Orle Gniazda powiatu myszkowskiego


Zapraszam na wędrówkę po prastarych zamkach, warowniach i strażnicach zbudowanych na jurajskich skałach powiatu myszkowskiego niemal 700 lat temu. Jak się jednak okaże, podczas tej podróży znajdziemy także ślady z przeszłości sięgającej nawet 50 tysięcy lat wstecz!




Orlimi Gniazdami nazywamy dzisiaj zamki zbudowane niegdyś na niedostępnych ostańcach skalnych Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Stanowiły one średniowieczny system zamków obronnych chroniących granicę Królestwa Polskiego przed najazdami czeskimi od strony Górnego Śląska. Zostały zbudowane w XIV wieku, głównie na polecenie Kazimierza Wielkiego. Niektóre spośród nich były zamkami królewskimi, inne nadawane były przez króla w lenno a jeszcze inne pełniły rolę strażnic lub niedostępnych więzień. W powiecie myszkowskim znajduje się kilka bardzo ciekawych obiektów tego typu. Ostatnio udało mi się zobaczyć niemal wszystkie z nich w ciągu jednego dnia. Niektóre położone są na czerwonym Szlaku Orlich Gniazd, pozostałe na niebieskim Szlaku Warowni Jurajskich. Zapraszam do lektury!

Mapa trasy:
Link do trasy

19 lutego 2017

Zamek Bobolice

Zaczynamy od prawdziwej perełki pośród zamków jurajskich. Zamek Bobolice, bo o nim mowa, został wybudowany przez Kazimierza Wielkiego, podobnie jak większość warowni na Szlaku Orlich Gniazd. Posiadał on w swej historii krótki epizod twierdzy zbójeckiej, kiedy rządził nim Andrzej zwany Węgrem. Zbójecki proceder ukrócił jednak Władysław Jagiełło. Podobnie jak w przypadku zamku Ogrodzieniec, mury warowni bobolickiej uległy zniszczeniu najpierw podczas najazdu armii austriackiej pod wodzą Maksymiliana Habsburga a później jeszcze bardziej podczas potopu szwedzkiego. Co ciekawe, król Jan III Sobieski zatrzymał się pod ruinami w Bobolicach w trakcie swojej słynnej wyprawy wojennej zwanej odsieczą wiedeńską. Budowla posiadała wtedy jeszcze swoich mieszkańców, jednak ze względu na jej stan orszak królewski musiał nocować w namiocie. Z czasem zamek popadł w zupełną ruinę. W czasach PRL jego mury zostały częściowo rozebrane i posłużyły jako budulec drogi łączącej Bobolice z nieodległym Mirowem, w którym również znajduje się Orle Gniazdo. Dopiero w XXI wieku dokonano udanej rekonstrukcji zamku z inicjatywy jego obecnych właścicieli - rodziny Laseckich.

Zamek prezentuje się naprawdę wspaniale i nie dziwi mnie, że określa się go mianem perełki Jury Krakowsko-Częstochowskiej.

Aby pokazać Wam ogrom wykonanych tu prac, znalazłem w sieci zdjęcie sprzed rekonstrukcji, która trwała 12 lat.
[źródło powyższego zdjęcia: WikipediaCC BY-SA 3.0, autor: Jerzy Strzelecki]

Obok zamku znajduje się ciekawy ostaniec przybierający formę bramy skalnej. Przez kilkadziesiąt lat skała ukryta była wśród krzaków i zarośli. Podczas prac remontowych zamku ponownie ją odsłonięto i wyeksponowano a na cześć obecnych właścicieli nazwano ją Bramą Laseckich.



Poniżej zamieszczam kilka zdjęć przedstawiających piękno odremontowanego zamku.

Baszta bramna i zwodzony most wiodący do niej ponad suchą fosą.






Jak sugeruje znak ostrzegawczy postawiony przed murami zamkowymi, na terenie zamczyska straszy. Istnieje kilka legend związanych z Zamkiem Bobolice. Według jednej z nich, pewien przedstawiciel rodu Krezów porwał i uwięził tam swoją bratanicę, która po dziś dzień widywana jest w postaci białej damy. Jedna z osób wykonujących prace rekonstrukcyjne na zamku doznała tam zawału serca, który na szczęście przeżyła. Uważa jednak, że doszło do niego podczas spotkania z ową zjawą. Inna legenda głosi, że swego czasu zamki Mirów i Bobolice były we władaniu dwóch braci bliźniaków, którzy powadzili się o piękną kobietę. Jeden z braci przywiózł ją z wyprawy wojennej a drugi mu ją uwiódł. Kiedy pierwszy się o tym dowiedział, zamordował brata a kobietę zamurował żywcem w lochach zamku. Podobno do dzisiaj straszy ona w zamkowej baszcie. Istnieje także legenda, zgodnie z którą zamki Mirów i Bobolice połączone są tunelem, w którym ukryte są liczne skarby. Podejmowano wiele prób odkrycia tego tunelu, jednak bez skutku... Tunel nadal czeka na szczęśliwego odkrywcę.

Niezależnie od tego czy powyższe legendy powinniśmy włożyć między bajki czy też doszukiwać się w nich źdźbła prawdy, przywracanie blasku jurajskim warowniom jest jak najbardziej realne. Zamek Bobolice stanowi idealny dowód na to, że do świetności można byłoby przywrócić również inne ruiny w pasie Orlich Gniazd. Uważam, że powinno się do tego dążyć mimo, iż prace rekonstrukcyjne zamku w Bobolicach do tej pory wzbudzają sporo kontrowersji - choćby ze względu na brak rycin z oryginalnym wyglądem zamku, na których można byłoby się wzorować podczas prac. Miejmy nadzieję, że już niedługo przyjdzie nam oglądać równie dobrze odrestaurowane ruiny zamku w Mirowie, w którego stronę teraz się udamy.

Oddalam się powoli od Zamku Bobolice.

Po chwili marszu jest on już ledwie widoczny na horyzoncie ale nadal pięknie wtapia się w jurajski krajobraz. 

Ruiny zamku w Mirowie

Pomiędzy Bobolicami a Mirowem znajduje się duże skupisko wapiennych ostańców skalnych. Jest to tzw. Grzęda Mirowsko-Bobolicka. Przechodząc przez nią napotkamy mnóstwo malowniczych skał jurajskich.




Wśród skał tych kryje się bardzo interesujące miejsce ale napiszę o nim więcej dopiero na końcu artykułu w formie dodatkowej ciekawostki.

W pewnym momencie pomiędzy skałami pojawiają się ruiny zamku Mirów wkomponowujące się doskonale w ten krajobraz.


Stopniowo zbliżam się do zamku.


Zamek w Mirowie również został wybudowany w czasach króla, który "zastał Polskę drewnianą a zostawił murowaną". Kazimierz Wielki, o którym mowa, wybudował tu kamienną strażnicę w miejscu drewnianego grodu. Z czasem została ona rozbudowana do postaci zamku warownego. 

Zamek ten, podobnie jak wiele innych Orlich Gniazd, ucierpiał mocno w czasie potopu szwedzkiego.

Zniszczono wtedy znaczną część murów i mimo prób odbudowy zamek został opuszczony ostatecznie w 1787 r.

Obecnie trwają jednak prace remontowe, które mają przywrócić zamkowi kształt sprzed popadnięcia w ruinę.

Widać już nawet pierwsze efekty prac. Niektóre fragmenty murów wyraźnie wyróżniają się swoją świeżością.

Tu widać już całą odbudowaną ścianę z otworami okiennymi.

Myślę, że można pokładać spore nadzieje w przywróceniu świetności temu obiektowi, ponieważ jego obecni właściciele (rodzina państwa Laseckich) odbudowali już inny okoliczny zamek. Mowa o zamku Bobolice, który także zaprezentuję w tym artykule.

Zwiedzanie wnętrza zamku nie jest obecnie możliwe ze względu na trwające prace remontowe.

Ruiny Strażnicy w Łutowcu

Z Mirowa kieruję się czerwonym Szlakiem Orlich Gniazd na północ. Po pokonaniu około półtora kilometra docieram do skrzyżowania z niebieskim Szlakiem Warowni Jurajskich i skręcam nań w lewo w stronę Łutowca. Niedaleko znajduje się jaskinia Piętrowa Szczelina. Po tym jak ją odnalazłem okazało się, że wejście do wnętrza zamknięto. Nawet gdyby było jednak otwarte i tak nie odważyłbym się wejść do środka. Nie jestem speleologiem i nie posiadam sprzętu alpinistycznego potrzebnego do eksplorowania tej jaskini. Jest to dość niebezpieczna i trudna nawet dla specjalistów jaskinia szczelinowa o skomplikowanym systemie ciasnych korytarzy osiągających długość około 400 m.


Nie mogąc choćby zerknąć w głąb jaskini, pozostaje mi jedynie cieszyć się licznymi skałkami rozsianymi po lesie.


Idąc dalej szlakiem niebieskim docieram do samego Łutowca - małej lecz bardzo malowniczo położonej wsi. Na północ od niej znajduje się pas licznych ostańców skalnych o różnych kształtach i rozmiarach. Najciekawsze z nich posiadają swoje nazwy.


To na przykład jest Łóżeczko. 

Skała ta bardzo często odwiedzana jest przez miłośników wspinaczki.

Tu z kolei na drugim planie widzimy Skałę Zamkową.

Nazwa tej skały nie pochodzi jedynie od jej wyniosłego kształtu. Na jej szczycie istniała niegdyś murowana strażnica wzniesiona w XIV wieku w systemie Orlich Gniazd. Nie zachowało się zbyt wiele pisemnych wzmianek o niej, przez co jej historia i przeznaczenie nie są dobrze znane. Wg jednych hipotez pełniła funkcję obronną a wg innych więzienną. Została zniszczona w wyniku pożaru. Do czasów dzisiejszych zachował się jedynie niewielki fragment muru na szczycie skały.


Po wejściu na skałę Zamkową można podziwiać szeroką jurajską panoramę.


Widok na skałę Barak, na szczycie której znajduje się krzyż.


Ruiny Strażnicy w Przewodziszowicach

Z Łutowca docieram w okolice Przewodziszowic. Obecnie jest to część miasta Żarki. Niegdyś była to jednak osobna osada. Zanim jednak dotrę do tej miejscowości natrafiam w lesie na interesujące mnie dzisiaj miejsce. Niecały kilometr przed Przewodziszowicami znajdują się ruiny strażnicy z XIV wieku. Do naszych czasów pozostał po niej jedynie fragment muru o długości 26 m i wysokości około 10 m, znajdujący się na krawędzi wysokiej skały. Strażnica została wybudowana na polecenie Kazimierza Wielkiego lub księcia śląskiego Władysława Opolczyka. Badacze do dziś nie rozstrzygnęli jednak tego dokładnie.


Strażnicę zbudowano na szczycie stromej skały wapiennej na wysokości 390 m n.p.m. Miała ona formę wieży mieszkalno-obronnej a dostęp do niej był możliwy jedynie po wysuwanych w tym celu drabinach.


Widok na tył ostańca.


Widok frontalny.

W pierwszej połowie XV wieku strażnica weszła we władanie Mikołaja Kornicza zwanego Siestrzeńcem. Był on miejscowym zbójnikiem, który niczym Janosik rabował możnowładców oraz bogatych kupców, zyskując przez to sympatię biednych.


Do dzisiaj opowiada się legendy, zgodnie z którymi na terenie strażnicy znajduje się zasypana studnia z ukrytymi w niej przez Kornicza skarbami. Studni tej do tej pory nie odnaleziono - ani na terenie samej strażnicy, ani na terenie podzamcza.


Odnaleziono jednak studnię wykutą w skale na pobliskiej Grzędzie Rajce - najwyższym wzniesieniu powiatu myszkowskiego. Obecnie studnia przykryta jest stalową kratą a obok znajduje się miejsce  służące do odpoczynku. Przy dobrej pogodzie można podziwiać stąd widoki.


Przez kratę można zaglądnąć w głąb studni. Dzisiaj ma ona głębokość 15-tu metrów, jednak jest ona w połowie zasypana. W czasach kiedy korzystali z niej ludzie z pobliskiej strażnicy miała ona około 30-tu metrów głębokości. Kto wie... być może to tutaj Kornicz ukrył swe skarby nim został ostatecznie złapany i stracony? Według miejscowych opowieści, w mgliste poranki nad studnią pojawia się cień zakapturzonej postaci. Podobno jest to Kornicz pilnujący swoich bogactw.


Niedaleko znajduje się też duży ostaniec skalny zwany Ostańcem przy Brzozie.

Jedne z pierwszych zabudowań Przewodziszowic.

Ruiny zamku w Ostrężniku

Kolejnym miejscem, które Wam przedstawię są ruiny Zamku Ostrężnik. Znajdują się one na szczycie wzgórza położonego w lesie tuż obok małej miejscowości o tej samej nazwie. W miejscu tym krzyżują się ze sobą wspomniane szlaki: Szlak Warowni Jurajskich i Szlak Orlich Gniazd.


O zamku w Ostrężniku nie zachowały się żadne relacje kronikarskie. Przypuszcza się jednak, że także stanowił on część umocnień granicznych w systemie Orlich Gniazd. Brak pisanych wzmianek niektórzy odbierają jako znak, iż zamek ten nie został nigdy ukończony lub, że był jedynie krótko używany. Istnieją hipotezy głoszące iż stanowił on królewskie tajne więzienie, w którym bez sądu przetrzymywano przeciwników politycznych. Jeszcze inni twierdzą, że była to twierdza zbójecka. Nie wiadomo też kiedy i jak zamek uległ zniszczeniu.


Do dzisiejszych czasów z tej tajemniczej warowni pozostały jedynie fragmenty murów nie przekraczające metra wysokości oraz ziemne wały otaczające przyległe podzamcze.




Tym co przyciągnęło mnie w to miejsce szczególnie był jednak nie sam zamek lecz Jaskinia Ostrężnik znajdująca się w skale pod ruinami zamku. Poniżej widoczne jest wejście do tej jaskini.

W powyższej jaskini spędziłem noc. Jej wnętrze oraz wędrówkę po okolicznym Rezerwacie Parkowe opiszę jednak w kolejnym artykule. Zanim jednak do tego doszło udałem się jeszcze do Suliszowic.

Ruiny strażnicy w Suliszowicach

Suliszowice to mała miejscowość, w której znajdują się ruiny strażnicy z XIV wieku. Będąc już na miejscu dowiedziałem się jednak, że ruiny te znajdują się na terenie prywatnej posesji więc zaniechałem ich eksploracji. Mimo to znalazłem w sieci zdjęcie, na którym widać pozostałości murów.

[źródło powyższego zdjęcia: WikipediaCC BY-SA 3.0, autor: Jerzy Strzelecki]

W Suliszowicach znajduje się jeszcze jeden ciekawy obiekt. Jest to rekonstrukcja żurawia jurajskiego, za pomocą którego czerpano niegdyś wodę ze studni. Obiekty tego typu były kiedyś powszechne i stanowiły jedne z ważniejszych miejsc w miejscowościach, stając się centrum życia społecznego.


Z miejsca tego udałem się ponownie do Ostrężnika, aby zwiedzić jeszcze Rezerwat Parkowe oraz spędzić noc w ostrężnickiej jaskini. Napiszę o tym jednak w kolejnym artykule. Teraz natomiast mam jeszcze dla Was obiecaną wcześniej ciekawostkę.

Jaskinia Stajnia

Będąc w okolicach opisywanych wcześniej zamków w Mirowie i Bobolicach warto odnaleźć jeszcze jedno wyjątkowe miejsce mimo, że nie jest to już żadne z Orlich Gniazd. Jest nim Jaskinia Stajnia. Znajduje się ona na północnej krawędzi Grzędy Mirowsko-Bobolickiej.


Co stanowi o jej wyjątkowości? Nie sama jaskinia ale raczej to, co odnaleziono w jej wnętrzu.

Od 2006 roku wewnątrz jaskini prowadzone były prace archeologiczne finansowane przez Uniwersytet Szczeciński. W 2008 roku dokonano w niej sensacyjnego odkrycia.

Znaleziono w niej bowiem pierwsze w Polsce szczątki neandertalczyka, którego nazwano Bobolusem Jurajskim.

Poza odnalezieniem dowodów na istnienie polskiego neandertalczyka a nie, jak dotąd, jedynie śladów jego egzystencji, dokonano tutaj także wiele innych ciekawych odkryć. Udało się znaleźć na przykład wyroby z poroża renifera, fragmenty kości niedźwiedzi, mamutów i nosorożców włochatych.


Po tych fenomenalnych odkryciach badania uzyskały dofinansowania Międzynarodowego Funduszu Wyszechradzkiego oraz ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Zaangażowały się w nie liczne intytucje, w tym zagraniczne. W badaniach uczestniczyli przedstawiciele Państwowego Instytutu Geologicznego, Akademii Nauk Republiki Czeskiej, Uniwersytetu Wrocławskiego, holenderskiego BIAX Consult i Polskiej Akademii Nauk. Badania genetyczne prowadzono we wrocławskiej Akademii Medycznej we współpracy z Instytutem Maxa Plancka w Lipsku.


Jak czytamy na stronie internetowej Katedry Archeologii Uniwersytetu Szczecińskiego „w jaskini odkryto bogate ślady osadnictwa neandertalskiego. Duże ilości narzędzi krzemiennych, w tym tzw. noży asymetrycznych i kości upolowanych zwierząt wskazują na intensywne wykorzystywanie jaskini. Najcenniejszym znaleziskiem są trzy zęby trzonowe neandertalczyków, żyjących na naszych ziemiach ponad 50 tysięcy lat temu. (...) Wyniki mogą znacząco pogłębić naszą wiedzę o okresie, w którym neandertalczycy schodzili z areny dziejów oddając kontynent współczesnym Europejczykom.” Na przytoczonej powyżej stronie zainteresowani mogą zobaczyć zdjęcia wykonane podczas prac archeologicznych prowadzonych w Jaskini Stajnia.


Na ganku neandertalczyka - widok sprzed wejścia do Jaskini Stajnia.

Trzeba przyznać, że Bobolus Jurajski miał tutaj bardzo dobre warunki do bytowania.

Okolica bogata jest w dużą ilość miejsc mogących służyć naszemu kuzynowi za potencjalne schronienie.

Także dzisiaj warto tutaj przyjechać aby podziwiać prastary jurajski krajobraz.

Po obejściu Grzędy Mirowsko-Bobolickiej na moim horyzoncie ponownie pojawiają się ruiny Zamku Mirów. 

Gorąco polecam odwiedzenie opisanych powyżej obiektów. Zarówno monumentalnych perełek ze Szlaku Orlich Gniazd, jak i mniej okazałych i gorzej zachowanych, ale równie ciekawych strażnic ze Szlaku Warowni Jurajskich.



Zobacz inne miejsca na Jurze >>>





Komentarze

  1. Super opis. Już zachecilem rodzinkę do odwiedzin.
    Pozdrawiam, Maciek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się. Życzę udanej wycieczki;) Pozdrawiam!

      Usuń

Prześlij komentarz

Nowe komentarze będą widoczne po zatwierdzeniu.

"To ryzykowna sprawa wychodzić z domu za próg. Uważaj na nogi, bo nie wiadomo, dokąd Cię poniosą."
J.R.R. Tolkien

Wspierają mnie:

CQB.PL Ledlenser sklepdlaturysty.pl Varms Knives
mountainking.pl frago.pl COMPASS Sygnatura