Pałac bastionowy w Pilicy

Szlak Orlich Gniazd kojarzy się przeważnie ze średniowiecznymi ruinami zamków. Aby przełamać ten stereotyp przedstawię Wam najmłodszego przedstawiciela warowni jurajskich. Mimo, iż forteca, którą tu opiszę powstała dopiero w XVII wieku, to nadal stanowiła część pasa umocnień broniących granicy Polski ze Śląskiem, jak pozostałe Orle Gniazda. Zapraszam do Pilicy!




Pisałem niedawno na temat ruin Zamku Pilcza w Smoleniu, który został zdobyty i zniszczony w drugiej połowie XVI w. przez wojska austriackie i nigdy nie został już odbudowany. Jego ostatni właściciel, Wojciech Padniewski, zadecydował o przeniesieniu siedziby rodu ze Smolenia do sąsiedniej Pilicy, w której rozpoczął  budowę pałacu obronnego. Niektórych może to zdziwić, ponieważ pałace uważa się zwykle za siedziby typowo mieszkalne i reprezentacyjne, pozbawione wszelkich funkcji obronnych. Niemniej jednak w epoce renesansu, we Włoszech, narodził się, a następnie rozprzestrzenił po całej Europie nowy rodzaj budowli pałacowych zwany z włoskiego "palazzo in fortezza", czyli pałac w fortecy. Były to tradycyjne rezydencje pałacowe, które otaczano dodatkowo umocnieniami bastionowymi. Nie była to jedynie nowa moda architektoniczna ale raczej swego rodzaju symptom tamtych czasów. Średniowieczne rodzaje fortyfikacji wraz z rozwojem artylerii przestały być bowiem skuteczne i nie spełniały już funkcji obronnej, ponieważ ich mury z łatwością kruszyły się pod uderzeniami kul armatnich. Doskonałym tego dowodem są liczne ruiny polskich zamków zdobyte ogniem szwedzkich armat w czasie ich najazdu na nasze ziemie. Wynaleziono więc nowy rodzaj umocnień - basteje oraz późniejsze bastiony. Również były to murowane umocnienia, jednak od wewnątrz wypełniano je ziemią, co znacznie utrudniało ich zniszczenie, ponieważ kula armatnia, nawet jeśli się przez nie przebiła, to nie doprowadzała do zawalenia się całej konstrukcji. Najbardziej znanymi ruinami budowli tego typu w Polsce są pozostałości Zamku Krzyżtopór w Ujeździe, który w rzeczywistości był również rezydencją pałacową otoczoną fortyfikacjami bastionowymi. Istnieje jednak wiele innych przykładów "pallazzo in fotrezza" na terenie naszego kraju, które nie poddały się tak bardzo działaniu czasu a jeden z nich znajdziemy właśnie w Pilicy.

Jak już wspominałem, budowę pałacu w Pilicy rozpoczął Wojciech Padniewski. Pierwotnie na jego miejscu znajdowała się średniowieczna siedziba obronna rodu Toporczyków, jednak w momencie kupna Pilicy przez Padniewskich była ona już w złym stanie (jej pozostałości odkryto w badaniach archeologicznych przeprowadzonych pod koniec okresu PRL). Wojciech Padniewski postawił nową budowlę w latach w 1602 - 1610. Kolejny właściciel, Jerzy Zbaraski, znacznie rozbudował siedzibę nadając jej kształt włoskiej willi z arkadowym portykiem. Była to największa tego typu budowla w Polsce. Rolę obronną pałac zyskał jednak dopiero za sprawą Stanisława Warszyckiego - tego samego, o którym krążą straszne legendy w okolicach ruin Zamku Ogrodzieniec. Warszycki w 1651 r. otoczył pałac imponującymi fortyfikacjami, w których skład wchodziło sześć bastionów połączonych murami kurtynowymi i fosa o szerokości 20 m, zasilana wodą doprowadzaną rurami z odległości 10 km. We wnętrzu murów zaplanowano sieć korytarzy, z których niektóre pełniły funkcję lochów.

Plan fortyfikacji w Pilicy
źródło: Zamki i inne warownie Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej, Jolanta Fidura
A - pałac, B - oficyna, C - wozownia, D - kurhan powstańców E - bastiony, F - bastiony usunięte w XVIII wieku

Wszystko to czyniło z pałacu pileckiego nowoczesną, jak na tamte czasy, fortecę. Niespełna cztery lata po wybudowaniu fortyfikacji zdobyli ją jednak Szwedzi. Mimo to, Warszyckiemu udało się szybko ją odbić bez doprowadzenia do większych zniszczeń pałacu. Niestety kilkadziesiąt lat później a dokładnie w 1705 r., w czasie III wojny północnej, Szwedzi ponownie zajęli pałac, również nie doprowadzając do znacznych uszczerbków. Poważnych zniszczeń pałac doznał jednak w XIX wieku podczas pożaru, po którym został odbudowany w neorenesansowym stylu a fortyfikacjom nadano styl romantyczny.

W pierwszej połowie XX wieku, w latach 1906 - 1945, pałac należał do rodziny Arkuszewskich. Po zakończeniu działań wojennych został on im odebrany przez władze PRL a na jego terenie utworzono dziewczęcy dom dziecka a później zakład poprawczy dla młodzieży. Po upadku komunizmu pałac odkupiła od Skarbu Państwa pani Barbara Piasecka-Johnson, która rozpoczęła jego renowację, chcąc utworzyć w środku zarówno prywatną rezydencję, jak i muzeum z imponującą kolekcją dzieł sztuki. Prace te zostały jednak przerwane, ponieważ w międzyczasie prawa do posiadłości zgłosili spadkobiercy poprzednich właścicieli - Arkuszewskich. Kwestie własnościowe nie zostały rozwiązane po dziś dzień. W 1994 r. Sąd Okręgowy w Katowicach uznał, że akt notarialny sprzedaży jest nieważny, gdyż nie wyraził nań zgody Minister Kultury. W trakcie trwania niezakończonego postępowania odwoławczego pani Piasecka-Johnson zmarła w 2013 r. Do tej pory nikt nie podejmował się już prac renowacyjnych. Nie wiadomo również, kto tak naprawdę jest właścicielem terenu. W związku z tym nie można od nikogo wyegzekwować, by dbał o zabytek, a tym bardziej, by przeprowadzał konieczne remonty. Z powyższych względów pałac coraz bardziej niszczeje.

1 maja 2017

Wokół pałacu znajduje się park o powierzchni 10 hektarów. Znajduje się w nim bardzo bogata roślinność, przez co został uznany za pomnik przyrody i dzieło sztuki ogrodowej. Można w nim zobaczyć m.in. lipę królowej Elżbiety (żony Władysława Jagiełły) o 7-metrowym obwodzie.




Obok pałacu stoi budynek, w którym znajdowała się niegdyś wozownia.


Budynek ten jest w bardzo złym stanie i aż prosi się o remont.


Przed pałacem stoi fontanna z 1962 r. zbudowana wg projektu Bolesława Chromego.


Figurki z fontanny przedstawiają podobno sowy, choć można mieć wątpliwości, czy w Pilicy nie lądowali przypadkiem przedstawiciele obcych cywilizacji.


Sam pałac ma obecnie formę klasycystycznej rezydencji willowej.


Do jego środka wiedzie arkadowy portal.


Ściany pałacu zdobią liczne, neorenesansowe zdobienia.




Ponad wejściem widoczna jest bogata rzeźba przedstawiająca figurę rycerza i formy heraldyczne.


Po obu stronach wejścia znajdują się figury sfinksów.



Wejście do środka pałacu nie jest obecnie możliwe ale podobno było ono naprawdę imponujące.


W czterech skrzydłach pałacu mieściło się 40 pokoi, w tym obszerne i bogato zdobione sale: rycerska, kredensowa, czy jadalnia.


Wędrując po wewnętrznej części terenu pałacowego ciężko zauważyć dziś jego niegdysiejszą funkcję obronną.


Widać tam, co prawda, pozostałości murów, jednak z racji tego, że teren pałacu jest nieco podwyższony względem otaczających go włości, ciężko jest dostrzec ich okazałość. Utrudnia to dodatkowo fakt, że mury są dość mocno zniszczone a wychylanie się poza ich krawędź może być bardzo niebezpieczne, o czym przypominają zresztą liczne tabliczki ostrzegawcze.


Od środka najlepiej prezentują się mury z bramą wiodącą kiedyś do Pilicy. Sama brama jest jednak zamknięta i nie można się nią wydostać na zewnątrz.


Widać tu belki powstrzymujące mury przed zawaleniem się.


Po drugiej stronie muru znajduje się miejsce martyrologii ale o tym wspomnimy jeszcze później. 


Aby zobaczyć mury zamkowe w pełnej okazałości, najlepiej dostać się samochodem lub innym środkiem transportu od zewnątrz zamku w to miejsce. Można również przedzierać się pieszo trudniej dostępnymi ścieżynkami. Ja wybrałem tę drugą opcję. Poniżej jedno z klimatycznych miejsc na ścieżce.


Po chwili przeciskania się przez zarośla docieram do murów obronnych.


Początkowo są one dość gęsto przesłonięte przez liczne drzewa i krzewy.


Niektóre drzewa zdążyły już nawet zakorzenić się na samych murach.


Ciężko powiedzieć, co doprowadziło do tak silnych uszkodzeń murów - czy były to kule armatnie, ząb czasu, czy może oba czynniki naraz.


Po dłuższej chwili docieram do północno-zachodniego skrzydła murów obronnych. Poniżej widać narożnik bastionu.


W tej okolicy najlepiej rzuca się w oczy imponujący kształt fortyfikacji.


Mury są tutaj również zniszczone, jednak nieco mniej niż w pozostałych miejscach.


Ponadto, otwarta przestrzeń pozwala ogarnąć wzrokiem długość całego boku umocnień.


Po prawej stronie widać mały pagórek - jest to kurhan powstańców z 1863 roku.


Jak możemy przeczytać na stronie Towarzystwa Miłośników Ziemi Zawierciańskiej, "Powstanie Styczniowe zaznaczyło się szczególnie w historii Pilicy. Pomimo iż nie toczyły się tu żadne walki powstańcze, Piliczanie bardzo czynnie włączyli się w nie walcząc w oddziałach powstańczych w okolicach Skały, Olkusza czy Miechowa. Wielu mieszkańców miasta wytwarzało i dostarczało powstańcom broń. Na uznanie zasługuje szczególnie postawa pilickich kobiet, które przygotowywały dla powstańców odzież, materiały opatrunkowe, lekarstwa, przenosiły rozkazy, leczyły rannych, utrzymywały kontakty z Rządem Narodowym. Wielu mężczyzn zginęło lub zostało zesłanych na Syberię. Za patriotyczne zaangażowanie Pilica straciła prawa miejskie, które odzyskała dopiero w 1994 roku."


Krzyż z tablicą upamiętniającą powstańców styczniowych.


Spod kurhanu bardzo dobrze widać całą rozciągłość tego skrzydła fortyfikacji. Widok w kierunku południowo-zachodnim...


...oraz północno wschodnim.


Od kurhanu udaję się jeszcze w kierunku tylnej bramy.


Bramę tą pokazywałem już wcześniej ale od wewnątrz murów. Widoczny tu narożnik fortyfikacji stanowi wyjątkowo bolesne miejsce w historii Pilicy.


Wczasie II WŚ w pałacu stacjonował pluton zmotoryzowanej żandarmerii niemieckiej, Gandarmerie Mot-Zug 63, pod dowództwem lejtnanta von Kreske. 


Pluton ten rozstrzelał w tym miejscu około 80 Polaków i około 70 Żydów.


Jak widać, Pilica wraz ze znajdującym się w niej pałacem obronnym była świadkiem wielu historycznych wydarzeń. Zdecydowanie warto odwiedzić opisane tu miejsca, gdyż stanowią nie lada gratkę dla miłośników fortyfikacji i nie tylko. Zwiedzenie całego terenu nie zajmie dużo czasu a będzie stanowić idealne uzupełnienie wędrówek po tej części Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej. Należy mieć jedynie nadzieję, że kwestie własnościowe pałacu oraz otaczającego go parku zostaną jak najszybciej rozwiązane a obiekt ten nie zostanie przez to skazany na zupełne zniszczenie.



Zobacz inne miejsca na Jurze >>>



Komentarze

"To ryzykowna sprawa wychodzić z domu za próg. Uważaj na nogi, bo nie wiadomo, dokąd Cię poniosą."
J.R.R. Tolkien

Wspierają mnie:

CQB.PL Ledlenser sklepdlaturysty.pl Varms Knives
mountainking.pl frago.pl COMPASS Sygnatura