Królewski Zamek Obronny w Olsztynie

Zamek w Olsztynie koło Częstochowy stanowi klasyczny przykład gotyckiego zamku obronnego typu szczytowo-stokowego. Niegdyś była to potężna budowla położona na grani kamiennego wzgórza. Jej ruiny po dziś dzień wyraźnie górują nad Olsztynem - wsią, która niegdyś była miastem. Bez problemu można je dostrzec z wieży odległego o niecałe 15 km klasztoru na Jasnej Górze.



Badania archeologiczne prowadzone w latach 60-tych ubiegłego wieku wykazały, że początki zamku sięgają XI wieku. Na wzgórzu zamkowym znajdował się wtedy drewniany gród obronny, który spłonął w XII wieku. Do dzisiaj pozostał po nim wał ziemny, który niegdyś umocniony był drewnianą palisadą. Pierwsze zapiski historyczne na temat zamku postawionego na miejscu drewnianego grodu pochodzą z 1306 roku. Nosił on wtedy nazwę Zamku Przymiłowice. W połowie XIV wieku, za panowania Kazimierza Wielkiego zamek ten został rozbudowany na jego osobiste polecenie, o czym wspomina m.in. Kronika Jana z Czarnkowa. W ciągu dziesięciu lat – w latach 1349-1359, powstała jedna z kluczowych warowni systemu obronnego Orlich Gniazd – zamków broniących granicy Królestwa Polskiego przed najazdami czeskimi i śląskimi. Źródła historyczne donoszą o co najmniej kilku pobytach Kazimierza Wielkiego na tym zamku. Można więc się domyślać, że w rzeczywistości bywał tam wielokrotnie. W okresie rozbudowania zamku upatrywać należy też dzisiejszej nazwy zamku i samej miejscowości, gdyż jego zarządcą był wtedy burgrabia (zastępca kasztelana) de Olsten. Nie będę tutaj opisywał szczegółowo całej historii zamku, gdyż osoby zainteresowane mogą zapoznać się z nią na własną rękę. Przedstawię jednak kilka najbardziej interesujących faktów związanych z tą budowlą.

20 lutego 2017

Zbocza Góry Zamkowej, na której ulokowany jest Zamek Olsztyn.


Widok na ruiny zamku od strony północnej.


Panorama Zamku Olsztyn


Brama wejściowa na teren dzisiejszych ruin zamku.


Widok na ruiny z podzamcza. Do czasów współczesnych zachowała się znaczna część zamku górnego z charakterystyczną wieżą.


Baszta Starościńska nazywana także Sołtysią - najstarszy fragment warowni. Pochodzi ona z początków XIII a może nawet z końca XII wieku.



Pozostałości murów okalających zamek dolny i podzamcze. W latach 60-tych ubiegłego wieku zostały one utrwalone przez prace konserwatorskie.


Zamek Olsztyn jest doskonałym przykładem zamków skalnych.


W jego mury umiejętnie wkomponowano bowiem liczne ostańce skalne rozsiane po wzgórzu zamkowym,


Najbardziej charakterystycznym elementem ruin zamku olsztyńskiego jest wysoka na około 30 metrów baszta. 


Wieża ta była więzieniem, w którym przetrzymywano skazanych na śmierć głodową. Można było się do niej dostać tylko za pomocą kołowrotu, ponieważ jedyny otwór wejściowy znajdował się wysoko ponad ziemią. W wieży tej zginął m.in. wojewoda poznański Maćko Borkowic, który zawiązał konfederację przeciwko Kazimierzowi Wielkiemu.


W czasie wojny baszta pełniła rolę schronienia. Zamek Olsztyn był wielokrotnie rozbudowywany. Najbardziej istotne zmiany w jego architekturze powstały w XV i XVI wieku. Poza rozbudową zamku wysokiego w okresie tym nadbudowano ponad okrągłą, gotycką wieżą kamienną ośmiokątne, ceglane zwieńczenie, które z daleka nadaje mu kształt przywodzący na myśl fabryczny komin. Ceglana nadbudowa zapewniała możliwość rażenia nieprzyjaciela ogniem na dalszy dystans.



Możliwości obronne zamku olsztyńskiego zostały gruntownie przetestowane w 1587 roku, kiedy to próbę jego zdobycia podjął austriacki książę Maksymilian Habsburg – pretendent do polskiej korony – ten sam, który zdobył zamki w Ogrodzieńcu i Bobolicach.


Warownia olsztyńska przeszła jednak tę próbę zwycięsko, mimo znacznych strat poczynionych przez Austriaków.


Pod murami zamkowymi odegrał się prawdziwy dramat a zwycięstwo zostało okupione bolesną stratą. Obroną zamku dowodził Kacper Karliński. Austriacy porwali jego syna i zagrozili, że go zabiją, jeśli Polacy nie przerwą obrony zamku.


Karliński nie dał się jednak zaszantażować i podobno jako pierwszy oddał strzał z armaty w stronę oblegających, co jego syn przypłacił ostatecznie życiem. Ten bohaterski czyn opisywany był później przez twórców Władysława Syrokomlę i Aleksandra Fredro.


Po udanej obronie zamku budowla nadal pełniła swą funkcję mimo, iż jej stan pozostawiał odtąd sporo do życzenia. Wszystko zmieniło się jednak wraz z najazdem Szwedów, którzy w 1656 roku zdobyli zamek, ograbili i doszczętnie go zniszczyli.


Nikt nie podjął się już później odbudowy ruin – zarówno ze względu na koszty, jak i ze względu na utratę jego walorów obronnych spowodowanych rozwojem artylerii. Od tego czasu zamek popadał w coraz to gorsze zniszczenie. W XVIII wieku rozebrano znaczną część murów zamkowych a uzyskany materiał użyto do odbudowy spalonego w 1719 roku kościoła. Po tych zdarzeniach zamek opuszczono i w stanie ruiny przetrwał on do dziś.


Pod renesansową częścią zamku znajduje się spora jaskinia o około dziesięciu metrach wysokości. Była ona niegdyś składem amunicji oraz spichlerzem. Z jaskini tej rozchodził się system tuneli łączących ze sobą różne części zamku. Fakt ten pozwala zaliczyć Zamek Olsztyn do grupy warowni jaskiniowych.


Jeden z wylotów jaskini pod zamkiem olsztyńskim.



Widok na Olsztyn z wejścia do jaskini.


Z Góry Zamkowej roztaczają się bardzo szerokie panoramy. Widok na okoliczny Rezerwat Sokole Góry oraz Górę Biakło skrytą nieco za Górą Lipówki, które opiszę w kolejnych postach.


Ponownie Lipówki i Biakło oraz zabudowania Olsztyna.


Z Zamkiem w Olsztynie wiąże się również kilka legend. Jedna z nich głosi, że zamek połączony jest tunelem z klasztorem na Jasnej Górze. Zgodnie z inną legendą ruiny zamku nawiedzane są przez ducha Maćko Borkowica, który wytrzymał w swojej celi głodowej w wieży zamkowej 40 dni, po czym popadł w obłęd zjadając własne ciało. Jeszcze inna legenda mówi o duchu łkającego na zamku w wietrzne wieczory chłopca. Jest to duch syna heroicznego obrońcy zamku - Kacpra Karlińskiego. Ostatnia z legend pochodzi z czasów kiedy zamek był już ruiną. Według niej chłopiec, który wypasał w okolicy krowy udał się do jaskini pod zamkiem przez wybryk miejscowych urwisów, którzy wrzucili mu tam czapkę. Chłopiec spotkał w jaskini wielkiego, czarnego psa pilnującego skarbów, który napełnił mu czapkę złotem. Gdy chłopiec wyszedł z jaskini, jeden z psotników, którzy wrzucili mu tam czapkę na widok kosztowności zapragnął wejść tam również i upomnieć się o swoje. Nigdy jednak nie wyszedł z powrotem na powierzchnię a jego duch po dziś dzień widywany jest w okolicach zamku.



Zobacz inne miejsca na Jurze >>>



Komentarze

"To ryzykowna sprawa wychodzić z domu za próg. Uważaj na nogi, bo nie wiadomo, dokąd Cię poniosą."
J.R.R. Tolkien

Wspierają mnie:

CQB.PL Ledlenser sklepdlaturysty.pl Varms Knives
mountainking.pl frago.pl COMPASS Sygnatura