Kuchenka turystyczna na gaz drzewny - zrób to sam




Sprawdzone i efektywne źródło ognia niejednokrotnie decyduje w górach o dobrym samopoczuciu, jeśli nie o przetrwaniu. 




Przedstawiam Wam genialną kuchenkę turystyczną na gaz drzewny, którą sami możecie sobie wykonać w domu przy pomocy ogólnodostępnych materiałów i podstawowych narzędzi. Stanowi ona tanie, wydajne i niemal niezawodne źródło ognia, na którym przygotujecie turystyczną strawę bądź napitek. Przedstawiony pomysł należy traktować głównie jako ciekawostkę, której zrealizowanie przyniesie Wam sporo satysfakcji, jednak nic nie stoi na przeszkodzie aby używać go, jako stałej kuchenki turystycznej.

Kuchenka, którą pokazuję na zdjęciach nie jest już tak "ładna i błyszcząca" jak tuż po jej wykonaniu ale niechaj świadczy to jedynie na jej korzyść, skoro przeszła chrzest bojowy i nieraz już pozwoliła mi cieszyć się w trasie ciepłym posiłkiem, kawą lub herbatą. Okopcona, trochę podrdzewiała ale zawsze zwarta i gotowa czeka, bym zabrał ją na kolejną wyprawę!

Do wykonania kuchenki będą nam potrzebne:
- duża puszka, np. po ananasach w syropie (średnica ok. 10 cm),
- trochę mniejsza puszka, np. po fasoli konserwowej lub po pomidorach (średnica ok. 7,5 cm),
- jeszcze jedna puszka, np. po tuńczyku w wodzie (średnica ok. 8,5 cm),
- otwieracz do puszek,
- cienki marker,
- nożyce do metalu,
- wiertarka oraz wiertła do metalu: 10 mm i 4 mm,
- metalowy punktak, ewentualnie inny ostry przedmiot (może być gwoźdź).

1. W pierwszej kolejności otwieramy największą puszkę. Zwróćmy jednak uwagę, aby otwieracz przyłożyć do puszki odwrotnie niż zwykle. Chodzi o to, aby po otworzeniu wieczko odeszło od puszki wraz z otaczającym je pierścieniem (krawędzią puszki) tworząc coś w rodzaju pokrywki. Po odcięciu wieczka wiercimy szesnaście otworów w dolnej części puszki używając do tego wiertła 10 mm. Wiercimy dwa rzędy otworów, po osiem otworów w każdym rzędzie tak, aby każdy otwór z górnego rzędu znajdował się zawsze dokładnie między dwoma otworami z rzędu dolnego. Żeby wiertło nie ślizgało nam się po puszcze oraz żebyśmy wywiercili otwory precyzyjnie, w miejscach, w których będziemy wykonywać odwierty zróbmy najpierw drobne dziurki punktakiem.


2. Kolejnym krokiem jest obrobienie odciętego wcześniej wieczka. Bierzemy w tym celu puszkę o najmniejszej średnicy, stawiamy ją na środku wieczka, odrysowujemy a następnie nożycami do metalu wycinamy otwór tak, aby narysowana linia została widoczna na wieczku a nie na odpadzie (chodzi o to, żeby otwór był odrobinę węższy niż odrysowana puszka). Wynik:


3. Następnie bierzemy na warsztat puszkę, którą przed chwilą odrysowywaliśmy. Otwieramy ją w tradycyjny sposób. Następnie zaznaczamy sobie markerem miejsca, w których wykonamy otwory. W górnej części puszki, 2 cm od jej krawędzi, w równych odstępach zaznaczamy 16 punktów. W zaznaczonych miejscach robimy małe dziurki punktakiem, po czym rozwiercamy je wiertłem 4 mm. Następnie w dolnej części puszki w podobny sposób wykonujemy dwanaście otworów 10 mm w dwóch rzędach - w dolnym rzędzie wiercimy osiem otworów a w górnym cztery.


4. Kolejnym etapem jest wywiercenie w tej samej puszcze sitka w jego dnie. Używamy do tego wiertła 4 mm. Ważne jest, aby otworów sitka nie wiercić zbyt gęsto. Po pierwsze, mogłoby to spowodować przerwanie sitka podczas naciskania wiertarką. Po drugie, sitko, jako najbardziej wrażliwa część całej konstrukcji wystawiona w dodatku na bezpośrednie działanie żaru, mogłoby szybciej przepalić się przy częstym użytkowaniu kuchenki.


5. Tak przygotowaną małą puszkę wciskamy w przygotowany uprzednio z odciętego wieczka dużej puszki pierścień. Miejmy na uwadze, by ciętą krawędź pierścienia skierować do dołu. Pierścień przeciskamy do momentu aż znajdzie się on nieco ponad górnym rzędem otworów. Następnie musimy zrobić coś, aby uniknąć zsuwania się pierścienia z puszki. W tym celu, tuż ponad pierścieniem, zróbmy od środka puszki kilka dziurek punktakiem tak, aby przebić się przez jej ścianki. Wypchane przez punktak metalowe strzępy skutecznie zablokują nam pierścień.


6. Teraz wkładamy mniejszą puszkę z nałożonym pierścieniem do dużej puszki. Nie martwmy się ewentualnymi drobnymi nieszczelnościami - nie wpłyną one znacząco na proces spalania. Górną krawędź dużej puszki możemy ewentualnie lekko pozaginać do środka tak, aby pierścień lepiej się na nią nałożył.


7. Pozostaje nam jeszcze wykonać koszyczek, na którym stawiać będziemy naczynie z wodą. Wykorzystujemy do tego średnią puszkę. Otwieramy ją, nawiercamy sporą ilość otworów, które pozwolą płomieniom wydostać się na boki, odcinamy dno puszki a następnie wycinamy jeszcze okienko, przez które będziemy mogli dokładać do ognia.


8. Tak wykonany koszyczek stawiamy na pierścieniu.


Kuchenka gotowa!

9. Teraz pozostaje nam jeszcze nazbierać odpowiedni materiał na opał. Używamy w tym celu cienkie i suche patyczki, najlepiej żywiczne. Upychamy je pionowo i dość gęsto do wewnętrznej puszki.  

10. Następnie, na górę kładziemy materiał, który użyjemy jako rozpałkę - może być to papier, wata, kora brzozowa, suche porosty - cokolwiek suchego i łatwopalnego. Dlaczego rozpałkę kładziemy na górę a nie pod rozpalane drewno? Ponieważ w kuchence tej spalanie następuje z góry paleniska ku jego dołowi a nie odwrotnie, jak to zwykle bywa. Zjawisko to spowodowane jest wymuszonym ciągiem powietrza, który po rozpaleniu ognia powstaje pomiędzy włożonymi w siebie, odpowiednio przygotowanymi przez Was puszkami. Jak już materiał zajmie się żywym ogniem, zauważycie po chwili, że z nawierconych w wewnętrznej puszce górnych otworów wydobywają się płomienie niczym z domowej kuchenki gazowej. Różnica jest taka, że w domu płomienie rozchodzą się ze środka palnika na boki a tutaj z wywierconych otworów do środka puszki. No i oczywiście rodzaj paliwa - w domu macie propan-butan. Płomienie buchające w tej kuchence to głównie palący się gaz drzewny, który stanowi tu podstawowe źródło ciepła.

Kuchenka ta jest całkiem wydajna. Litr wody w aluminiowym, zamkniętym naczyniu gotuje się na niej niecałe 10 minut. Lepiej nie używać na niej ładnych i drogich, tytanowych naczyń, bo kuchenka potrafi kopcić! Jej niezbywalną zaletą jest jednak to, że w naszych szerokościach geograficznych paliwo znajdziemy niemal wszędzie, w dodatku za darmo. Nawet w okresach o sporej sumie opadów atmosferycznych znalezienie odpowiednich patyczków nie powinno stanowić większego problemu. Poza tym, zawsze można zapakować do plecaka odrobinę suchych kawałków żywicznego drewna, które posłużą nam za rozpałkę. Później dokładać do ognia możemy nawet wilgotnymi (choć nie ociekającymi wodą), znalezionymi kawałkami drewna.

Przygotowana w ten sposób kuchenka najlepiej sprawdza się przy gotowaniu wody, ziemniaków, ryżu, ewentualnie makaronu. Jeśli chcielibyście ugotować na niej potrawę wymagającą małego płomienia i długiego czasu gotowania, naczynie należy zawiesić (lub postawić na podporach ustawionych obok kuchenki) nieco wyżej ponad kuchenką, aby uniknąć przypalenia posiłku.

Korzystając z kuchenki zawsze pamiętaj o podstawowych zasadach bezpieczeństwa dotyczących posługiwania się ogniem i uważaj aby nie spowodować pożaru! Nigdy nie rozsypuj wokół gorących jeszcze popiołów!




Życzę miłej zabawy przy tworzeniu własnej kuchenki oraz jeszcze milszych efektów podczas korzystania z niej w trakcie turystycznych eskapad!



Komentarze

"To ryzykowna sprawa wychodzić z domu za próg. Uważaj na nogi, bo nie wiadomo, dokąd Cię poniosą."
J.R.R. Tolkien

Wspierają mnie:

CQB.PL Ledlenser sklepdlaturysty.pl COMPASS
mountainking.pl frago.pl Varms Knives Sygnatura