejscach jest on słabo lub nawet w ogóle nie oznakowany. Od czasu znakowania upłynęło już ponad 10 lat i niektóre znaki po prostu "poznikały". W lasach raczej nie ma problemu z odnalezieniem właściwej drogi, jednak w znacznej części szlak ten przebiega przez tereny uprawne, co uniemożliwia znakowanie tych odcinków. Z tego też względu Szlak Jaskiniowców jest dość trudny orientacyjnie. W Internecie spotkałem się z wieloma wypowiedziami osób, którym nie udało się z tego powodu przejść go w całości. Dlatego wybierając się tam, dobrze jest rzetelnie przestudiować mapę, porównując ją ze zdjęciami satelitarnymi. Mi udało się w ten sposób przejść szlak w całości, choć muszę przyznać, że w kilku miejscach musiałem się nieco nagłowić. Na wędrówkę koniecznie należy zabrać ze sobą mapę a pomocnym okazać się może również telefon z dostępem do internetu (zdjęcia satelitarne i GPS). Tak czy inaczej, szlak ten będzie dobrym wyzwaniem dla osób, które lubią nawigację w terenie.

27 maja 2017

Wędrówkę rozpoczynam w Smoleniu.


Ruiny Zamku Pilcza wznoszące się nad wzgórzem są miłym i obiecującym akcentem na początek trasy.


Sam zamek zwiedziłem początkiem maja, więc tym razem go omijam i udaję się dalej, do Doliny Wodącej. Jest to jedna z najpiękniejszych suchych dolin krasowych, w których woda płynie tylko okresowo. Charakteryzuje się ona sporymi różnicami wysokości, dochodzącymi nawet do 100 metrów. Na wschodnich zboczach wzgórz wokół doliny znajdują się liczne ostańce wapienne.


Na samym początku Doliny Wodącej napotykam ogromne połacie dojrzałych mniszków pospolitych. W tle widoczne są Skały Zegarowe, przywodzące nieco na myśl skojarzenia z Pieninami. Na Skałach Zegarowych zakończę swą wędrówkę. Tymczasem skręcam w prawo i kieruję się w kierunku Biśnika, czyli pętlę Szlaku Jaskiniowców będę pokonywał odwrotnie do ruchu wskazówek zegara.


Po ok. 15 minutach docieram do Skały na Biśniku, gdzie po raz pierwszy mam okazję przekonać się skąd Szlak Jaskiniowców wziął swą nazwę.


We frontowej części skały znajdują się dwa otwory wejściowe do Jaskini Biśnik. Nazwa pochodzi od słowiańskiego określenia diabła - "bies". Wiąże się to z legendą, jakoby jaskinia ta była wrotami do samego piekła. Wejścia przesłonięte są kratami, ponieważ jaskinia ta jest bardzo cennym stanowiskiem archeologicznym.


W Jaskini Biśnik znajduje się najstarsze polskie miejsce bytowania neandertalczyków. Prowadzone tutaj od lat 90'tych badania archeologiczne wykazały, że ludzie pierwotni zamieszkiwali tę jaskinię co najmniej 150 tys. lat temu. Pojawiają się jednak głosy, że mogła ona być zasiedlana nawet 400-500 tys. lat temu! Nie odnaleziono tu, co prawda, szczątków praludzi ale namulisko jaskini obfituje w liczne ślady ich bytności - od narzędzi, przez wyroby, po kości zwierząt na, które polowali. Znaleziono tu 100 tysięcy kości 80-ciu różnych gatunków, w tym niedźwiedzi jaskiniowych, nosorożców włochatych, bizonów, jeleni olbrzymich, wołów piżmowych, żubra pierwotnego, hien jaskiniowych, czy lwów jaskiniowych. Część z tych zwierząt trafiła do jaskini przez przypadek, jednak wiele z nich nosi ślady obróbki człowieka. Przed jaskinią odkryto niedawno pozostałości po wiatrochronie zbudowanym ok. 80 tys. lat temu. Najstarsze osady wskazują na możliwość bytowania w Jaskini Biśnik przedstawicieli gatunku Homo Erectus, co jest niemałą sensacją w skali całej Europy. W wyniku prowadzonych tu prac wybrano ogromne ilości namuliska, przez co wejście do jaskini widoczne na powyższych zdjęciach znajduje się ok. 4 metry ponad aktualnym poziomem dna jaskini.


Na tyłach Skały na Biśniku znajduje się wejście do jeszcze jednej kawerny - do Jaskini Psiej. Również wstawiono tu kratę, jednak drzwiczki dawno już zostały usunięte, więc decyduję się na wejście do środka.


Jaskinia ta ma formę meandrującej rury z jednym otworem wejściowym. 


W wielu miejscach korytarz przecinany jest poprzecznymi, wąskimi szczelinami, niedostępnymi dla człowieka. Poniżej jedna z takich szczelin.


Tutaj z kolei widać szeroką i wysoką szczelinę rozwierającą się nad moją głową.


Początkowo, po zatoczeniu pętli Szlakiem Jaskiniowców miałem zamiar spędzić noc we wnętrzu tej jaskini, jednak zmieniłem zdanie, kiedy w wielu miejscach dostrzegłem takich oto przyjemniaczków.


Pająki te, to Meta menardi, czyli sieciarze jaskiniowe - najbardziej jadowite spośród polskich pająków.


Ich ukąszenie nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla życia człowieka, jednak może być wyjątkowo nieprzyjemne, gdyż porównywane jest do użądlenia szerszenia. Przedstawiciele tego gatunku osiągają dość imponujące rozmiary - odwłok liczy zaledwie 1,5 cm, jednak z odnóżami ciało dorosłych okazów mierzy ponad 5 cm. Odwłoki są gładkie i lśniące o kolorze od ciemnoczerwonego po czarny ale zdarzają się również osobniki o barwie ciemnooliwkowej. Występują powszechnie w całej Europie a poza jaskiniami spotkać je można również w studzienkach kanalizacyjnych, sztolniach, piwnicach oraz w tunelach kolejowych.


Przegoniony przez prawowitych lokatorów jaskini udaję się w stronę jej wyjścia.


Po wyjściu na zewnątrz kieruję się jeszcze na szczyt Skały Biśnik. Droga wiedzie schodkami pomiędzy imponującymi skałami. W średniowieczu na Skale Biśnik znajdowała się obronna budowla wieżowa, jednak do dnia dzisiejszego niemal nic z niej nie zostało.


Szczyt Biśnika jest w znacznej części porośnięty drzewami, jednak można wywalczyć z niego kilka szerokich widoków.


Po prawej widoczne są Skały Zegarowe. 


Kilkadziesiąt metrów za Biśnikiem skręcam w lewo w niepozorną i nieoznakowaną drogę leśną, która dopiero później okazuje się interesującym mnie zielonym Szlakiem Jaskiniowców. Jest to jedno z miejsc, w których szczególnie należy postarać się o znalezienie szlaku. Idąc w przeciwnym kierunku, nie powinno być tutaj problemu z orientacją. Poniżej ostatni rzut oka na Biśnik.


Kierując się na południowy wschód docieram na szczyt wzniesienia Grodzisko Chłopskie, gdzie znajdują się liczne i spore skały wapienne.


Niewykluczone, że w okresie przedhistorycznym istniały tu drewniane fortyfikacje.


Z całą pewnością ufortyfikowany, drewniany gród obronny znajdował się jednak na kolejnym wzniesieniu - na Grodzisku Pańskim.


Obecnie szczyt wzgórza urozmaicony jest licznymi przejściami oraz kładkami.


Znajduje się tu również jeden pomost pomiędzy skałami.


Są tu nawet łańcuchy na skałach. Wszystko to sprawia, że Szlak Jaskiniowców niejednokrotnie zapewnia wrażenia niemal, jak w wysokich górach.


Na szczycie Grodziska Pańskiego znajduje się ładnie wykonany krzyż.


Szczyt Grodziska Pańskiego - najwyższego wzniesienia Doliny Wodącej (462 m n.p.m.).


Jeden z widoków ze szczytu Grodziska Pańskiego.


W czasach przedhistorycznych, wokół szczytu istniał drewniany gród obronny. W jego skład wchodziło aż pięć naturalnych majdanów otoczonych umocnieniami w postaci fosy oraz dwóch a może nawet trzech wałów ziemnych zbrojonych palami drewnianymi. 

źródło planu: it-jura.pl

Gród ten od połowy XII wieku do połowy wieku XIV stanowił najsilniejsze ogniwo systemu obronnego na odcinku Smoleń-Strzegowa. Wewnątrz umocnień znajdowały się budynki mieszkalne i gospodarcze. Gród ten, podobnie jak gród znajdujący się niegdyś na miejscu obecnych ruin Zamku Pilcza oraz podobnie jak gród na Górze Birów, został zniszczony w wyniku pożaru mającego miejsce podczas walk toczonych o tron Polski pomiędzy Władysławem Łokietkiem i Wacławem II Czeskim w pierwszej połowie XIV wieku. Grodzisko Pańskie nigdy nie zostało już odbudowane. 

Podczas prac archeologicznych ustalono, że mieszkańcy grodu zajmowali się m.in. rogownictwem, kowalstwem oraz metalurgią. Odnaleziono tu fragmenty pieców, palenisk i drewnianej zabudowy zniszczonej podczas gwałtownego pożaru. Ponadto wykopano tu również liczne przedmioty codziennego użytku, np. strzemię, wędzidło, ostrogi, szczypce kowalskie, sierpy, noże, pochwę miecza, oraz groty strzał i bełtów.

Najstarsze znaleziska pochodzą jednak z późnego paleolitu i dowodzą, że już dziesiątki tysięcy lat temu wzgórze to było zamieszkane. Ówcześni mieszkańcy zamieszkiwali najprawdopodobniej poniższą bramę skalną oraz nieodległe schronisko skalne a trudnili się łowiectwem.


Nieco później, bo już w neolicie ludzie zajmowali się tutaj obróbką kamienia, o czym świadczą pozostawione bryły surowca oraz półwyroby.


Jeszcze ciekawsze odkrycie wskazuje, że w miejscu tym istniała niegdyś fałszerska mennica podrabiająca miedziane solidy króla Jana Kazimierza.


Z Grodziska Pańskiego schodzę w dół bardzo stromym zboczem, którego nie powstydziłyby się górskie tereny. Po zejściu napotykam źródło jedynego strumienia powierzchniowego tych okolic - Tarnówki. Jest to jeden z najlepiej zachowanych  naturalnych wypływów wód podziemnych na całej Jurze. Źródło to osiąga wydajność 10-25 litrów na sekundę. Ze względu na niską i stałą temperaturę wody oraz jej czystość, od czasów zlodowaceń zachował się tu gatunek reliktowego płazińca - wypławek alpejski. Jako, że majowe słońce nie pozwalało tego dnia o sobie zapomnieć nawet w cieniu drzew, z miłą chęcią napiłem się tej czystej i chłodnej, jurajskiej wody.


Od źródła Tarnówki kieruję się na wschód. Las zostawiam za sobą i wychodzę na otwarte tereny. 


Widok na oba Grodziska - Pańskie i Chłopskie. 


Wędrując wśród pól uprawnych zdaję sobie sprawę, że wybrałem chyba najlepszy okres roku na zwiedzenie tych malowniczych okolic. Zieleń zbóż i drzew w połączeniu z żółcią rzepaku oraz obłymi kształtami terenu wyjątkowo potrafią cieszyć me oczy.


Zachwycając się krajobrazami nie można jednak zapomnieć o orientacji w terenie. Szlak na tym odcinku jest niestety nieoznakowany i aby trafić na właściwe polne drogi należy posiłkować się mapą. Dobrze jest zerknąć również na zdjęcia satelitarne terenu, dzięki czemu łatwiej jest zorientować się w otoczeniu lokalizując konkretne jego elementy, jak drogi, pola, kępy drzew lub skały. W ten właśnie sposób docieram do sporej kępy drzew widocznej z daleka, w której według mapy znajduje się kolejna atrakcja - Jaskinia Jasna Strzegowska. Poniżej Skalna brama w jednej z okolicznych skał.


W miejscu tym spotykam sporo osób uprawiających wspinaczkę.


Początkowo odnajduję niewielki otwór w skale, którym wchodzę do krótkiego, ciasnego korytarzyka.



Szybko domyślam się, że to nie może być jaskinia, której tu szukam.


Odnajduję ją jednak kawałek dalej. Poniżej widać główny otwór wejściowy do Jaskini Jasnej Strzegowskiej - zdjęcia z zewnątrz i od wewnątrz. Pośrodku natomiast umieściłem obszerne i wysokie wnętrze jaskini.


A tutaj alpinista opuszczający się z komina skalnego, któremu jaskinia zawdzięcza swą nazwę. Przez otwór w stopie wpada tutaj duża ilość światła.


W czasach przedhistorycznych znajdowała się tu, a dokładnie nad samą jaskinią, osada produkująca krzemienne siekierki na skalę przemysłową.


Po zwiedzeniu jaskini ponownie wchodzę między pola uprawne. Nie udało mi się odnaleźć drogi, która miała tędy rzekomo prowadzić, więc wykorzystałem do przejścia widoczne po lewej ślady traktora.


Grodzisko Pańskie i Chłopskie w sielskich okolicznościach krajobrazu.


Takie widoki mógłbym oglądać codziennie.


Oglądając się za siebie widzę kępę drzew, w której kryje się Jaskinia Jasna Strzegowska.


Przemieszczam się dalej. Pośrodku widać skalny ostaniec o nazwie Krzywość.


Tutaj z kolei kolejny punkt na trasie - Kyciową Skałę.


Pod szczytem wzniesienia.


Wzgórze to jest jednym z nielicznych w okolicy, które nie jest zalesione.


W ostańcu na szczycie znajduje się ciekawa brama skalna.


Dzięki temu, że wzgórze jest niezalesione, można cieszyć się z niego wyjątkowymi widokami.


Jeśli nie spostrzegliście tego na zdjęciu powyżej, to pokażę Wam zbliżenie na widoczny na horyzoncie Zamek Pilcza w Smoleniu.


Na środkowym planie tego zdjęcia, po prawej stronie, widać ponownie kępę drzew z ukrytą weń Jaskinią Jasną Strzegowską.


Nieco szerszy kadr w tym samym kierunku.


Tutaj z kolei następny etap mojej wędrówki - odcinek wiodący na Zegarowe Skały, widoczne po prawej.


Żegnam się z Kyciową Skałą, zarzucam bagaż na plecy i udaję się w dalszą drogę.


Zaraz po wyruszeniu moją trasę przecina żmija zygzakowata. Nie potrafiłem odmówić sobie jej sfotografowania.


Pod szczytem Zegarowych Skał zmyliłem nieco drogę przez brak oznakowań, ale bez problemu dotarłem na miejsce na przełaj. Poniżej widok w kierunku, z którego przyszedłem. Po lewej widać Kyciową Skałę.


Zegarowe Skały.


Jeden z nielicznych pozostałych na szlaku drogowskazów. Niestety wskazywał przeciwny kierunek niż ten, który sobie obrałem.


Na szczycie Zegarowych Skał zamontowano drabinkę z metalowych prętów.


Przysiadam na skale i po raz kolejny tego dnia cieszę się 360-cio stopniowymi widokami.


Na pierwszym planie jedne z licznych ostańców w skupisku Zegarowych Skał a dalej trzy wzgórza, m.in. Dziurawa.


Stąd również dobrze widać ruiny Zamku Pilcza.


Miejscowość Smoleń i jej najbliższe okolice.


Widok w przeciwnym kierunku - tym, z którego przyszedłem.


Robiąc zdjęcia krajobrazu nawet nie spostrzegłem, kiedy na moich spodniach znalazł się ten oto nietypowy, rozpłaszczony pajęczak.


Tutaj również sporo osób się tego dnia wspinało.


Po zejściu ze szczytu skały odnajduję jaskinię. Początkowo myślałem, że jest to Jaskinia Zegar, którą widziałem na mapie. Niestety już po przyjeździe do domu wyczytałem, że była to Jaskinia Jasna koło Smolenia (tak... kolejna Jasna). Przez tę pomyłkę nie szukałem już dalej Jaskini Zegar, która znajduje się nie pod szczytem, lecz u podnóża wzgórza. No cóż... będzie po co tu jeszcze wrócić w przyszłości.


Niemniej jednak Jaskinia Jasna koło Smolenia jest również bardzo interesującym miejscem.


Podobnie jak Jaskinia Jasna Strzegowska, jest ona obszerna a przez główny otwór wejściowy (nie ten który widzieliście powyżej) wpada dużo światła.


Główna komora ma formę koła ze słupem pośrodku.


Ten sam słup widziany z drugiej strony.


Alpinista opuszczający się przez jedno z okien skalnych, dodatkowo doświetlających wnętrze jaskini.


Tak natomiast prezentuje się główny otwór wejściowy wraz ze skalnym ostańcem ponad nim.


Schodząc z Zegarowych Skał napotykam kolejne miejsca wykorzystywane przez miłośników wspinaczki.


Przedstawione w tym artykule miejsca zapewniają możliwość wspinania zarówno profesjonalistom, jak i amatorom.


Po zejściu ze wzgórza ponownie trafiam do Doliny Wodącej,


Podsumowując, muszę stwierdzić, że Szlak Jaskiniowców bardzo mi się spodobał. Walory krajobrazowe terenów, przez które on prowadzi, przerosły wszelkie moje oczekiwania. Polecam go wszystkim osobom, które lubią piesze wędrówki oraz wspinaczkę skalną. Uczulam jednak, że mimo iż szlak nie jest trudny kondycyjnie, to orientowanie się na nim może być w wielu miejscach utrudnione przez słabe oznakowanie. Myślę jednak, że dla wielu osób, podobnie jak dla mnie, będzie stanowić to kolejną atrakcję, pozwalającą na sprawdzenie swych umiejętności nawigacyjnych.



Zobacz inne miejsca na Jurze >>>



Komentarze

  1. Malownicze tereny, aż się chce spakować plecak i ruszyć zaraz następnego dnia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedna osoba z portalu wykop.pl tak właśnie zrobiła: https://www.wykop.pl/wpis/25008911/szlak-jaskiniowcow-od-permanent-travel-daje-rade-p/
      ;)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. I do not even know how I ended up here, but I thought this post was good.
    I do not know who you are but definitely you are going to a famous blogger if
    you are not already ;) Cheers!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Being famous may be difficult without having FB profile ;) Best regards!

      Usuń

Prześlij komentarz

Nowe komentarze będą widoczne po zatwierdzeniu.

"To ryzykowna sprawa wychodzić z domu za próg. Uważaj na nogi, bo nie wiadomo, dokąd Cię poniosą."
J.R.R. Tolkien

Wspierają mnie:

CQB.PL Ledlenser sklepdlaturysty.pl Varms Knives
mountainking.pl frago.pl COMPASS Sygnatura